Pakowaczka ręczna to drugi najpopularniejszy zawód wśród migrantek. Bez nich przetwórstwo mięsa by legło

Polski przemysł stoi przed największym kryzysem kadrowym od dekad. Według ZUS, na koniec 2025 roku w Polsce legalnie pracowało już 1,29 mln cudzoziemców – głównie spawaczy, operatorów i pakowaczy z Ukrainy, Białorusi i Azji. Bez nich wiele zakładów musiałoby wstrzymać produkcję. Ich wkład w PKB sięga 98,7 mld zł.

  • Spawacze stanowią 2,1 procent wszystkich zatrudnionych mężczyzn-cudzoziemców, a pakowaczki ręczne – 4,2 procent kobiet-migrantek.
  • Migracja tymczasowa stała się osiadła. Aż 87 procent Białorusinów pracuje, 57 procent ma stałą pracę, a 67 procent planuje zostać w Polsce na stałe.
  • Wkład ukraińskich pracowników w polski PKB w 2024 roku wyniósł 2,7 procent, czyli 98,7 miliarda złotych – więcej niż roczne budżety Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Edukacji Narodowej razem.

Polski przemysł w latach 2022–2025 stanął w obliczu najpoważniejszego kryzysu kadrowego od czasu transformacji ustrojowej. Według prognoz Polskiego Instytutu Ekonomicznego, do 2035 roku liczba osób pracujących w Polsce zmniejszy się o około 2,1 miliona. W 2025 roku liczba urodzeń spadła do historycznie niskiego poziomu około 230 tysięcy, a wskaźniki dzietności należą do najniższych w dziejach Polski. W efekcie, już dziś polski rynek pracy odczuwa dotkliwy niedobór rąk do pracy we wszystkich kluczowych sektorach gospodarki. Paradoksalnie, mimo tego kryzysu demograficznego, polski przemysł notuje rekordowe wskaźniki zatrudnienia cudzoziemców. Według danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, na koniec 2025 roku w Polsce legalnie pracowało blisko 1,29 miliona cudzoziemców, co oznacza wzrost o około 8 procent w porównaniu z rokiem poprzednim. W samym 2025 roku na polski rynek pracy napłynęło około 96 tysięcy nowych pracowników z zagranicy, co jest wynikiem szczególnie imponującym w kontekście wzrostu bezrobocia o 0,6 punktu procentowego w tym samym okresie. Oznacza to, że migranci nie tylko nie zabierają miejsc pracy Polakom, ale uzupełniają luki, których rodzima podaż pracy nie jest w stanie wypełnić.

87 procent Białorusinów pracuje, 67 procent planuje zostać na stałe. Migracja tymczasowa stała się osiadłą

Kluczową zmianą, która nastąpiła w analizowanym okresie, jest fundamentalna transformacja struktury zatrudnienia cudzoziemców. Zatrudnienie przestało być domeną wyłącznie pracowników sezonowych i tymczasowych, a stało się zjawiskiem trwałym i strukturalnym. Przede wszystkim zmieniły się kierunki geograficzne migracji zarobkowej. W odpowiedzi na nową rzeczywistość geopolityczną, polski rynek pracy otworzył się na pracowników z zupełnie nowych regionów świata. W ciągu zaledwie czterech lat liczba wydanych zezwoleń na pracę dla obywateli krajów Azji i Ameryki Łacińskiej wzrosła ponad pięciokrotnie – z około 55 tysięcy w 2019 roku do ponad 275 tysięcy w 2023 roku. Trend ten jest trwały i w kolejnych latach będzie się umacniał, co ma ogromne znaczenie dla analizowanych stanowisk deficytowych.

Równocześnie zmienił się charakter zatrudnienia. Według danych Narodowego Banku Polskiego, aż 87 procent ankietowanych imigrantów z Białorusi pracowało, przy czym 57 procent miało pracę stałą, a 14 procent prowadziło własną działalność gospodarczą. Co więcej, 67 procent imigrantów z Białorusi planuje pozostać w Polsce na stałe lub dłużej niż rok, co wskazuje, że mamy do czynienia z migracją osiadłą, a nie tymczasową. Podobne trendy obserwuje się wśród innych narodowości – migranci z Azji i Ameryki Łacińskiej również wykazują wysoką gotowość do długoterminowego pobytu i inwestują w przyjazd do pracy w Polsce średnio około 1,5 tysiąca dolarów. Polska przestała być postrzegana wyłącznie jako kraj tranzytowy, a stała się docelowym miejscem migracji zarobkowej.

