Trump w Davos krytykuje OZE. Czy wiatraki to rzeczywiście „przegrywy”?

Donald Trump podczas Davos twierdzi, że Chiny sprzedają wiatraki „głupim ludziom”. Fakty mówią jednak coś zupełnie innego – energetyka wiatrowa działa, a Chiny i Europa zyskują na OZE.

  • Trump twierdzi, że Chiny produkują wiatraki, ale nie używają ich, a Europa na tym traci pieniądze. Dane pokazują, że w 2024 roku Chiny miały 561 GW mocy w energetyce wiatrowej, a USA 154 GW.
  • W rzeczywistości chińskie farmy wiatrowe działają i stopniowo zastępują energię z węgla, gazu i ropy, zmniejszając emisję o 1,6 proc. w 2025 roku.
  • Europejskie i amerykańskie firmy, takie jak Siemens Gamesa, Vestas czy GE, nadal zarabiają na sprzedaży turbin na całym świecie, w tym w Chinach i na Tajwanie.
  • Twierdzenie Trumpa, że farmy wiatrowe są „porażką”, przeczą badania, które pokazują, że OZE obniża koszty energii i zapewnia niskie koszty stałe produkcji.
  • Wiatraki w Chinach i Europie pracują, a ich rozwój wpisuje się w globalną strategię dekarbonizacji, co oznacza, że słowa Trumpa mijają się z faktami.

Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zabrał głos na temat energetyki wiatrowej. Skupił się przede wszystkim na farmach wiatrowych w Europie, wskazując, że są one powszechnie stosowane na Starym Kontynencie, a jednocześnie jego zdaniem nie przynoszą spodziewanych korzyści ekonomicznych. Trump mówił o farmach wiatrowych w kontekście nieefektywności i strat finansowych:

– W całej Europie są wiatraki. Wszędzie są wiatraki i są one porażką (ang. losers, można tłumaczyć to jako “przegrywy” – red.). Jedną rzeczą, którą zauważyłem, jest to, że im więcej takich jednostek ma dany kraj, tym więcej pieniędzy traci i tym gorzej sobie radzi – powiedział Donald Trump.

Prezydent USA podkreślał również, że Europa nie wykorzystuje innych dostępnych źródeł energii, takich jak złoża gazu na Morzu Północnym. Z jego wypowiedzi wynikało, że Stary Kontynent zamiast zdywersyfikować źródła energii, w dużej mierze koncentruje się na farmach wiatrowych.

Trump wielokrotnie powtarzał wcześniej, że energia wiatrowa wiąże się z problemami środowiskowymi i estetycznymi, wskazując m.in. na rzekome zagrożenie dla ptactwa i krajobrazu. W jego opinii instalacje wiatrowe mają charakter problematyczny, a ich rozbudowa nie prowadzi do poprawy sytuacji ekonomicznej państw, które na nie stawiają.

Z opinii Trumpa wynika również krytyka podejmowanych decyzji energetycznych w Europie i Wielkiej Brytanii. Prezydent USA wskazywał, że kraje te posiadają duże zasoby energii, ale nie wykorzystują ich, wybierając w znacznej mierze inwestycje w energetykę wiatrową.

Pomimo powtarzania tych tez, dostępne dane i analizy wskazują, że farmy wiatrowe przyczyniają się do produkcji energii o niskich kosztach stałych, co wpływa na ceny energii w systemach energetycznych, nawet przy konieczności jej bilansowania. Obecne doświadczenia państw korzystających z farm wiatrowych, w tym Chiny i Stany Zjednoczone, pokazują, że rozwój tej technologii nie wyklucza efektywnego wytwarzania energii i utrzymania jej cen na konkurencyjnym poziomie.

Trump twierdzi, że wiatraki „się nie kręcą”. Prawda czy mit?

Podczas przemówienia prezydent USA Donald Trump zwrócił uwagę na kwestię produkcji turbin wiatrowych w Chinach i ich użytkowania na miejscu.

– Chiny produkują niemal wszystkie wiatraki, a mimo to nie udało mi się znaleźć żadnych farm w Chinach. Czy kiedykolwiek o tym pomyśleliście? To dobry sposób, żeby na to spojrzeć – oznajmił Trump.

