Kartony po mleku miały być ekologiczne, ale realnie do recyklingu trafia ułamek z nich. Polska od lat utrzymuje fikcję, która może kosztować miliardy euro.
- W Polsce realnie do recyklingu papierowego trafia mniej niż 8% kartonów po mleku i napojach.
- Wielomateriałowa struktura kartonów sprawia, że większość sortowni nie jest w stanie skutecznie ich przetwarzać.
- Producenci napojów korzystają z jednych z najniższych opłat produktowych w Unii Europejskiej.
- Wysoki poziom spalania i składowania kartonów znacząco zwiększa ich ślad węglowy w Polsce.
- Nowe unijne przepisy mogą zmusić Polskę do kosztownych reform lub zapłaty wielomiliardowych kar.
W 2025 roku w Polsce wyprodukowano ponad 1,4 mld kartonów po mleku i napojach. Z tej liczby do recyklingu papierowego trafiło mniej niż 8 proc. pozostałe opakowania nie zostały przetworzone w tym strumieniu. Dane te odnoszą się do faktycznego odzysku włókien papierowych z opakowań wielomateriałowych.
Kartony tego typu pojawiły się masowo w polskich sklepach na początku lat 90. XX wieku. Były wówczas postrzegane jako wygodna alternatywa dla szkła ze względu na niewielką wagę, odporność na stłuczenie oraz łatwość transportu. W tamtym okresie zagadnienie ich dalszego zagospodarowania po zużyciu nie było przedmiotem szerokiej debaty publicznej.
Po ponad trzech dekadach tego rodzaju opakowania stanowią istotną część odpadów trafiających do systemu selektywnej zbiórki. W samym strumieniu odpadów segregowanych znajdują się ich dziesiątki milionów rocznie. Jednocześnie obowiązujący system gospodarowania odpadami zakłada możliwość ich przetwarzania, mimo że rzeczywisty poziom recyklingu papierowego pozostaje niski w relacji do liczby wprowadzanych na rynek opakowań.
Obietnica z 1991 roku wciąż wisi w powietrzu
Pod koniec lat 90. XX wieku przedstawiciele firm działających w branży opakowań wielomateriałowych prowadzili rozmowy z administracją publiczną na temat zasad wprowadzania na rynek kartonów po napojach. W trakcie tych spotkań powtarzano argumenty dotyczące składu takich opakowań oraz możliwości ich dalszego przetwarzania.
– To jest opakowanie w 75% z papieru, reszta to bardzo cienka warstwa aluminium i polietylenu. Wszystko da się rozdzielić i wykorzystać. Dajcie nam trochę czasu, zbudujemy zakłady, a Polska będzie miała jeden z najlepszych systemów recyklingu wielomateriałowego w Europie – mówili przedstawiciele koncernów opakowaniowych.
Po tych deklaracjach wprowadzono rozwiązania prawne dotyczące opłat produktowych. Dla kartonów po napojach ustalono obniżoną stawkę opłaty, która przez kolejne lata należała do najniższych w Unii Europejskiej. Obowiązywała ona mimo braku funkcjonującej na szeroką skalę infrastruktury umożliwiającej rozdzielanie papieru, aluminium i tworzyw sztucznych.
W tym samym okresie w innych państwach europejskich, takich jak Szwecja, Finlandia, Niemcy i Austria, rozpoczęto budowę instalacji przeznaczonych do przetwarzania opakowań wielowarstwowych po płynach. Zakłady te umożliwiały separację poszczególnych materiałów i ich dalsze wykorzystanie.
W Polsce proces ten przebiegał wolniej. Kolejne lata upływały pod znakiem oczekiwania na uruchomienie inwestycji, dostęp do technologii oraz środki finansowe, w tym pochodzące z funduszy unijnych. Według stanu na 2025 rok działają dwie instalacje zdolne do rozdzielania kartonów po napojach na poszczególne frakcje surowcowe. Obie mają ograniczoną zdolność przetwórczą i nie obejmują całości strumienia tego typu odpadów w kraju.
Dlaczego maszyna nie chce jeść kartonu po mleku?
Jednym z głównych problemów technicznych związanych z przetwarzaniem kartonów do napojów jest zastosowanie polietylenowo-aluminiowej folii barierowej. Jest to bardzo cienki materiał wielowarstwowy, składający się zazwyczaj z pięciu do siedmiu warstw, których łączna grubość wynosi od 15 do 25 mikrometrów. Choć papier odpowiada za większość masy kartonu, zwykle od 70 do 82 procent, to właśnie obecność cienkich warstw tworzyw sztucznych i aluminium w istotny sposób komplikuje proces dalszego przetwarzania.
Na etapie sortowania odpady te są rozpoznawane w sortowniach optycznych jako papier. Następnie trafiają do pulpera, czyli urządzenia, w którym materiał jest mieszany z wodą. W takich warunkach włókna papierowe pęcznieją, oddzielają się od pozostałych elementów opakowania i mogą zostać odzyskane w dalszych etapach procesu. Inaczej zachowuje się jednak folia wielowarstwowa połączona z aluminium. Nie wykazuje ona właściwości typowych ani dla czystego polietylenu, ani dla lekkich tworzyw takich jak PET. Jej gęstość powoduje, że nie opada na dno ani nie unosi się na powierzchni, co utrudnia jej skuteczne oddzielenie.
W efekcie w wielu nowoczesnych instalacjach do mokrego sortowania ten element opakowania jest usuwany z procesu jako odpad poprodukcyjny lub lekki odpad wielomateriałowy. Oznacza to, że nie jest on kierowany do dalszego recyklingu materiałowego.
