Ministrowie środowiska państw Unii Europejskiej spotykają się we wtorek w Brukseli, aby głosować nad nowym celem klimatycznym na 2040 rok. Pomimo wprowadzenia do projektu przepisów kilku zabezpieczeń, w tym postulowanej przez Polskę klauzuli rewizyjnej, decyzja wciąż pozostaje niepewna.
- Unia Europejska rozważa przyjęcie celu redukcji emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. do 2040 roku w porównaniu z poziomem z 1990 r.
- Głosowanie w Radzie UE jest niepewne – wciąż brakuje gwarancji większości kwalifikowanej potrzebnej do przyjęcia przepisów.
- Polska zabiega o klauzulę rewizyjną, która pozwoliłaby na zmianę celu, jeśli jego realizacja zagrażałaby gospodarce lub konkurencyjności przemysłu.
- W kompromisowym projekcie zapisano też możliwość wykorzystania tzw. kredytów węglowych oraz większą elastyczność w zakresie pochłaniania CO₂.D
- ecyzja zapadnie tuż przed szczytem klimatycznym COP30 w Brazylii, podczas którego UE ma przedstawić zaktualizowane zobowiązania wynikające z porozumienia paryskiego.
We wtorek w Brukseli ministrowie środowiska państw Unii Europejskiej podejmą decyzję w sprawie nowego celu klimatycznego na 2040 rok, który zakłada redukcję emisji gazów cieplarnianych o 90 proc. w stosunku do poziomu z 1990 r.. Jak wynika z doniesień unijnych dyplomatów, głosowanie ma być niezwykle wyrównane, a ostateczny wynik pozostaje niepewny do ostatniej chwili. Polskę podczas posiedzenia będzie reprezentował wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta.
Według źródeł w Brukseli, mimo wprowadzenia do kompromisowego projektu kilku zabezpieczeń i klauzul rewizyjnych, o które zabiegała Polska, nie ma jeszcze gwarancji uzyskania większości kwalifikowanej – wymagającej poparcia co najmniej 15 państw reprezentujących 65 proc. ludności UE. Jak przekazał jeden z dyplomatów, w piątek wydawało się, że taki układ głosów wciąż nie został osiągnięty.
Źródła unijne przewidują jednak, że przed samym głosowaniem może dojść do dalszego „rozmiękczenia” zapisów dokumentu, co mogłoby zwiększyć szanse na jego przyjęcie. Najnowsze poprawki, dodane w weekend, mają wychodzić naprzeciw postulatom Włoch i Francji, szczególnie w kwestiach dotyczących pochłaniania dwutlenku węgla oraz wykorzystania tzw. kredytów węglowych jako narzędzia kompensacyjnego.
Ślimacze tempo
Do głosowania ministrów środowiska nad nowym celem klimatycznym miało dojść pierwotnie we wrześniu, jednak decyzja została odłożona z powodu licznych wątpliwości zgłaszanych przez państwa członkowskie. Dyskusja nad projektem została przeniesiona na poziom polityczny i omówiona podczas szczytu Rady Europejskiej, który odbył się 23 października w Brukseli. Wówczas przywódcy państw i rządów UE zgodzili się, że przyjęcie nowego celu wymaga wprowadzenia tzw. „bezpieczników”, mających chronić unijną gospodarkę przed potencjalnie negatywnymi skutkami zbyt ambitnych regulacji.
Jednym z kluczowych elementów tych zabezpieczeń jest klauzula rewizyjna, której wprowadzenia domagała się m.in. Polska. Premier Donald Tusk podkreślił na szczycie, że mechanizm ten pozwoli na ponowną ocenę celu klimatycznego, jeśli okaże się, że jego realizacja może zaszkodzić gospodarce Unii. „Rewizja uczyni nowy cel mniej bolesnym i bezpieczniejszym także dla Polski” – stwierdził Tusk.
