Dunkelflaute nie jest problemem dla polskich OZE, choć wyzwania wciąż istnieją

Polskie OZE nie zawodzą zimą – wiatraki i panele fotowoltaiczne w grudniu i styczniu dostarczały nawet 40% energii w polskim systemie.

  • W okresie 24 grudnia 2025 – 6 stycznia 2026 dzienny udział OZE w produkcji energii elektrycznej w Polsce osiągał nawet 40%.
  • Nowoczesne turbiny wiatrowe i panele fotowoltaiczne radzą sobie z mrozem i śniegiem dzięki systemom odmrażania i nachyleniu paneli.
  • Okresy dunkelflaute, gdy brakuje zarówno wiatru, jak i słońca, wciąż występują, obniżając udział OZE nawet do 14%.
  • Elektrownie gazowe pełnią rolę wsparcia systemu w trudnych warunkach, a węglowe bloki mają działać tylko jako zimna rezerwa.
  • Polska ma potencjał do rozwoju energetyki wiatrowej, ale bariery polityczne i regulacyjne ograniczają szybszą transformację.

Przez wiele lat w Polsce panowało przekonanie, że odnawialne źródła energii nie poradzą sobie w naszym kraju z uwagi na specyficzne warunki klimatyczne. Szczególnie problematyczne miała być zima, kiedy dni są krótkie, często występuje zachmurzenie, a siła wiatru bywa niewystarczająca. W ostatnich miesiącach okazało się jednak, że te ograniczenia nie są przeszkodą nie do pokonania. Polska dysponuje możliwościami pozwalającymi na stopniowe odchodzenie od energetyki opartej na węglu, choć pełne wdrożenie tego procesu zajmie jeszcze wiele lat. Już w 2026 roku przewiduje się znaczący postęp w tym zakresie dzięki uruchomieniu farm wiatrowych na Bałtyku, które mają zwiększyć udział OZE w krajowym miksie energetycznym.

W skali światowej coraz więcej państw kieruje swoje strategie energetyczne w stronę źródeł odnawialnych. Ruch ten wynika nie tylko z konieczności ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, lecz także z rosnącej opłacalności OZE w porównaniu z paliwami kopalnymi. Węgiel, ropa i gaz są zasobami nieodnawialnymi w ludzkiej skali czasowej. Zasoby węgla brunatnego odtwarzają się w ciągu kilkunastu milionów lat, węgla kamiennego – w około 300 milionach lat. W międzyczasie wydobycie tych surowców staje się coraz trudniejsze, a złoża systematycznie się wyczerpują.

W 2025 roku polski budżet państwa przeznaczył blisko 10 miliardów złotych na finansowanie działalności krajowych kopalń węgla. Nawet jeśli przyjąć tezę stawianą przez byłego prezydenta Andrzeja Dudę o węglu „na 200 lat”, pozostaje pytanie o ekonomiczną opłacalność jego wydobycia. Koszty utrzymania górnictwa, trudności eksploatacyjne i malejące złoża wskazują na konieczność poszukiwania alternatyw w postaci źródeł odnawialnych, które w dłuższej perspektywie mogą stać się stabilnym i bardziej efektywnym elementem krajowego systemu energetycznego.

W kolejnych latach przewiduje się, że inwestycje w OZE, w tym rozwój morskich farm wiatrowych na Bałtyku, pozwolą zwiększyć niezależność energetyczną Polski oraz zmniejszyć udział paliw kopalnych w bilansie energetycznym państwa, co może również wpłynąć na obniżenie wydatków publicznych związanych z utrzymaniem górnictwa.

OZE coraz bardziej sprawdza się

W ostatnich latach politycy, głównie reprezentujący prawą stronę sceny politycznej, wielokrotnie kwestionowali sens inwestowania w odnawialne źródła energii. Padały stwierdzenia, że OZE są kosztowne, nieefektywne i nieprzewidywalne w działaniu. Jeszcze 15–20 lat temu takie opinie mogły znaleźć szerokie poparcie, jednak rozwój technologii i rosnące trudności w eksploatacji paliw kopalnych zmieniły uwarunkowania dla energetyki. Dane z okresu przełomu lat 2025 i 2026 pokazują, że odnawialne źródła energii potrafią funkcjonować także w trudnych warunkach pogodowych i przy krótkim dniu zimowym.

