Sektor centrów danych generuje w Polsce 10,6 mld zł wartości dodanej rocznie, zapewnia blisko 41 tys. miejsc pracy i odprowadza 4,3 mld zł podatków. To więcej niż przemysł lotniczy – wynika z raportu Polskiego Związku Centrów Danych (PLDCA) i PwC Polska. Prawdziwy boom związany ze sztuczną inteligencją ma jednak dopiero nadejść, a do 2031 roku moc obliczeniowa w kraju może się podwoić.
Z danych zaprezentowanych w raporcie „Napędzając gospodarkę. Gospodarczy wpływ sektora centrów danych w Polsce” wynika, że dwie trzecie wkładu sektora w PKB pochodzi z bezpośredniej działalności serwerowni oraz ich dostawców. Kolejne 2,4 mld zł to efekt indukowanej konsumpcji gospodarstw domowych. Bezpośrednio z centrami danych wiąże się około 27 tys. etatów – dla inżynierów, techników i ochrony – reszta to miejsca pracy w budownictwie, energetyce czy handlu detalicznym.
Kinga Barchoń, partnerka PwC i liderka usług dla sektora nieruchomości w Europie Środkowo-Wschodniej, podkreśliła podczas prezentacji, że wpływ sektora wykracza daleko poza same serwerownie. – Nie są to tylko miejsca pracy w serwerowniach. Bezpośrednio z centrami danych wiąże się około 27 tys. etatów – dla inżynierów, techników, ochrony – natomiast reszta to praca w innych sektorach gospodarki: od budownictwa i energetyki po handel detaliczny – wyjaśniła.
Miliardy w gospodarkę i tysiące etatów
Ponad jedna trzecia wartości dodanej sektora (3,7 mld zł) przypada na usługi informacyjne, a kolejne 770 mln zł na programowanie komputerowe i doradztwo. Oddziaływanie serwerowni sięga także nieruchomości, robót budowlanych, doradztwa zarządczego i handlu detalicznego. Aż 71 proc. firm z branży planuje zwiększenie zatrudnienia w ciągu najbliższego roku.
Piotr Kowalski, dyrektor zarządzający PLDCA, zwrócił uwagę, że obecne dane nie odzwierciedlają jeszcze pełnego wpływu rozwoju AI na sektor. – Liczby, które teraz widzimy, są raczej związane z tradycyjnym sektorem centrów danych. To usługi wspierające lokalny sektor cyfrowy albo usługi chmurowe – stwierdził w rozmowie z WNP. Dodał, że jeden projekt oparty na sztucznej inteligencji może mieć zapotrzebowanie na moc obliczeniową równe połowie obecnego polskiego rynku.
Polska na fali? Wyzwania i szanse
Polski rynek centrów danych liczy dziś około 250 MW mocy, co daje zaledwie 2 proc. udziału w Europie i 12. miejsce – mimo że polska gospodarka jest szóstą w UE. Według Europejskiego Stowarzyszenia Centrów Danych (EUDCA) do 2031 roku moc może przekroczyć 550 MW. – To właśnie zapotrzebowanie na moc obliczeniową pod modele AI będzie głównym motorem wzrostu w najbliższych latach – dodała Kinga Barchoń.
Jedną z największych zalet Polski jest stosunkowo krótki czas oczekiwania na przyłączenie do sieci elektroenergetycznej. W Amsterdamie czeka się już około 10 lat, w Berlinie oferty są na połowę lat 30. – To otwiera drzwi przed północno-zachodnią Polską, zwłaszcza województwem zachodniopomorskim – wskazał Piotr Kowalski. Jednak wąskim gardłem pozostają łańcuchy dostaw. – To ogromne zapotrzebowanie na nowe przyłącza energetyczne, takie komponenty, jak transformatory wysokiego napięcia i agregaty prądotwórcze. Tego nie da się szybko skalować w produkcji. W związku z tym już dziś często czas oczekiwania na te komponenty przekracza kilkanaście miesięcy, a często jest nawet liczony w latach – stwierdził Kowalski. Kinga Barchoń dodała, że komponenty zamawiane są z dużym wyprzedzeniem, by czas budowy wykorzystać również na oczekiwanie na części.
Źródło: WNP.PL, Fot. Shutterstock