Według Trumpa, biorąc pod uwagę skalę inwestycji i wielkość produkcji, Chiny musiałyby podjąć fizyczne działania, aby unieruchomić turbiny, gdyby faktycznie chciały ograniczyć ich obrót. Dodał również, że rozwój sektora wiatraków w Chinach wiązał się z wieloma państwowymi spółkami, które dzięki dotacjom rządowym mogły się rozwinąć i zyskać przewagę na rynku.

– Chiny są bardzo mądre. Produkują je (wiatraki – red.), sprzedają za fortunę, sprzedają je głupim ludziom, którzy je kupują, ale sami ich nie używają. Postawili kilka dużych farm wiatrowych, ale ich nie używają, postawili je tylko po to, żeby pokazać ludziom, jak mogą wyglądać. One się nie kręcą. Nic nie robią. Używają czegoś, co nazywa się węgiel. Stawiają na węgiel, na ropę, na gaz – ogłosił jeszcze podczas swojej przemowy prezydent USA.

Obecnie europejskie firmy, takie jak Vestas czy Siemens Gamesa, a także amerykański GE, nadal generują znaczące przychody ze sprzedaży turbin wiatrowych. Urządzenia te trafiają nie tylko do odbiorców w Europie, ale również na rynki całego świata.

Chiny, mimo że sprzedają komponenty do państw europejskich, w dużej mierze kierują je do krajów spoza Unii Europejskiej. Przykładem jest farma wiatrowa Maestrale Ring w Serbii, która korzysta z chińskich turbin. Z kolei europejskie technologie trafiają także na rynki azjatyckie – tak było w przypadku morskiej farmy wiatrowej Changhua u wybrzeży Tajwanu, gdzie zastosowano turbiny Siemens Gamesa pochodzące z zakładów w Europie.

Nie wiatraki, a fotowoltaika

W Europie udział chińskich turbin w rynku energetyki wiatrowej pozostaje niewielki, choć konkurencja cenowa ze strony producentów z Państwa Środka wywiera presję na lokalnych producentów. Przykładem jest firma Siemens Gamesa, która zmaga się z utrzymaniem konkurencyjności w segmencie turbin wiatrowych. W segmencie fotowoltaiki sytuacja wygląda inaczej — produkty pochodzące z Chin stanowią ponad 90 procent całego rynku w Europie, a w przypadku mikroinstalacji w Polsce ich udział zbliża się niemal do 100 procent.

Według obserwacji rynku, gdyby w kontekście produkcji energii słowo „wiatraki” w wypowiedzi Donalda Trumpa zostało zastąpione określeniem „fotowoltaika”, twierdzenie byłoby bliższe rzeczywistości. Z danych „The Financial Times” wynika, że w Chinach budowana jest zdecydowana większość nowych jednostek energetycznych węglowych. Spośród 439 projektów elektrowni w Państwie Środka aż 104 dotyczą instalacji węglowych, z czego w bieżącym roku planowane jest uruchomienie 85 bloków. Z tego względu stwierdzenie Donalda Trumpa, że Chińczycy koncentrują się głównie na energetyce innej niż zielona, znajduje odzwierciedlenie w realnych działaniach.

Według danych „Financial Times”, w Chinach w budowie znajduje się 212 gigawatów mocy węglowej z 256 gigawatów całkowitej nowej mocy w energetyce. W 2026 roku planowane jest otwarcie 85 bloków węglowych, co w sumie wygeneruje 55 gigawatów nowych mocy węglowych z 63 gigawatów nowo budowanych elektrowni węglowych na całym świecie, według Global Energy Monitor. Bez stosowania podatku ETS energia ta pozostaje w Chinach najtańszą i najszybciej rozwijaną opcją przyrostu mocy w skali kraju.

Poziom inwestycji w elektrownie węglowe w Chinach jest najwyższy od 2016 roku, co podkreślają publikacje „Financial Times”. Wśród projektów energetycznych, zarówno dla potrzeb krajowych, jak i centrów obliczeniowych sztucznej inteligencji, priorytetowo traktowana jest szybka i tania moc węglowa, a nie rozwój energetyki wiatrowej.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu