Dezinformacja zdrowotna zalewa internet, a rozwój sztucznej inteligencji może tylko pogłębić problem. Eksperci ostrzegają przed rosnącym zaufaniem do medycznych porad chatbotów.
- Dezinformacja medyczna w mediach społecznościowych podważa zaufanie do lekarzy, instytucji ochrony zdrowia i programów szczepień.
- Coraz więcej osób korzysta z chatbotów AI w sprawach zdrowotnych, co daje szybkie poczucie ulgi, ale może prowadzić do błędnych decyzji i opóźniania wizyt u specjalistów.
- Eksperci wskazują, że użytkownicy, mimo świadomości ograniczeń AI, w sytuacjach lęku i stresu mają tendencję do nadmiernego ufania spójnym i pewnie brzmiącym odpowiedziom systemów.
- Rozwój sztucznej inteligencji pogłębia lukę kompetencyjną – wielu użytkowników nie rozumie, jak działają modele AI i skąd biorą się generowane przez nie treści.
- Zdaniem specjalistów kluczowym rozwiązaniem jest powszechna edukacja cyfrowa i zdrowotna, uzupełniona regulacjami ograniczającymi działalność pseudomedyczną w sieci.
Dezinformacja medyczna rozprzestrzeniająca się w mediach społecznościowych ma bezpośredni wpływ na sposób, w jaki część społeczeństwa postrzega ochronę zdrowia, lekarzy oraz metody leczenia. Wśród zauważalnych skutków wymienia się spadek zaufania do systemu opieki zdrowotnej, podważanie kompetencji personelu medycznego oraz obniżenie poziomu wyszczepialności. Fałszywe treści dotyczące zdrowia są rozpowszechniane w szybkim tempie i często przybierają formę atrakcyjnych wizualnie materiałów, które trudno odróżnić od rzetelnych źródeł informacji.
Rozwój narzędzi opartych na sztucznej inteligencji dodatkowo komplikuje sytuację. Technologie te umożliwiają masowe tworzenie treści, które mogą wyglądać wiarygodnie, mimo że nie mają oparcia w wiedzy medycznej. W sieci pojawiają się strony internetowe generowane automatycznie, profile osób podszywających się pod specjalistów oraz materiały wykorzystujące wizerunek prawdziwych lekarzy bez ich zgody. Obok tego funkcjonują zamknięte grupy w mediach społecznościowych, w których użytkownicy wymieniają się niesprawdzonymi diagnozami i metodami leczenia, często rezygnując z konsultacji z wykwalifikowanym personelem medycznym.
Skala zjawiska rośnie wraz z łatwością publikowania i udostępniania treści. Osoby poszukujące informacji o zdrowiu trafiają na sprzeczne komunikaty, a brak umiejętności oceny wiarygodności źródeł sprawia, że fałszywe informacje bywają traktowane na równi z materiałami przygotowanymi przez instytucje medyczne czy środowisko naukowe. W rezultacie część pacjentów podejmuje decyzje dotyczące leczenia lub profilaktyki na podstawie niesprawdzonych porad, co może prowadzić do pogorszenia stanu zdrowia.
Zjawisko to ma również szerszy wymiar społeczny. Treści podważające ustalenia medycyny i działania instytucji publicznych osłabiają zaufanie do systemu ochrony zdrowia jako całości. Utrudnia to prowadzenie programów profilaktycznych oraz działań informacyjnych w sytuacjach wymagających szybkiej reakcji, takich jak epidemie czy kampanie szczepień.
– Trzeba uczyć użytkowników kompetencji cyfrowych, nie ma innego wyjścia – podkreśla Elżbieta Wojciechowska, prezeska Fundacji Digital University.
Eksperci zajmujący się edukacją cyfrową zwracają uwagę, że kluczowe znaczenie ma rozwijanie umiejętności krytycznej analizy treści publikowanych w internecie. Obejmuje to rozpoznawanie wiarygodnych źródeł, sprawdzanie autorów materiałów oraz ostrożność wobec sensacyjnych informacji dotyczących zdrowia. Bez takich kompetencji odbiorcy pozostają podatni na manipulację, a walka z dezinformacją staje się znacznie trudniejsza, mimo rosnącej dostępności narzędzi technologicznych.
Dlaczego ufamy AI?
Coraz więcej firm technologicznych rozwija rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji z myślą o sektorze ochrony zdrowia. Według deklaracji przedstawicieli branży ma to być odpowiedź na rosnące zainteresowanie użytkowników, którzy coraz częściej traktują narzędzia AI jako pierwsze źródło informacji o swoim samopoczuciu i objawach chorobowych. Wskazuje się, że każdego tygodnia setki milionów osób na świecie kierują do systemów opartych na sztucznej inteligencji pytania dotyczące stanu zdrowia, dolegliwości oraz możliwych przyczyn złego samopoczucia.