Reforma przepisów o zatrudnianiu cudzoziemców, która weszła w życie 1 czerwca 2025 roku, miała na celu cyfryzację i uproszczenie procedur legalizacji pracy. Ustawa o warunkach dopuszczalności powierzania pracy cudzoziemcom wprowadziła obowiązek składania wniosków wyłącznie za pośrednictwem portalu praca.gov.pl oraz pełną elektronizację postępowania. Dodatkowo, ministerstwo rodziny, pracy i polityki społecznej opracowało wykaz 329 zawodów deficytowych, dla których przewidziano przyspieszoną legalizację pobytu i prostsze procedury zatrudnienia. Praktyka pokazuje jednak, że wdrożenie tych rozwiązań jest niejednolite w różnych urzędach, a biurokracja wciąż pozostaje jedną z głównych barier w szybkim zatrudnianiu migrantów.

Spawacz. 2,1 procent wszystkich zatrudnionych mężczyzn-cudzoziemców. 37,5–41,5 zł za godzinę

Zawód spawacza od lat znajduje się na szczycie listy zawodów deficytowych w polskim przemyśle. Według danych ZUS, spawacze stanowią około 2,1 procent wszystkich zatrudnionych mężczyzn-cudzoziemców w Polsce, co plasuje tę profesję w ścisłej czołówce zawodów wykonywanych przez migrantów. W praktyce oznacza to tysiące osób, bez których wiele zakładów produkcyjnych, stoczni, hut i firm konstrukcji stalowych nie byłoby w stanie funkcjonować. Zapotrzebowanie na spawaczy w Polsce jest tak duże, że wykracza daleko poza możliwości rodzimego rynku pracy. Przyczyny tego stanu rzeczy są złożone. Z jednej strony mamy do czynienia z kurczącą się liczbą absolwentów szkół branżowych i technicznych, którzy decydują się na naukę tego zawodu. Z drugiej – z dynamicznym rozwojem polskiego przemysłu, który generuje ciągłe zapotrzebowanie na nowe konstrukcje stalowe, elementy infrastruktury oraz części do maszyn i urządzeń.

Mimo że spawacz jest zawodem wymagającym specjalistycznych kwalifikacji, często potwierdzonych międzynarodowymi certyfikatami, polscy pracodawcy są w stanie zaoferować atrakcyjne warunki zatrudnienia wykwalifikowanym migrantom. Średnia pensja spawacza z zagranicy w Polsce w 2025 roku wynosiła od 37,5 zł do 41,52 zł netto za godzinę. W praktyce oznacza to możliwość zarobienia kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie, szczególnie przy uwzględnieniu nadgodzin i premii frekwencyjnych. Jak pokazuje przykład białoruskiego spawacza Mikołaja, który początkowo pracował na budowie i spawał zbrojenia, a następnie znalazł zatrudnienie w zakładzie produkującym sprzęt, ścieżki kariery migrantów w tym zawodzie mogą prowadzić od prostszych prac do bardziej specjalistycznych i lepiej płatnych stanowisk.

Wśród migrantów zatrudnionych jako spawacze dominują przede wszystkim obywatele Ukrainy, którzy posiadają często wieloletnie doświadczenie w przemyśle ciężkim. Coraz większą rolę odgrywają jednak także spawacze z Białorusi, którzy ze względu na podobny system szkolnictwa zawodowego i znajomość języka, stosunkowo łatwo adaptują się do polskich warunków pracy. W ostatnich latach na rynku pojawiają się także pierwsi spawacze z Azji, rekrutowani przez agencje pracy specjalizujące się w outsourcingu pracowników dla przemysłu. Firmy oferują im kompleksową obsługę, w tym pełną legalizację pobytu i zakwaterowanie, co czyni ofertę bardziej atrakcyjną dla kandydatów z odległych krajów.

Operator wtryskarki. Od ślusarza do specjalisty. Migranci awansują w przemyśle tworzyw sztucznych

Operator wtryskarki to kolejny zawód, w którym migranci odgrywają kluczową rolę. Jest to specjalistyczne stanowisko w przemyśle przetwórstwa tworzyw sztucznych, gdzie operator obsługuje urządzenia do formowania różnorodnych wyrobów z tworzyw sztucznych. Praca operatora wtryskarki wymaga nie tylko obsługi maszyny, ale także często umiejętności ustawiania parametrów procesu, kontroli jakości produkowanych detali oraz podstawowej diagnostyki usterek. Jest to zawód deficytowy, na który zapotrzebowanie generuje przede wszystkim dynamicznie rozwijający się przemysł motoryzacyjny, elektroniczny i opakowaniowy.

W przypadku operatorów wtryskarek, migranci pełnią często rolę nie tylko wykonawców prostych czynności, ale także coraz częściej awansują na stanowiska wymagające większych kwalifikacji. Przykładowo, ogłoszenia o pracę na stanowisku operatora wtryskarki często zawierają wymagania dotyczące doświadczenia we wcześniejszej pracy na stanowiskach technicznych, takich jak ślusarz, automatyk czy pomocnik operatora. Oznacza to, że pracodawcy poszukują osób z pewnym doświadczeniem, a nie tylko całkowicie zielonych pracowników.

Rola migrantów w obsadzie stanowisk operatorów wtryskarek jest szczególnie widoczna w regionach o silnie rozwiniętym przemyśle przetwórstwa tworzyw sztucznych, takich jak województwo śląskie, mazowieckie czy wielkopolskie. W zakładach produkcyjnych często pracują wielokulturowe zespoły, gdzie obok Polaków zatrudnieni są Ukraińcy, Białorusini, a coraz częściej także Hindusi i Nepalczycy. Wysoka dyspozycyjność, gotowość do pracy w systemie zmianowym oraz niższe oczekiwania płacowe sprawiają, że migranci są często pierwszym wyborem pracodawców przy rekrutacji na te stanowiska.

Pakowaczka. 4,2 procent wszystkich zatrudnionych kobiet-cudzoziemek. Przemysł spożywczy bez nich by nie istniał

Zawód pakowacza, choć z pozoru prosty, odgrywa kluczową rolę w utrzymaniu ciągłości łańcuchów dostaw i produkcji. Według danych ZUS, pakowaczki ręczne stanowią aż 4,2 procent wszystkich zatrudnionych kobiet-cudzoziemek w Polsce, co czyni tę profesję drugą najpopularniejszą wśród migrantek. W przemyśle spożywczym, gdzie pakowanie jest jednym z końcowych etapów produkcji, udział migrantów jest szczególnie wysoki. Według ekspertów, wiele gałęzi, takich jak przetwórstwo mięsa i ryb, nie byłoby w stanie funkcjonować bez pracowników z zagranicy.

Praca pakowacza nie wymaga zazwyczaj specjalistycznych kwalifikacji ani znajomości języka na wysokim poziomie, co czyni ją pierwszym wyborem dla wielu migrantów rozpoczynających swoją przygodę z pracą w Polsce. Jest to często praca fizyczna, wymagająca szybkości, precyzji i dyspozycyjności, wykonywana w systemie zmianowym. Jak wynika z danych, wśród kobiet-cudzoziemek popularne są również stanowiska pracownic magazynu i produkcji, co pokazuje, że migranci są obecni na każdym etapie łańcucha wartości.

W kontekście rosnącego znaczenia e-commerce i dynamicznego rozwoju centrów logistycznych, zapotrzebowanie na pakowaczy będzie tylko rosło. Migranci z Azji i Ameryki Łacińskiej, którzy coraz częściej zastępują Ukraińców wybierających inne kierunki emigracji, są w stanie wypełnić te luki, pod warunkiem że procedury ich zatrudniania zostaną odpowiednio uproszczone. Co istotne, badania pokazują, że imigranci z Azji i Ameryki Łacińskiej dobrze oceniają swoje warunki zatrudnienia w Polsce i są gotowi do długoterminowego pobytu.

