W 2025 roku elektryczne samochody dostawcze odpowiadały za 11 procent rynku Unii Europejskiej, a ich sprzedaż wzrosła o 68 procent w skali roku. Według prognoz Transport & Environment (T&E) ich udział wzrośnie do 43 procent w 2030 roku i 50 procent rok później. Europa pozostaje największym na świecie producentem samochodów dostawczych – w 2025 roku wyprodukowano ich blisko 1,9 miliona w 25 zakładach zlokalizowanych na kontynencie.
Transport & Environment to europejska organizacja pozarządowa działająca na rzecz zrównoważonego transportu. W nowej analizie organizacja wskazuje, że rynek przechodzi na napęd elektryczny znacznie szybciej, niż twierdzą producenci samochodów. Nabywcy mają dziś do wyboru więcej modeli elektrycznych niż spalinowych i hybrydowych – odpowiednio 61 i 54. W części państw całkowity koszt użytkowania (TCO) elektrycznych samochodów dostawczych jest już niższy niż modeli z silnikiem Diesla. We Francji przewaga ta sięga nawet 14 procent, w zależności od zastosowania.
Polska jest dziś trzecim największym producentem samochodów dostawczych w Unii Europejskiej. Według prognoz T&E do 2030 roku Polska stanie się liderem zarówno pod względem całkowitej produkcji tego segmentu, jak i produkcji modeli elektrycznych. Rozwój produkcji elektrycznych vanów planują Stellantis w Gliwicach, Mercedes w Jaworze oraz Volkswagen w Poznaniu i Wrześni.
– Dla Polski stawka jest szczególnie wysoka. Jako trzeci największy producent samochodów dostawczych w UE kraj będzie bezpośrednio odczuwał skutki osłabienia konkurencyjności europejskiego sektora i opóźnienia uruchomienia nowej produkcji lub – przeciwnie – korzyści z przyspieszenia inwestycji w elektromobilność – napisano w komunikacie.
Prognozy T&E są zgodne z kierunkiem zaproponowanym przez Komisję Europejską. Organizacja ostrzega jednak przed próbami osłabienia tej ścieżki, czego domaga się ACEA – organizacja europejskich producentów samochodów. Analiza T&E pokazuje, że obecne cele są osiągalne i nie ma uzasadnienia dla ich łagodzenia. Gdyby postulaty branży zostały przyjęte, udział elektrycznych samochodów dostawczych wyniósłby zaledwie 27 procent rynku w 2030 roku i 61 procent w 2035 roku, spowalniając inwestycje, które mają uczynić Polskę europejskim liderem produkcji elektrycznych samochodów dostawczych.
– Opóźnienie obecnej ścieżki oznaczałoby zahamowanie inwestycji w nowe linie produkcyjne i zwiększanie skali produkcji pojazdów elektrycznych. Byłoby to szczególnie szkodliwe w momencie, gdy elektromobilność staje się ekonomicznie opłacalna, a chińscy producenci wyrastają na poważnych konkurentów europejskiego przemysłu – powiedziała Marie Chéron, p.o. dyrektorki T&E we Francji.
Chińscy producenci zyskują przewagę
Europa pozostaje największym na świecie producentem samochodów dostawczych, ale jej przewaga szybko maleje wraz z przyspieszającą elektryfikacją chińskiego przemysłu. Już w 2027 roku aż 18 z 64 elektrycznych modeli samochodów dostawczych dostępnych w Europie będzie pochodzić od chińskich producentów. Europejskie marki niemal całkowicie utraciły historyczną przewagę cenową nad konkurentami z Chin, mimo że ci nadal ponoszą dodatkowe koszty importu – modele produkowane w Europie przez europejskie marki są obecnie zaledwie o 2 procent tańsze od porównywalnych modeli chińskich.
W 2025 roku już 49 procent elektrycznych samochodów dostawczych produkowanych przez chińskie koncerny powstawało na platformach zaprojektowanych wyłącznie dla napędów elektrycznych. W przypadku producentów europejskich było to zaledwie 18 procent. Ogranicza to możliwości obniżania kosztów produkcji i zwiększania konkurencyjności. Zdaniem T&E złagodzenie unijnych norm CO₂ tylko przyspieszyłoby ten proces.
Firmy decydują o tempie elektryfikacji
T&E apeluje również o zwiększenie ambicji projektowanego rozporządzenia dotyczącego flot firmowych (Clean Corporate Vehicles Regulation). To właśnie firmy odpowiadają za 91 procent nowych rejestracji samochodów dostawczych, a duże przedsiębiorstwa kupują już dziś trzy czwarte wszystkich elektrycznych modeli. To one będą decydować o tempie elektryfikacji rynku i skali inwestycji europejskich producentów, w tym w Polsce.
– Propozycja Komisji nakłada wyższe cele na duże przedsiębiorstwa Europy Zachodniej. Od poziomu celów elektryfikacji flot będzie zależeć zapotrzebowanie na elektryczne vany produkowane w Polsce, zapewniając producentom większą przewidywalność przy planowaniu inwestycji. To od tej przewidywalności zależy, czy Polska przejmie pozycję lidera produkcji vanów w Europie – powiedział Adam Guibourgé-Czetwertyński, dyrektor polskiego biura T&E.
Osłabienie unijnych norm CO₂ może spowolnić inwestycje, od których zależy realizacja scenariusza, w którym elektryczne samochody dostawcze opanują połowę unijnego rynku już w 2031 roku. Obecne cele są osiągalne, a ich złagodzenie byłoby prezentem dla Chin, które szybko zyskują przewagę w produkcji elektrycznych vanów. Polska, jako trzeci największy producent samochodów dostawczych w UE, może albo skorzystać na przyspieszeniu inwestycji w elektromobilność, albo odczuć skutki opóźnień i utraty konkurencyjności europejskiego sektora.
Fot. Mercedes-Benz