Jednym z przykładów takich działań jest uruchomienie przez OpenAI usługi ChatGPT Health, która obecnie dostępna jest wyłącznie na rynku amerykańskim. Rozwiązanie to ma umożliwiać użytkownikom uzyskiwanie informacji związanych ze zdrowiem w formie rozmowy z systemem AI. Wokół tego typu narzędzi pojawiają się jednak także głosy krytyczne ze strony specjalistów zajmujących się wdrażaniem nowych technologii w sposób odpowiedzialny i zgodny z zasadami etyki.
– Modele opierają się na statystyce, prawdopodobieństwie występowania pewnych zjawisk. Istnieje ryzyko wprowadzenia użytkownika w błąd, choć będzie miał on poczucie, że rozmawia z „ekspertem”. To wiąże się z kolei z ograniczaniem wizyt lekarskich u osób, które mają doświadczenie, wiedzę i uprawnienia. To rozwiązanie może mieć skutki dalekie od oczekiwanych; nie jesteśmy na to gotowi na szerszą skalę – podkreślił dr Michał Nowakowski.
Ekspert zwraca uwagę, że systemy oparte na sztucznej inteligencji działają w oparciu o analizę wzorców i danych statystycznych, a nie o indywidualną ocenę stanu zdrowia konkretnej osoby. W jego ocenie może to prowadzić do sytuacji, w których użytkownik uzyska odpowiedź brzmiącą przekonująco, lecz niedostosowaną do rzeczywistego problemu medycznego. Szczególne znaczenie ma tu możliwość rezygnacji z kontaktu z lekarzem na rzecz rozmowy z narzędziem cyfrowym, które nie posiada uprawnień do stawiania diagnoz ani prowadzenia leczenia.
Zjawisko korzystania z chatbotów w sprawach zdrowotnych jest jednak coraz powszechniejsze. Część użytkowników traktuje takie narzędzia jako formę szybkiego wsparcia w sytuacjach stresu i niepokoju związanego z objawami chorobowymi. Wskazuje się, że możliwość natychmiastowej rozmowy oraz spokojny, uporządkowany sposób udzielania odpowiedzi sprawiają, że kontakt z systemem AI bywa postrzegany jako pomocny na poziomie emocjonalnym.
– Użytkownicy sięgają po chatboty jako formę wsparcia, ponieważ umożliwiają one szybką regulację emocji w sytuacjach napięcia. W kontekście problemów zdrowotnych szczególnie ważne jest szybkie uzyskanie informacji i poczucie, że podejmowane są konkretne działania. Dostępność, spokojny sposób komunikacji oraz brak oceny sprawiają, że taki kontakt zmniejsza lęk i pozwala pozornie odzyskać poczucie kontroli – tłumaczyła Agnieszka Skruczaj Oledżnik.
Ekspertka zaznacza jednocześnie, że obniżenie napięcia emocjonalnego nie musi iść w parze z uzyskaniem rzetelnej pomocy merytorycznej. W jej ocenie szybka poprawa samopoczucia po rozmowie z chatbotem może prowadzić do przekonania, że problem został rozwiązany, choć w rzeczywistości nie doszło do właściwej diagnozy ani konsultacji ze specjalistą. W takiej sytuacji część osób może odkładać wizytę u lekarza lub całkowicie z niej rezygnować, opierając dalsze decyzje dotyczące zdrowia na odpowiedziach udzielanych przez system sztucznej inteligencji.
Rozwój narzędzi AI w obszarze zdrowia przyciąga więc zarówno uwagę użytkowników, jak i specjalistów zajmujących się bezpieczeństwem oraz odpowiedzialnym wykorzystaniem nowych technologii. Dyskusja dotyczy nie tylko możliwości technicznych takich rozwiązań, ale także ich wpływu na decyzje podejmowane przez osoby szukające pomocy w sprawach medycznych.
Edukacja kołem ratunkowym?
Wyniki badań przytoczone przez branżowy serwis medyczny pokazują skalę problemu związanego z jakością treści zdrowotnych publikowanych w mediach społecznościowych. Analiza materiałów wideo zamieszczanych na TikToku wykazała, że znaczna część z nich zawiera informacje niezgodne z wiedzą medyczną. Według danych zaprezentowanych podczas konferencji Amerykańskiej Akademii Pediatrii aż 61 procent przeanalizowanych nagrań dotyczących zdrowia zawierało dezinformację. Autorami zdecydowanej większości takich treści, bo w 80 procentach przypadków, byli rodzice oraz influencerzy niemający wykształcenia medycznego ani przygotowania zawodowego w zakresie ochrony zdrowia. Jednocześnie materiały zawierające nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd informacje osiągały większe zasięgi i popularność niż filmy oparte na aktualnych badaniach naukowych i stanowiskach ekspertów.
Na problem ten zwraca uwagę Elżbieta Wojciechowska, prezeska Fundacji Digital University, która wskazuje na konieczność wzmacniania umiejętności odbiorców w zakresie korzystania z informacji w środowisku cyfrowym.
Źródło: Rynek Zdrowia
Fot. Unsplash