Kierowca wózka widłowego. 95 procent z umową o pracę. 4,8–6,2 tys. zł brutto miesięcznie

Zawód operatora wózka widłowego jest jednym z najbardziej deficytowych na polskim rynku pracy. Według danych, aż 95 procent aktualnie zatrudnionych operatorów wózków widłowych ma zapewnioną umowę o pracę, co pokazuje, jak bardzo pracodawcom zależy na stabilizacji zatrudnienia na tym stanowisku. Rola migrantów w obsadzie tych stanowisk jest kluczowa, szczególnie w sektorach transportu i logistyki, gdzie zatrudnienie znajduje 12 procent obywateli Ukrainy, czyli około 100 tysięcy osób.

Wśród mężczyzn-cudzoziemców, zawód kierowcy ciągnika siodłowego i kierowcy samochodu ciężarowego dominują, ale operatorzy wózków widłowych również są bardzo poszukiwani. To stanowisko, podobnie jak pakowacz, nie wymaga zazwyczaj zaawansowanej znajomości języka, ale konieczne jest posiadanie odpowiednich uprawnień Urzędu Dozoru Technicznego. Firmy często oferują pomoc w zdobyciu tych uprawnień, co jest dodatkowym atutem dla migrantów.

Znaczenie migrantów na stanowiskach operatorów wózków widłowych jest szczególnie widoczne w kontekście dynamicznego rozwoju centrów logistycznych w Polsce. Wiele z nich zatrudnia całe wielokulturowe zespoły magazynowe, gdzie obok Polaków pracują Ukraińcy, Białorusini, a także obywatele Azji i Ameryki Łacińskiej. Firmy, ze względu na niedobór pracowników tego typu, często kierują się do agencji pracy tymczasowej, która pomaga w rekrutacji i zatrudnieniu wykwalifikowanych operatorów. Wzrost płac w tym zawodzie do poziomu 4 800-6 200 zł brutto miesięcznie w 2026 roku sprawia, że jest on atrakcyjny także dla migrantów.

Kolumbijczycy +215 proc., Nepalczycy +110 proc. Nowa geografia migracji

Podstawową zmianą, jaka zaszła w analizowanym okresie, jest dywersyfikacja kierunków migracji zarobkowej do Polski. Choć Ukraińcy wciąż stanowią najliczniejszą grupę – na koniec 2025 roku było ich 857 tysięcy – ich dominacja powoli maleje. Coraz więcej Ukraińców decyduje się na wyjazd do Niemiec, Czech czy Wielkiej Brytanii, co zmusza polskich pracodawców do poszukiwania pracowników w innych regionach świata. W lutym 2024 roku w Niemczech przebywało już 1,29 miliona uchodźców z Ukrainy, podczas gdy w Polsce 957 tysięcy. Ten trend jest kontynuowany i ma ogromne znaczenie dla przyszłości polskiego rynku pracy.

W odpowiedzi na tę lukę, polski rynek otworzył się na pracowników z Białorusi. Ich liczba wzrosła z 16,4 tysiąca w 2020 roku do prawie 146 tysięcy we wrześniu 2025 roku. To wzrost o prawie 800 procent w ciągu pięciu lat. Białorusini są drugą co do wielkości grupą cudzoziemców w Polsce i, w przeciwieństwie do Ukraińców, częściej podejmują pracę na stanowiskach wymagających kwalifikacji, szczególnie w branży IT, transporcie i logistyce. Aż 32,7 procent Białorusinów pracuje jako kierowcy ciężarówek lub operatorzy, co pokazuje ich kluczową rolę w sektorze transportowym.