Jak podaje „Tygodnik Gospodarczy” Polskiego Instytutu Ekonomicznego, w okresie od 24 grudnia 2025 roku do 6 stycznia 2026 roku udział OZE w produkcji energii elektrycznej w Polsce był znaczący. „– Śnieżyce i chłód nie są problemem dla energetyki wiatrowej, dzięki której dzienny udział OZE w produkcji energii elektrycznej netto w Polsce zbliżał się podczas przerwy świątecznej nawet do 40 proc. (najwięcej od października 2025 r.) – przekazano.” Turbiny wiatrowe są obecnie wyposażone w systemy odmrażania, które umożliwiają pracę nawet przy temperaturach do około –30 st. C. Z kolei panele fotowoltaiczne, mimo pokrywy śnieżnej, utrzymują efektywność dzięki nachylonej i gładkiej powierzchni, z której biały puch zsuwa się naturalnie, a ciemna barwa paneli sprzyja jego topnieniu w słoneczne dni.

Jakub Wiech z portalu Energetyka24 wskazuje na rosnący potencjał OZE w Polsce, który systematycznie zwiększa się z roku na rok. Eksperci zajmujący się energetyką podkreślają, że współczesne technologie sprawiają, że odnawialne źródła energii mogą stabilnie funkcjonować także w okresach zimowych, kiedy warunki pogodowe są wyjątkowo wymagające, a tradycyjne źródła energii mogą napotykać trudności eksploatacyjne.

W tym kontekście dane z ostatnich tygodni pokazują, że energetyka wiatrowa i fotowoltaiczna potrafią w znacznym stopniu wspierać krajową produkcję energii elektrycznej nawet podczas śnieżyc i mrozów, co stanowi istotną zmianę w stosunku do sytuacji sprzed dwóch dekad. Informacje te podkreślają rosnącą rolę OZE w miksie energetycznym Polski i ich zdolność do zapewnienia stabilnych dostaw energii w trudnych warunkach zimowych.

Pogoda wciąż wyzwaniem

W pierwszej połowie stycznia 2026 roku w Europie widaćło wyraźnie zróżnicowane możliwości produkcji energii elektrycznej z odnawialnych źródeł. W Polsce 1 stycznia udział OZE w krajowym systemie energetycznym osiągnął 43,4 proc. – wynik znacząco wyższy niż średnia roczna – co świadczy o dużym potencjale generacji przy korzystnych warunkach pogodowych. Już dwa tygodnie później, 14 stycznia, udział ten spadł do 21,1 proc., co pokazuje, że dynamika produkcji energii z OZE jest w dużej mierze uzależniona od zmiennych warunków atmosferycznych i że same odnawialne źródła nie zapewniają ciągłości dostaw w każdym momencie.

Podobne zjawiska obserwowane są w Niemczech. 1 stycznia, dzięki sprzyjającym warunkom pogodowym, kraj ten był w stanie wytworzyć energię z OZE przewyższającą własne zapotrzebowanie. Już dwa tygodnie później moce produkcyjne spadły, a w części dni produkcja energii z wiatru i słońca była bardzo niska. Takie okresy, kiedy brakuje zarówno wiatru, jak i słońca, określane są terminem dunkelflaute. W tym czasie udział OZE w miksie energetycznym może spaść do poziomów minimalnych, nawet bliskich zeru.

– Tygodnik Gospodarczy zwraca jednak uwagę, że nadal zdarzają się dni, w których zdolność OZE do generacji energii drastycznie spada. Przykładem są 5 i 6 stycznia 2026 roku, gdy słaby lub zerowy wiatr w połączeniu z dużym zachmurzeniem obniżył udział OZE do ok. 14 proc. – poinformowano.

Różnice w generacji OZE w zależności od dnia i kraju wskazują na konieczność wspierania systemu energetycznego innymi źródłami. Jednocześnie dane pokazują, że całkowite odejście od energetyki konwencjonalnej wymaga czasu, ponieważ wciąż potrzebne są rezerwy mocy w przypadku nagłych spadków produkcji z OZE. W Szwecji, na przykład, około jedna trzecia miksu energetycznego pochodzi z energetyki jądrowej, co pozwala na ograniczenie konieczności wspomagania OZE źródłami wysokoemisyjnymi.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu