Schmidt w Davos: bez inwestycji Europa zostanie kolonią chińskich modeli AI

W 2026 roku centra danych AI w Europie pochłaniają tyle prądu, co całe średnie miasta. Eksperci ostrzegają: bez taniej energii i własnych laboratoriów AI Europa straci suwerenność technologiczną i nie spełni celów klimatycznych.

  • Centra danych AI w UE odpowiadają za 3–4 proc. zużycia energii, a do 2030 roku może to być 8–12 proc., jeśli tempo wzrostu się utrzyma.
  • Trenowanie jednego dużego modelu AI pochłania energię porównywalną do rocznego zużycia 1000–1500 gospodarstw domowych.
  • Europa płaci za prąd 2–3 razy więcej niż USA czy Chiny, co hamuje rozwój własnych laboratoriów i laboratoriów open source.
  • Brak mocy przyłączeniowej w Niemczech, Francji, Holandii i Polsce grozi, że AI będzie rozwijać się głównie dzięki importowanym modelom z USA i Chin.
  • Firmy technologiczne rozważają powrót do gazu i węgla oraz inwestycje w małe reaktory jądrowe, by utrzymać rozwój AI kosztem celów klimatycznych.

W 2026 roku centra danych wykorzystywane do rozwoju sztucznej inteligencji w Europie zużywają tyle energii elektrycznej, ile całe średniej wielkości europejskie miasta. W tym kontekście Unia Europejska stoi przed poważnym wyzwaniem: z jednej strony utrzymanie ambitnych celów klimatycznych, a z drugiej strony rywalizacja w dziedzinie sztucznej inteligencji z Chinami. Eric Schmidt, były dyrektor generalny Google, jasno sformułował konieczność działań:

Europa musi zainwestować miliardy w własne laboratoria open source i tanią energię – w przeciwnym razie stanie się kolonią chińskich modeli – powiedział Eric Schmidt.

Schmidt, który w 2007 roku ogłosił Google neutralnym klimatycznie i przez lata kreował wizerunek koncernu jako lidera zielonej transformacji, podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos wprost stwierdził, że dotychczasowe cele klimatyczne są „mało prawdopodobne do spełnienia”. Sala uczestników konferencji zareagowała ciszą.

– Społeczeństwo nie jest wystarczająco dobrze zorganizowane. (…) Zamiast ograniczać rozwój AI ze względów środowiskowych, lepiej pozwolić jej rosnąć bez hamulców. Sama sztuczna inteligencja może potem rozwiązać problemy klimatyczne – dodał Eric Schmidt.

Według danych International Energy Agency, w 2026 roku globalne zużycie energii przez centra danych AI i technologie kryptowalut przekroczyło 500 TWh rocznie. To więcej niż całkowite zużycie prądu w Polsce, Szwecji i Danii razem wziętych. W samych państwach Unii Europejskiej centra danych odpowiadały w 2025 roku za około 3–4 procent całkowitego zużycia energii elektrycznej. Prognozy na 2030 rok przewidują wzrost tego udziału do 8–12 procent, pod warunkiem utrzymania tempa rozwoju odnawialnych źródeł energii i sieci przesyłowych, co obecnie pozostaje niepewne.

Wzrost zapotrzebowania na energię przez centra danych i laboratoria sztucznej inteligencji w Europie wymaga inwestycji w infrastrukturę, w tym w sieci przesyłowe oraz w technologie magazynowania energii, aby zapewnić ciągłość dostaw dla rozwijających się systemów AI. Eksperci zwracają uwagę na skalę potrzeb – zarówno pod względem finansowym, jak i technologicznym, które musi zostać zrealizowana w najbliższych latach, jeśli Europa chce utrzymać konkurencyjność w obszarze sztucznej inteligencji.

Zielone deklaracje kontra czarne liczby

Google w swoim raporcie zrównoważonego rozwoju za 2024 rok przyznał, że emisje gazów cieplarnianych firmy wzrosły o 48 procent w latach 2019–2023. Większość tego wzrostu nastąpiła po 2022 roku, czyli dokładnie wtedy, gdy rozpoczął się boom na duże modele językowe i generatywne systemy sztucznej inteligencji. Firma, która wcześniej deklarowała osiągnięcie zerowej emisji netto do 2030 roku, informuje teraz, że cel ten oddala się wraz z każdym nowym modelem Gemini. Podobne wyniki odnotowuje Microsoft – w tym samym okresie jego emisje wzrosły o ponad 30 procent. Meta, rozwijająca własne centra obliczeniowe dla systemów AI, szacuje, że jej zapotrzebowanie na energię elektryczną podwoi się do 2028 roku.