Z danych zawartych w raportach branżowych wynika, że w 2024 roku średnia skuteczność odzysku włókien celulozowych z kartonów do płynnej żywności w Polsce wynosiła od 41 do 48 procent. Oznacza to, że ponad połowa zawartego w nich papieru nie była ponownie wykorzystywana i trafiała do spalarni lub na składowiska odpadów.
Niemcy odzyskują 78%, my ledwo połowę. Skąd przepaść?
Niemiecki system Duales System od lat 90. rozwijał rozwiązania dotyczące zagospodarowania odpadów wielomateriałowych w oparciu o dwa odrębne kierunki technologiczne. Pierwszy z nich obejmuje instalacje do mokrego odzysku włókien, które wymagają wysokich nakładów finansowych, ale pozwalają na skuteczne oddzielanie papieru z opakowań wielowarstwowych. Drugi kierunek to osobna linia przetwarzania frakcji określanej jako polietylenowo-aluminiowy laminat, znanej jako PolyAl. Materiał ten, po odpowiednim przetworzeniu, znajduje zastosowanie w produkcji płyt budowlanych, doniczek, elementów wyposażenia ogrodowego oraz wybranych komponentów wykorzystywanych w przemyśle motoryzacyjnym.
W Polsce przez wiele lat nie rozwijano na większą skalę technologii przeznaczonych do przetwarzania PolyAl. Przyczyną były wysokie koszty uruchomienia takich instalacji oraz problemy związane z jakością surowca, który trafiał do recyklingu w postaci nieregularnej i zanieczyszczonej. Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero w latach 2022–2023, kiedy pojawiły się pierwsze projekty zakładające budowę instalacji dla tej frakcji odpadów. W trakcie przygotowań do realizacji inwestycji istotnym problemem okazał się jednak gwałtowny wzrost cen energii elektrycznej i ciepła. Wzrost tych kosztów przełożył się na pogorszenie wyników ekonomicznych planowanych przedsięwzięć, co spowodowało, że ich opłacalność spadła poniżej poziomu wymaganego przez fundusze unijne oraz prywatnych inwestorów.
Kiedyś był plastik, teraz jest „zrównoważony” karton. Ten sam problem
Od 2023 roku widać rosnącą tendencję do rezygnowania z butelek PET na rzecz kartonów wykorzystywanych do napojów roślinnych, soków premium, a także wody. Producenci promują nowe opakowania hasłami takimi jak „mniej plastiku”, „bardziej ekologiczne” czy „papierowe opakowanie”.
Nowe kartony, choć reklamowane jako ekologiczne, w praktyce często zawierają więcej polietylenowo-aluminiowej warstwy niż tradycyjne opakowania po mleku. Dodatkowe warstwy są potrzebne, aby opakowania mogły wytrzymać większe ciśnienie, dłuższy proces sterylizacji oraz kontakt z bardziej agresywnymi płynami.
Zmiana opakowań oznacza, że problem widocznego plastiku w dużej mierze znika z powierzchni produktu, ale w zamian pojawia się nowy, trudniejszy do wykrycia i droższy w utylizacji materiał. Nowe opakowania wymagają innych procesów recyklingu, co wpływa na koszty i złożoność gospodarowania odpadami.
Mleko za 2,99 zł kosztuje środowisko 8 razy więcej niż w Finlandii
Oto przygotowany materiał informacyjny na podstawie dostarczonego tekstu źródłowego. W źródle nie ma cytatów, więc nie są one dodawane.
W Finlandii przeciętny karton po mleku trafia ponownie do obiegu w 78–84 proc. w formie włókien oraz 65–72 proc. w formie surowca PolyAl. Dzięki temu całkowity ślad węglowy przypadający na jeden litr mleka w kartonie wynosi tam około 0,18–0,24 kg CO₂e, pod warunkiem wysokiego poziomu recyklingu.
W Polsce przy obecnym poziomie odzysku ślad węglowy jednego litra mleka w kartonie wynosi od 0,68 do 0,92 kg CO₂e. Różnica wynika głównie z tego, że w Polsce znaczna część opakowań jest spalana lub składowana, podczas gdy w Finlandii staje się surowcem do ponownego wykorzystania.
Bruksela już nie wierzy w bajki?
Od 2026 roku w Unii Europejskiej zacznie obowiązywać nowe rozporządzenie PPWR (Packaging and Packaging Waste Regulation), które wprowadza konkretne wymagania dotyczące recyklingu opakowań. Przepisy zakładają, że do 2030 roku minimum 65 proc. masy opakowań kompozytowych musi zostać przetworzone i ponownie wykorzystane jako surowiec. Nie spełnia tego samo spalenie z odzyskiem energii – przepisy wymagają realnego odzysku materiału.
Wobec nowych regulacji Polska będzie musiała podjąć konkretne działania, aby osiągnąć wymagany poziom recyklingu. Możliwe opcje to zwiększenie stawek opłat produktowych, wprowadzenie systemu kaucyjnego na kartony lub inne rozwiązania umożliwiające spełnienie wymogów prawnych. Eksperci Komisji Europejskiej szacują, że w przypadku niewypełnienia celów opakowaniowych kary finansowe dla Polski w latach 2030–2035 mogą wynieść od 1,4 do 2,1 mld euro.
Rozporządzenie PPWR dotyczy wyłącznie recyklingu i odzysku materiałowego opakowań i nakłada konkretne obowiązki na państwa członkowskie, które muszą dostosować swoje systemy gospodarowania odpadami do nowych wymogów.

