Dezinformacja kosztuje. „Walka z nią to zadanie dla wszystkich. Potrzebny jest wspólny front”

Rośnie skala, zaawansowanie technologiczne i skuteczność działań dezinformacyjnych. Jak się bronić? Odpowiedzi – tej prawdziwej i rzetelnej – poszukiwano w trakcie CYBERSEC EXPO & FORUM w Katowicach, konferencji poświęconej cyberbezpieczeństwu.


Kampanie dezinformacyjne wpływają na decyzje konsumentów, stabilność rynków i nastroje społeczne. Dyskusja panelowa „Dezinformacja i odporność społeczna” przyniosła wszechstronny przegląd zjawisk oraz działań obronnych. Współpraca rzetelnych mediów, konsekwentne stosowanie prostych zasad, korzystanie z doświadczeń fact-checkerów, edukacja i regulacje, które nie wylewają dziecka z kąpielą – to elementy systemowej odpowiedzi.

– Kilka lat temu pojęcie dezinformacji praktycznie nie istniało w debacie publicznej – zauważył Marcel Kiełtyka, członek zarządu, dyrektor ds. komunikacji i PR w Stowarzyszeniu Demagog. – Dziś dużo się o dezinformacji mówi, ale systemowych działań wciąż jest za mało.

Skuteczna bywa dezinformacja częściowa, oparta na faktach, dobrze zamaskowana zgodnie z zasadą: „dobre kłamstwo musi zawierać 40 proc. prawdy”. Nosicielami fałszu stają się samozwańczy eksperci obecni w tradycyjnych mediach oraz doraźnie powoływane portale, które znikają po spełnieniu swojej roli.

Częściowa prawda – broń doskonała dezinformacji

– Sam termin dezinformacja może wprowadzać w błąd, bo nie o fałsz i prawdę chodzi dostawcom treści, lecz o wykorzystanie emocji – mówił Kiełtyka. – Jak zarządzać emocjami, na których bazuje dezinformacja – nie wiem – przyznał Łukasz Zych, rzecznik prasowy Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. – Niezależnie od tego, jak zareaguję, moja wypowiedź i tak zostanie wykorzystana przez twórców fejku i hejtu.

Fake news jest tani i szybki. Fact-checking – pracochłonny. Prawda bywa nudna, a kłamstwo atrakcyjne. – Takie medium reprezentuję, oparte na podstawowym kryterium rzetelności – powiedział Marcin Piasecki, redaktor zarządzający „Rzeczpospolitej”. – Wiemy, że moglibyśmy znacznie podnieść popularność, rezygnując z zasad. Nie robimy tego, bo tak nie można. W redakcji odsiewa się tematy brukowe, stosuje stonowaną grafikę i nie publikuje drastycznych zdjęć.

– Nie jesteśmy lustrem świata, bo rzeczywistość bywa często zakłamana – wyjaśniała Marta Zabłocka z działu fact-checkingu PAP. – Nasza misja to bycie filtrem wyłapującym fałsz. Działamy wyprzedzająco, przewidując, gdzie przyjdzie fala dezinformacji.

Edukacja i wspólny front – recepta na cyfrową manipulację

Wątpliwości budzi praktyka walki z fałszem, która może nakręcać popularność fejka. – Nie powinno się weryfikować wszystkich przypadków – stwierdził Kiełtyka. – Patrzymy na dynamikę fake newsa. Dezinformacje niszowe odpuszczamy, ale pamiętamy, że celowana w nieduże grupy bywa skuteczna. Demagog jest sceptyczny wobec usuwania treści – lepsze jest wyjaśnianie i „oflagowanie”, które niesie walor edukacyjny.

Walka z dezinformacją to zadanie dla wszystkich – podsumował Michał Kowalczyk, dyrektor ds. badań w IBRiS, postulując współdziałanie państwa, organizacji i biznesu. – Biznes winien wpisać przeciwdziałanie dezinformacji w strategie ESG.

Szymon Grabowski, starszy analityk weryfikacji treści w NASK, za skuteczne uważa metody oparte na case studies – pokazywanie, jak wygląda działanie dezinformacyjne i kiedy winna nam się włączyć czerwona lampka. Łukasz Zych wskazał na potrzebę higieny cyfrowej – cyfrowy reset pomaga w nabraniu dystansu i krytycznej ocenie treści.

Źródło: WNP.PL, Fot. PTWP

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com