Protest w jednej z największych kopalni miedzi na świecie, mongolskiej Oyu Tolgoi, wstrzymał eksport koncentratu. Sytuacja na rynku rdzawego metalu jest już napięta, a inwestorzy obawiają się eskalacji konfliktu, która mogłaby doprowadzić do zamknięcia zakładu na wzór Panamy.
Zlokalizowana na pustyni Gobi kopalnia Oyu Tolgoi to 12. co do wielkości zakład wydobywczy miedzi na świecie, z roczną produkcją przekraczającą 310 tysięcy ton. Docelowo ma stać się czwartą globalną potęgą. Głównym udziałowcem jest australijski gigant Rio Tinto, który posiada 66 procent akcji. Pozostałe należą do państwowej spółki Erdenes Mongol, reprezentującej rząd w Ułan Bator.
Blokadę drogi prowadzącej do granicy z Chinami (zaledwie 50 kilometrów od kopalni) przeprowadziła grupka protestujących z Ruchu Reform Radykalnych. Zamontowali oni szlabany, uniemożliwiając transport surowca. Samo wydobycie rudy ma być kontynuowane, ale ruch na drodze – według sprzecznych doniesień – jest przywrócony częściowo lub wciąż utrudniony. To jednak nie pierwszy sygnał ostrzegawczy.
Spór o miliardy i podział zysków
Protest to tylko wierzchołek góry lodowej. Główny konflikt toczy się o podział przychodów z górnictwa między korporację a społeczeństwo. – Mongolscy działacze domagają się większego udziału obywateli w dochodach z wydobycia – przekazał rzecznik protestujących. W tle są wybory parlamentarne w 2027 roku, które rozgrzewają polityczną debatę.
Rio Tinto zainwestowało w projekt ponad 7 miliardów dolarów. Tymczasem Mongolia domaga się od koncernu około 450 milionów dolarów za rzekome zaniżenia podatkowe za lata 2021–2022 (głównie dotyczące odpisów amortyzacyjnych). Sprawa trafiła do sądu. Co więcej, Ułan Bator chce wznowić negocjacje warunków handlowych i podnieść swój udział w zyskach nawet do 60 procent, co oznaczałoby, że większościowy udziałowiec otrzymywałby mniejszą część wypracowanych pieniędzy.
Widmo Panamy i niepewność rynku
Sytuacja w Oyu Tolgoi niepokojąco przypomina historię kopalni Cobre Panama, która została ostatecznie zamknięta po zaostrzeniu sporu z władzami. – Dla Rio Tinto to kluczowy projekt w segmencie miedzi, a dla Mongolii największa inwestycja przemysłowa w historii – analizują eksperci rynku surowców. Wysokie ceny miedzi i złota dodatkowo wzmagają presję na firmę, bo potencjalne straty są ogromne.
Paradoksalnie, to właśnie boom cenowy może przyspieszyć konflikt. Każdy dzień blokady to stracone przychody i rosnące ryzyko, że międzynarodowi inwestorzy uznają Mongolię za kraj o wątpliwej reputacji dla biznesu. Dla światowego rynku miedzi, który boryka się z wyczerpywaniem złóż i problemami geologicznymi, ewentualne wstrzymanie produkcji w Oyu Tolgoi byłoby ciosem. Zakład miał być jednym z motorów wzrostu podaży w nadchodzącej dekadzie.
Źródło: WNP.PL, Fot. materiały prasowe / Rio Tinto