Najdynamiczniej rozwijającą się grupą są jednak pracownicy z Azji i Ameryki Łacińskiej. Największy roczny przyrost liczby zatrudnionych cudzoziemców w 2023 roku zanotowano wśród Kolumbijczyków, których liczba wzrosła o 215 procent, Nepalczyków o 110 procent i Argentyńczyków o 75 procent. W 2025 roku liczba Nepalczyków zwiększyła się aż o 37 procent, co pokazuje, jak bardzo zmienia się struktura migracji zarobkowej do Polski. W 2025 roku na koniec października w Polsce pracowało już 19,5 tysiąca Kolumbijczyków, co oznacza wzrost z 5,2 tysiąca w 2023 roku, 25,1 tysiąca Hindusów, 15,5 tysiąca Filipińczyków i 13 tysięcy Nepalczyków. Migranci ci znajdują zatrudnienie głównie w przemyśle, gdzie pracuje 30 procent z nich, w rolnictwie – 9 procent, i w budownictwie – 6 procent.

98,7 mld zł wkładu Ukraińców w polski PKB. Więcej niż budżety dwóch ministerstw razem

Napływ pracowników z zagranicy, zwłaszcza na tak deficytowe stanowiska jak spawacz, operator wtryskarki, pakowacz czy kierowca wózka widłowego, nie jest już tylko doraźnym rozwiązaniem problemów kadrowych, ale stał się trwałym elementem polskiego modelu gospodarczym. Według szacunków Banku Gospodarstwa Krajowego, wkład ukraińskich pracowników w polski PKB w 2024 roku wyniósł 2,7 procent, czyli około 98,7 miliarda złotych – więcej niż roczny budżet Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Edukacji Narodowej razem wziętych. Obywatele Ukrainy stanowią ponad 66 procent legalnie pracujących w Polsce cudzoziemców, a ich masowe odejście oznaczałoby spadek konkurencyjności polskich firm, niższe wpływy podatkowe i pogłębienie problemów kadrowych.

Jednocześnie napływ migrantów nie wywołuje presji inflacyjnej na płace, a wręcz przeciwnie – zwiększa podaż pracy, wspierając wzrost PKB i nie powodując wzrostu cen. Eksperci podkreślają, że imigracja uratowała polski rynek pracy przed brakami kadrowymi, a bez obecności obywateli Ukrainy polski rynek pracy znajdowałby się dziś w znacznie gorszej kondycji. Przyszłość zatrudnienia migrantów w polskim przemyśle będzie zależeć od kilku kluczowych czynników. Po pierwsze, od skuteczności wdrażania nowych przepisów i upraszczania procedur biurokratycznych, które wciąż stanowią barierę dla szybkiego zatrudniania. Po drugie, od zdolności do integracji migrantów i tworzenia warunków do długoterminowego pobytu, co jest szczególnie ważne w kontekście migracji osiadłej z Białorusi, Azji i Ameryki Łacińskiej. Po trzecie, od polityki migracyjnej państwa i jej zdolności do przyciągania pracowników z nowych kierunków, które mogą zastąpić Ukraińców.

Polski przemysł stoi przed ogromnym wyzwaniem, jakim jest zaspokojenie potrzeb kadrowych w warunkach postępującego kryzysu demograficznego. Migranci z Ukrainy, Białorusi i Azji stali się nieodłącznym elementem krajobrazu polskich fabryk i magazynów, a ich rola w uzupełnianiu niedoborów na stanowiskach spawacza, operatora wtryskarki, pakowacza i kierowcy wózka widłowego w latach 2022–2025 była kluczowa dla utrzymania ciągłości produkcji i konkurencyjności polskiej gospodarki. Bez nich wiele zakładów musiałoby ograniczyć lub wstrzymać produkcję, a łańcuchy dostaw uległyby zerwaniu. Przyszłość polskiego przemysłu zależy zatem od umiejętnego zarządzania procesami migracyjnymi i tworzenia warunków do długoterminowego zatrudnienia pracowników z zagranicy.

Opracowano na podstawie: danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, prognoz Polskiego Instytutu Ekonomicznego, szacunków Banku Gospodarstwa Krajowego, informacji o reformie przepisów o zatrudnianiu cudzoziemców, danych Narodowego Banku Polskiego, raportów agencji pracy tymczasowej oraz wypowiedzi ekspertów rynku pracy.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu