Przełom wiosny i lata to czas, gdy wielu Polaków uzupełnia zapasy drewna opałowego przed kolejnym sezonem grzewczym. Różnice w cenach są oszałamiające – w nadleśnictwach można zapłacić nawet o 500 proc. mniej niż w marketach budowlanych, ale wymaga to samodzielnego przygotowania surowca.
Drewno pozostaje jednym z najpopularniejszych źródeł ciepła w polskich domach. Wybór odpowiedniego gatunku i miejsca zakupu ma kluczowy wpływ na koszty ogrzewania. W czerwcu 2026 roku najniższe ceny oferują nadleśnictwa – sosna kosztuje tam od 130 do 170 zł za metr sześcienny. Jednak tanie drewno iglaste nie sprawdza się w każdym typie paleniska. Zawiera dużo żywicy, szybko się spala i mocno zanieczyszcza piece oraz kominki.
– Iglaki spalają się gwałtownie i dostarczają mniej ciepła niż twarde gatunki – wskazuje serwis KB.pl. Podobnie jest z osiką, topolą czy lipą – są tańsze, ale mniej efektywne. Właściciele pieców i kominków najchętniej sięgają po buk, dąb, grab i jesion. To drewno pali się wolno, zapewnia wysoką temperaturę i jest droższe.
Drewno z nadleśnictwa – tanie, ale wymagające
Zakup bezpośrednio w nadleśnictwie to najtańsza opcja. Po kontakcie z leśniczym nabywca otrzymuje wskazanie miejsca odbioru, a transport i obróbkę musi zorganizować samodzielnie. Ceny są orientacyjne i różnią się w zależności od regionu, ale w przypadku drewna iglastego mogą spaść poniżej 100 zł za metr przy tzw. samowyrobie, czyli samodzielnym pozyskaniu surowca. To jednak wymaga odpowiedniego sprzętu i doświadczenia.
Kupując latem, trzeba pamiętać o sezonowaniu – świeże drewno musi schnąć co najmniej kilka miesięcy, więc nie nadaje się do spalenia w najbliższym sezonie. To jeden z powodów, dla których wiele osób decyduje się na droższe, ale gotowe do użycia drewno ze składów budowlanych.
Gotowe drewno ze składu – wygoda kosztuje
W marketach i składach opałowych ceny są znacznie wyższe – za metr przestrzenny dębu czy buczyny trzeba zapłacić nawet kilkaset złotych. Różnica w stosunku do nadleśnictw sięga 500 proc. Surowiec jest jednak pocięty, porąbany i często sezonowany, co pozwala na natychmiastowe użycie. Dla wielu osób wygoda i oszczędność czasu przeważają nad wyższym kosztem.
– Metr przestrzenny to jednostka miary uwzględniająca wolne przestrzenie między polanami – przypomina KB.pl. W praktyce oznacza to, że rzeczywista objętość drewna jest mniejsza niż metr sześcienny, co warto brać pod uwagę przy porównywaniu ofert.
Niezależnie od wyboru źródła, kluczowe jest dopasowanie gatunku do rodzaju pieca oraz zaplanowanie zakupu z wyprzedzeniem. Sezon grzewczy zbliża się nieuchronnie, a najlepsze oferty z nadleśnictw znikają szybko.
Źródło: WNP.PL, Fot. Shutterstock

