12 marca 2025 roku szwedzki producent baterii Northvolt złożył w sądzie w Sztokholmie wniosek o upadłość, kończąc tym samym dziesięcioletnią historię firmy, która miała być symbolem europejskiej niezależności technologicznej w dziedzinie elektromobilności. Upadek Northvolt został okrzyknięty największym bankructwem we współczesnej historii Szwecji. Firma, która w szczycie zatrudniała około 6 tysięcy osób i pozyskała ponad 13 miliardów euro z różnych źródeł, nie była w stanie udźwignąć ciężaru własnych ambicji. Przyczyny tej spektakularnej porażki są złożone i obejmują zarówno błędy zarządcze, jak i strukturalne problemy europejskiej polityki przemysłowej, które na przestrzeni lat doprowadziły do kumulacji nierozwiązanych problemów.
Northvolt został założony w 2015 roku przez dwóch byłych menedżerów Tesli, Petera Carlssona i Paola Cerrutiego, którzy postawili sobie za cel zbudowanie w Europie niezależnego łańcucha dostaw baterii litowo-jonowych. Firma szybko stała się ulubieńcem inwestorów i polityków, którzy widzieli w niej antidotum na uzależnienie europejskiego przemysłu motoryzacyjnego od chińskich dostawców.
W 2019 roku do grona akcjonariuszy dołączyły Volkswagen i BMW, a grupa z Wolfsburga do dziś pozostaje największym udziałowcem Northvolt z około 20-procentowym udziałem. W tym samym roku firma pozyskała około 350 milionów euro od Europejskiego Banku Inwestycyjnego, a następnie 1 miliard euro od konsorcjum inwestorów, w którym oprócz VW i BMW znaleźli się Goldman Sachs oraz szwedzki ubezpieczyciel Folksam.
Przez kolejne lata Northvolt konsekwentnie przyciągał kapitał. Łącznie firma zebrała około 13 miliardów euro w ramach finansowania dłużnego i kapitałowego. Pieniądze płynęły szerokim strumieniem zarówno ze źródeł prywatnych, jak i publicznych – środki europejskie, instytucje finansowe i fundusze emerytalne chętnie wspierały projekt, który miał uczynić Europę niezależną w kluczowym obszarze technologii. Northvolt był chwalony przez polityków, odwiedzany przez króla Szwecji Karola XVI Gustawa i przedstawiany jako wzór udanej polityki przemysłowej.
Jak Northvolt stał się europejskim czempionem?
Mimo ogromnego finansowania i politycznego wsparcia, Northvolt od samego początku borykał się z poważnymi problemami operacyjnymi. Firma wielokrotnie przesuwała terminy uruchomienia produkcji, a tempo zwiększania wydajności okazało się znacznie wolniejsze od zakładanego.
Jak przyznał zarząd w komunikacie z marca 2025 roku, firma napotkała na spore wewnętrzne trudności w zwiększaniu skali produkcji. Zdolność do masowej produkcji baterii na poziomie przemysłowym okazała się wyzwaniem, którego Northvolt nie był w stanie pokonać. Kluczowym problemem była niska wydajność i jakość produkowanych ogniw. Według doniesień medialnych, Northvolt nie osiągnął wewnętrznych celów w zakresie produkcji ogniw uznanych za wystarczająco dobre.
W raporcie z 2026 roku opublikowanym w ramach analizy akademickiej wskazano, że możliwości produkcyjne wymagają czasu na rozwój, ale logika polityczna i finansowa popychała firmę w kierunku zbyt szybkiej ekspansji. Presja na szybkie skalowanie produkcji, napędzana zarówno oczekiwaniami inwestorów, jak i politycznymi ambicjami, doprowadziła do sytuacji, w której firma inwestowała w rozbudowę mocy produkcyjnych, zanim opanowała podstawowe procesy technologiczne.
Skutki tych problemów były natychmiastowe i dotkliwe. W czerwcu 2024 roku BMW, jeden z kluczowych klientów i akcjonariuszy, anulował wielomiliardowy kontrakt o wartości około 20 miliardów euro, który został podpisany w 2020 roku. Jak podały media, powodem anulowania były dwa zasadnicze problemy: Northvolt nie był w stanie zapewnić odpowiedniej jakości ogniw oraz nie dotrzymał terminów dostaw.
Firma opóźniła się o dwa lata z dostawą zamówionych baterii. To była fatalna w skutkach wiadomość dla firmy, która cały swój model biznesowy opierała na kontraktach z największymi producentami samochodów.
Pierwsze pęknięcia
Jednym z najbardziej bolesnych odkryć, które wyszły na jaw po upadku firmy, była skala jej zależności od chińskich dostawców i technologii. Pod koniec lutego 2025 roku, na niespełna dwa tygodnie przed ogłoszeniem upadłości, szwedzka telewizja publiczna SVT ujawniła, że Northvolt, który obiecywał uniezależnienie Europy od chińskich łańcuchów dostaw, w rzeczywistości korzystał z chińskich komponentów.
W bateriach montowanych w ciężarówkach Scania najważniejszy komponent, katoda, był sprowadzany z Chin. Firma zaprzeczała, jakoby kiedykolwiek obiecywała stworzenie w pełni szwedzkiej baterii, ale publiczny wizerunek Northvolt był budowany wokół narracji o europejskiej niezależności. Co więcej, Northvolt był uzależniony nie tylko od chińskich komponentów, ale także od chińskiego sprzętu i know-how.
Według analizy akademickiej opublikowanej po upadku firmy, Northvolt pozostawał zależny od chińskiego wyposażenia i ekspertyzy technicznej, mimo że publiczne finansowanie było uzasadniane właśnie potrzebą europejskiej samowystarczalności.
Firma nie zdołała zbudować własnego, niezależnego łańcucha dostaw, a jej próby stworzenia własnego komponentu katodowego w fabryce w Skellefteå zakończyły się fiaskiem. Świadkowie opowiadali dziennikarzom SVT o pracy, która poszła na marne, oraz o zalegających workach z odpadami. Ta zależność od Chin była szczególnie dotkliwa w kontekście konkurencyjności cenowej. Chińscy producenci baterii, tacy jak CATL i BYD, osiągnęli skalę produkcyjną, której Northvolt nie był w stanie dorównać. Chiny kontrolują dziś nawet 80 procent rynku baterii, a ich przewaga kosztowa jest tak ogromna, że europejscy producenci nie są w stanie konkurować bez znaczącego wsparcia publicznego.
Europejska niezależność w praktyce okazała się fikcją
Analitycy wskazują, że jedną z głównych przyczyn upadku Northvolt były błędne decyzje zarządcze, zwłaszcza utrzymywanie projektów ekspansji mimo wydajności znacznie odbiegającej od oczekiwań.
Firma rozpoczynała budowę nowych fabryk i ogłaszała plany dalszego rozwoju, zanim opanowała produkcję w istniejących zakładach. W 2023 roku, mimo narastających problemów, Northvolt zatrudniał już blisko 6 tysięcy osób. Firma prowadziła równolegle kilka dużych projektów: gigafabrykę Northvolt Ett w Skellefteå na północy Szwecji, zakład badawczo-rozwojowy w Västerås, fabrykę systemów bateryjnych w Gdańsku, a także plany rozbudowy w Niemczech i Kanadzie. Ta nadmierna ekspansja rozproszyła zasoby i utrudniła skoncentrowanie się na rozwiązywaniu podstawowych problemów technologicznych.
Jak wynika z analizy opublikowanej w ramach badań nad upadkiem Northvolt, publiczne wsparcie wypaczyło bodźce korporacyjne, a firma podjęła zbyt duże ryzyko. Środki publiczne, które miały wspierać rozwój europejskiego przemysłu, w praktyce stworzyły mechanizmy pokusy nadużycia i zachęciły do nadmiernie optymistycznego planowania.
Polityczna i finansowa presja na szybką ekspansję okazała się silniejsza niż racjonalna ocena rzeczywistych możliwości technologicznych firmy. W listopadzie 2024 roku Northvolt złożył wniosek o ochronę przed wierzycielami w Stanach Zjednoczonych na mocy rozdziału 11 amerykańskiego prawa upadłościowego. Firma próbowała ratować się poprzez redukcję kosztów i sprzedaż aktywów, ale wysiłki te okazały się niewystarczające. Dzień po złożeniu wniosku w USA, założyciel i dyrektor generalny Peter Carlsson ogłosił swoją rezygnację. Jego odejście było symbolicznym potwierdzeniem, że firma straciła kierunek i zdolność do przeprowadzenia skutecznej restrukturyzacji.
Błędy zarządcze i ekspansja kosztem efektywności
Upadek Northvolt miał także swoje polskie konsekwencje. Firma prowadziła w Gdańsku zakład produkujący systemy bateryjne dla przemysłu (Northvolt Systems), który został otwarty zaledwie rok przed zamknięciem. W listopadzie 2024 roku Northvolt ogłosił zakończenie części działalności związanej z rozwojem i produkcją magazynów energii w Polsce i Szwecji. Fabryka w Gdańsku została zamknięta, a około 150 pracowników straciło pracę.
W lutym 2025 roku Reuters informował o zamiarze przejęcia biznesu Northvolt Systems przez Grupę Scania, co miało zapewnić zatrudnienie dla około 150 pracowników w Gdańsku i około 150 w Szwecji. Ostatecznie jednak amerykańska firma Lyten przejęła gdańską fabrykę magazynów energii.