Specjaliści wskazują, że te wzrosty nie wynikają z błędów operacyjnych, lecz z fizyki. Trenowanie jednego dużego modelu typu GPT-4 wymaga tyle energii, ile zużywa rocznie 1000–1500 gospodarstw domowych. Dodatkowo uruchamianie inferencji – odpowiadanie na miliardy zapytań każdego dnia – pochłania kolejne dziesiątki terawatogodzin. Systemy chłodzenia centrów danych potrzebują dodatkowych 30–40 procent energii całkowitej. Centra danych muszą pracować przez całą dobę, siedem dni w tygodniu, bez przerw spowodowanych pogodą czy awariami sieci.

– Jeśli Europa nie jest skłonna wydać bardzo dużo pieniędzy na europejskie modele open source, to w końcu będzie używać chińskich modeli. To prawdopodobnie nie jest dobry wynik dla Europy – powiedział Schmidt.

Mistral AI, jeden z najważniejszych projektów europejskich w dziedzinie sztucznej inteligencji, jest obecnie wyceniany na 11,7 miliarda euro. Dla porównania, OpenAI osiągnęło wycenę przekraczającą 500 miliardów dolarów. Różnica w skali inwestycji i możliwości jest ogromna. Jednocześnie chińskie modele open source, takie jak DeepSeek, Qwen czy Yi, rozwijają się w tempie, które Europa nie jest w stanie w pełni nadążyć.

Suwerenność technologiczna zagrożona

Były lider Google nie pozostaje osamotniony w swoich opiniach o priorytetach rozwoju sztucznej inteligencji. W branży coraz częściej padają głosy, że rozwój AI ma tak strategiczne znaczenie, że może wymagać poświęcenia części celów związanych z ochroną środowiska. Podczas wystąpienia w Waszyngtonie padło stwierdzenie:

– Uczynienie AI nieco bardziej wydajną nie wystarczy – ochrona przyrody nie doprowadzi do przełomów – powiedział były lider Google.

To stanowisko powtarzają również inwestorzy i menedżerowie funduszy venture capital, podkreślając, że sztuczna inteligencja stała się nową bronią w rywalizacji z Chinami. Najpotężniejsze modele AI mają wpływ nie tylko na gospodarkę, ale także na sektor wojskowy i przepływ informacji w XXI wieku.

Konflikt między ambitnymi planami rozwoju AI a europejskimi celami klimatycznymi jest wyraźny. Unia Europejska przewiduje, że do 2030 roku 42,5 procent energii wytwarzanej w UE będzie pochodziło z odnawialnych źródeł, a emisje gazów cieplarnianych mają zostać zredukowane o 55 procent. Jednocześnie centra danych wykorzystywane do obsługi sztucznej inteligencji mogą pochłonąć całość przyrostu mocy z OZE w nadchodzących latach, a jeśli tempo budowy będzie wysokie, nawet więcej. W krajach takich jak Niemcy, Francja, Irlandia czy Holandia już teraz brak mocy przyłączeniowej dla nowych centrów danych, a w Polsce operator systemu przesyłowego PSE ostrzega, że luka mocowa w 2030 roku może sięgnąć 10–12 gigawatów, w czasie gdy sztuczna inteligencja będzie wymagała setek nowych gigawatów energii.

Niektóre firmy technologiczne podejmują konkretne działania, by poradzić sobie z tym problemem. Microsoft i Google inwestują w małe reaktory modułowe (SMR) oraz wydłużają pracę istniejących bloków jądrowych. Amazon z kolei zawarł umowy na zakup energii pochodzącej z elektrowni jądrowych w USA i Wielkiej Brytanii. W Europie część centrów danych zaczyna ponownie wykorzystywać gaz ziemny jako źródło energii, ponieważ może on szybko dostarczyć stabilną moc. W krajach takich jak Polska, Niemcy czy Holandia pojawiają się też dyskusje o czasowym wykorzystaniu węgla jako rezerwy energetycznej, ponieważ OZE nie gwarantuje wystarczającej stabilności w szczytach zapotrzebowania.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu