Frank szwajcarski kosztuje 4,6663 zł. Nowy rozdział w historii frankowiczów

W środę 22 lipca 2026 roku za jednego franka szwajcarskiego trzeba zapłacić 4,6663 zł. To kolejny dzień, w którym kurs CHF utrzymuje się na poziomie istotnym dla tysięcy polskich kredytobiorców. Frank szwajcarski od lat pozostaje jedną z najważniejszych walut świata, a dla Polaków ma szczególne znaczenie ze względu na historię kredytów denominowanych w tej walucie.


Frank szwajcarski to oficjalna waluta Szwajcarii i Liechtensteinu, oznaczana symbolem CHF. Jeden frank dzieli się na 100 centymów lub rappenów, w zależności od regionu językowego. Waluta ta została wprowadzona do obiegu w 1850 roku i w momencie debiutu była równa frankowi francuskiemu. Dziś frank szwajcarski jest globalną walutą rezerwową, obok dolara amerykańskiego, euro i japońskiego jena.

Politykę monetarną wobec franka prowadzi Szwajcarski Bank Narodowy (SNB). To właśnie decyzje tej instytucji od lat wpływają na notowania CHF na światowych rynkach. Inwestorzy postrzegają franka jako tradycyjnie bezpieczną przystań, co oznacza, że w czasach kryzysu gospodarczego lub geopolitycznego kapitał płynie właśnie do Szwajcarii. To mechanizm, który szczególnie mocno dał się we znaki polskim kredytobiorcom po wybuchu kryzysu w 2008 roku, gdy frank gwałtownie się umacniał.

Frank szwajcarski – bezpieczna przystań dla inwestorów

Frank jest uznawany za jedną z najbardziej stabilnych walut świata. Jego siła wynika z solidnych fundamentów szwajcarskiej gospodarki, niskiego zadłużenia publicznego i stabilności politycznej. SNB prowadzi politykę pieniężną ukierunkowaną na utrzymanie stabilności cen, a w razie potrzeby interweniuje na rynku walutowym, by przeciwdziałać nadmiernemu umocnieniu franka. Dla inwestorów frank to instrument, który pozwala chronić kapitał przed inflacją i wahaniami na rynkach wschodzących.

W Polsce frank szwajcarski zyskał szczególną sławę za sprawą kredytów mieszkaniowych udzielanych w tej walucie. W latach boomu na franka, czyli około 2006–2008 roku, kredyty te były bardzo popularne ze względu na niższe oprocentowanie w porównaniu do kredytów złotowych. Sytuacja zmieniła się diametralnie po 2008 roku, gdy frank zaczął się gwałtownie umacniać, a raty kredytobiorców rosły w szybkim tempie. Wielu frankowiczów znalazło się w pułapce zadłużenia, a kurs CHF stał się dla nich codziennym zmartwieniem.

Frankowicze w nowej rzeczywistości: SARON zamiast LIBOR

Obecnie historia frankowiczów wchodzi w nowy rozdział. Kluczowym hasłem stał się SARON, czyli szwajcarska stopa procentowa oparta na transakcjach repo. Na podstawie rozporządzenia wykonawczego Komisji Europejskiej od 1 stycznia 2022 roku stopa SARON zastąpiła w każdej umowie i instrumencie finansowym na terenie Unii Europejskiej dotychczasową stopę LIBOR CHF. To oznacza, że oprocentowanie kredytów frankowych jest od tej pory wyliczane na podstawie SARON, a nie LIBOR-u. Zmiana ta ma na celu ujednolicenie i zwiększenie transparentności rynku finansowego.

Od 2021 roku polscy frankowicze masowo pozywają banki. Wiele spraw kończy się wygraną kredytobiorców lub korzystną dla nich ugodą. Sądowe unieważnianie umów kredytowych stało się realnym zagrożeniem dla sektora bankowego, a jednocześnie szansą dla tysięcy osób na uwolnienie się od frankowego obciążenia. Kurs franka na poziomie 4,6663 zł nadal pozostaje wysoki w porównaniu z okresem sprzed kryzysu, ale dla wielu frankowiczów priorytetem jest już nie tylko kurs, ale możliwość całkowitego rozwiązania umowy kredytowej.

Źródło: Money.pl, Fot. Adobe Stock

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com