Polska spółka Northvolt nie złożyła wniosku o upadłość, a jej zarząd miał współpracować ze szwedzkim syndykiem w celu znalezienia nabywcy na biznes i aktywa. Mimo tych działań, upadek Northvolt oznaczał utratę projektu inwestycyjnego w Gdańsku i ograniczenie możliwości udziału Polski w globalnym łańcuchu wytwarzania baterii.
Upadek w Polsce. Koniec fabryki w Gdańsku
Upadek Northvolt miał ogromne konsekwencje nie tylko dla samej firmy, ale dla całego europejskiego sektora bateryjnego. W marcu 2025 roku, dwa tygodnie po ujawnieniu zależności od chińskich komponentów, Northvolt złożył wniosek o upadłość w Szwecji.
Po ogłoszeniu upadłości wyznaczony przez szwedzki sąd zarządca nadzorował proces sprzedaży przedsiębiorstwa i jego aktywów oraz rozliczenie zobowiązań. Upadłością objęte zostały szwedzkie spółki z grupy Northvolt, podczas gdy spółki zależne w Niemczech, USA i Polsce nie składały wniosków o upadłość w swoich jurysdykcjach. W maju 2025 roku syndyk masy upadłościowej ogłosił zaprzestanie produkcji w ostatniej działającej fabryce Northvolt w Skellefteå z końcem czerwca. To oznaczało definitywny koniec marzeń o europejskiej produkcji baterii na skalę przemysłową w ramach tego projektu.
W sierpniu 2025 roku amerykański koncern Lyten ostatecznie przejął wszystkie aktywa należące do Northvolt. Przejęcie objęło między innymi szwedzką fabrykę Northvolt Ett oraz gdański zakład systemów bateryjnych. Europejski czempion, który miał przełamać dominację Chin w produkcji baterii, trafił w ręce amerykańskiego inwestora. To symboliczny koniec pewnej ery – era europejskich ambicji w produkcji baterii, która miała uniezależnić Stary Kontynent od azjatyckich dostawców, zakończyła się fiaskiem.
Co zostało po Northvolt?
Upadek Northvolt jest ostrzeżeniem dla całej europejskiej polityki przemysłowej. Firma była najlepiej finansowanym startupem w historii Europy, a mimo to nie zdołała osiągnąć rentowności.
Jak zauważa „The Economist”, Northvolt miał być pionierem, symbolem europejskiej konkurencyjności i przykładem udanej polityki przemysłowej, ale zamiast tego stał się przestrogą dla projektantów zielonej polityki przemysłowej. Jedną z kluczowych lekcji jest to, że publiczne wsparcie, choć niezbędne dla rozwoju nowych technologii, może wypaczać bodźce korporacyjne i prowadzić do nadmiernego ryzyka.
Northvolt korzystał z hojnego finansowania publicznego, w tym ze środków Europejskiego Banku Inwestycyjnego i skandynawskich funduszy emerytalnych, ale środki te nie zostały wykorzystane w sposób efektywny. Firma inwestowała w rozbudowę, zanim opanowała podstawy produkcji, co w dłuższej perspektywie okazało się zgubne.
Kolejną lekcją jest to, że budowa niezależnego łańcucha dostaw w tak złożonej dziedzinie jak produkcja baterii wymaga czasu i cierpliwości, których politycy i inwestorzy często nie są w stanie zapewnić. Zdolności produkcyjne rozwijają się stopniowo, ale logika polityczna i finansowa wymusza szybką ekspansję. Northvolt został wciągnięty w spiralę nadmiernego optymizmu, w której kolejne cele były wyznaczane bez uwzględnienia realnych możliwości technologicznych. Upadek Northvolt ujawnił również fundamentalną słabość europejskiego podejścia do budowy własnego przemysłu bateryjnego: zamiast inwestować w stopniowy rozwój kompetencji, Europa postawiła na wielkie, skokowe projekty, które nie miały solidnych fundamentów technologicznych. Northvolt, który miał być europejską odpowiedzią na chińskich gigantów, w praktyce okazał się od nich zależny na kluczowych etapach łańcucha dostaw.
Lekcje dla Europy. Czy Northvolt był skazany od początku?
Dziś, po upadku Northvolt, Unia Europejska stoi przed trudnym wyborem: albo zrewiduje swoją strategię przemysłową, stawiając na bardziej realistyczne cele i stopniowy rozwój kompetencji, albo zrezygnuje z ambicji uniezależnienia się od Chin w dziedzinie baterii. Upadek Northvolt pokazuje, że miliardy euro nie wystarczą, by zbudować konkurencyjny przemysł bez odpowiedniej technologii, doświadczenia i cierpliwości.
Europa musi wyciągnąć wnioski z tej porażki, zanim zainwestuje kolejne miliardy w kolejne ambitne projekty, które mogą podzielić los szwedzkiego czempiona.