Po zakończeniu szczytu w Brukseli państwa członkowskie pracowały nad dostosowaniem projektu nowelizacji unijnego prawa klimatycznego do ustaleń przywódców. Sprawująca prezydencję Dania przekazała w niedzielę nową, kompromisową wersję dokumentu. Z treści, do której dotarła PAP, wynika, że zapisy dotyczące klauzuli rewizyjnej zostały rozszerzone o dodatkowe kryteria, które Komisja Europejska będzie zobowiązana uwzględnić podczas przeglądu celu na rok 2040. Wśród nich znalazły się m.in. ceny energii, globalna konkurencyjność gospodarki, postęp technologiczny oraz kondycja przemysłu w poszczególnych krajach UE.
Nowy projekt zakłada również, że Komisja – jeśli uzna to za zasadne – będzie zobowiązana do przedstawienia wraz ze sprawozdaniem z przeglądu propozycji zmian legislacyjnych, w tym ewentualnej rewizji celu pośredniego na 2040 r.. Przeglądy mają być prowadzone co dwa lata.
W toku negocjacji pojawił się również temat planowanego rozszerzenia systemu handlu emisjami CO₂ (ETS2) na transport i ogrzewanie, które ma wejść w życie w 2027 r. Przywódcy UE zaapelowali do Komisji o przygotowanie nowych, zmodyfikowanych zasad wdrażania systemu. Premier Tusk wskazał, że takie rozwiązanie może dać państwom możliwość zablokowania wejścia ETS2 w życie, jeśli okaże się on zbyt kosztowny dla obywateli.
Jak zapowiedział jeden z unijnych dyplomatów, podczas najbliższego posiedzenia Rady ds. Środowiska obecny będzie komisarz ds. klimatu Wopke Hoekstra, który ma potwierdzić wcześniejsze zobowiązania przewodniczącej Komisji Ursuli von der Leyen. Von der Leyen zapowiedziała, że system ETS2 zostanie wprowadzony „stopniowo i płynnie”, a Bruksela ma podjąć działania w celu ustabilizowania cen uprawnień do emisji, by zapobiec ich nadmiernym wahaniom.
Co z kredytami węglowymi?
Unijni ministrowie środowiska przygotowują się do spotkania, które ma zadecydować o ostatecznym kształcie nowelizacji prawa klimatycznego, określającej ścieżkę redukcji emisji gazów cieplarnianych do 2040 roku. Jednym z kluczowych i najbardziej spornych elementów projektu są tzw. kredyty węglowe, które mają umożliwić państwom członkowskim zaliczanie do redukcji emisji także inwestycji w ekologiczne rozwiązania realizowane poza terytorium Unii Europejskiej.
Zgodnie z propozycją duńskiej prezydencji, kredyty węglowe mogłyby w 2036 roku stanowić do 3 proc. całego wysiłku redukcyjnego, jednak część państw – zwłaszcza z południa Europy – opowiada się za zwiększeniem tego limitu nawet do 5 proc. Rozwiązanie to budzi jednak kontrowersje, ponieważ rynek kredytów węglowych w praktyce jeszcze nie funkcjonuje. Krytycy ostrzegają, że wprowadzenie takich mechanizmów mogłoby faktycznie oznaczać rozluźnienie celów klimatycznych, mimo że na papierze poziom redukcji – 90 proc. względem 1990 roku – pozostałby niezmieniony.
Nowelizacja ma również wprowadzić większą elastyczność w zakresie pochłaniania CO₂. Z inicjatywy Francji w projekcie znalazł się tzw. hamulec bezpieczeństwa, który ma zapobiec nadmiernemu poleganiu na technologiach pochłaniania, wciąż znajdujących się we wczesnej fazie rozwoju i o niepewnym wpływie na bilans emisji.
Posiedzenie ministrów odbędzie się na dwa dni przed szczytem klimatycznym COP30 w Brazylii, gdzie światowi przywódcy mają przedstawić zaktualizowane zobowiązania w ramach porozumienia paryskiego z 2015 roku. W przypadku Unii Europejskiej aktualizacja będzie wymagała jednomyślnej zgody wszystkich państw członkowskich, co – jak przyznają dyplomaci – wciąż nie jest przesądzone.
Źródło: PAP, Reuters

