„Gorsze niż jakakolwiek recesja”. Ekonomistka IATA ostrzega przed rozpadem globalnego systemu

Przychody linii lotniczych w 2026 roku sięgną 1,1 bln dolarów, ale zysk netto spadnie o połowę – do zaledwie 23 mld dol. Na jednym pasażerze przewoźnicy zarobią średnio 16,5 zł. Marie Owens Thomsen, wiceprezes i główna ekonomistka IATA, w rozmowie z money.pl ostrzega, że największym zagrożeniem nie są wysokie ceny paliw, ale fragmentacja przepisów, która „rozdziera globalną siatkę na kawałki”.


Branża lotnicza od lat balansuje na granicy rentowności. Tegoroczne prognozy IATA – organizacji zrzeszającej ponad 300 linii – nie pozostawiają złudzeń: marża zysku spadnie z 3,9 do 2 proc., a zysk netto w przeliczeniu na pasażera wyniesie równowartość 4,5 dolara. To ułamek ceny biletu, który nie pozwala na budowanie solidnych zabezpieczeń finansowych. – Branża lotnicza nigdy nie miała marży wyższej niż 5 proc. To pokazuje, jak bardzo kruchym biznesem jest lotnictwo – mówi Marie Owens Thomsen.

Wzrost przychodów nie jest oznaką siły. – Fakt, że przychody rosną, nie oznacza, że firma radzi sobie lepiej – tłumaczy ekonomistka. Linie lotnicze muszą podnosić ceny biletów, by pokryć rosnące koszty paliwa, ale te rosną szybciej niż przychody. Cena baryłki Brent skoczyła z 60 dol. w styczniu do 95 dol. obecnie, a ogromna część światowej gospodarki wciąż jest uzależniona od ropy.

Konsument na linii frontu

Pomimo napiętych budżetów pasażerowie deklarują chęć podróżowania, ale granica wytrzymałości jest blisko. – Jeśli domowe budżety będą jeszcze bardziej napięte, finansowo po prostu nie będą w stanie latać – ostrzega Thomsen. Kluczowe będą dalsze zmiany w inflacji, cenach żywności i bezrobociu. Ekonomistka zwraca uwagę, że skutki wojny na Bliskim Wschodzie dla łańcuchów dostaw – w tym cen nawozów – będą widoczne jeszcze w 2027 r.

Pytana o to, co budzi większy niepokój – kolejny wzrost cen ropy czy spowolnienie konsumpcji – odpowiada bez wahania: – Spowolnienie konsumpcji byłoby większym zagrożeniem, bo to właśnie ono może nas wpędzić w recesję. Jeśli ludzie przestaną wydawać, a rynek pracy się załamie, uniknięcie recesji stanie się bardzo trudne.

Fragmentacja gorsza od recesji

Największym strachem ekonomistki jest jednak coś innego. – Fragmentacja przepisów rozrywa wszystko, co globalne, na małe kawałki, niszcząc globalną siatkę – mówi. Odwołuje się do Konwencji chicagowskiej z 1944 r., która stworzyła wizję lotnictwa jako narzędzia pokoju i dobrobytu. – Dziś mamy 2026 r. i są ludzie, którzy myślą: mogę nakładać podatki, opłaty, cła jakie chcę. To zagrożenie gorsze niż jakakolwiek recesja, jakikolwiek wzrost cen ropy. To rozwali system – ostrzega.

Na pytanie, czy winę można zrzucić na Donalda Trumpa, odpowiada: – Cóż, nie sądzę, żebyśmy mogli zrzucić winę tylko na jedną osobę. To się rozprzestrzeniło jak wirus. Thomsen, która dorastała w Europie prawa i multilateralizmu, z niepokojem obserwuje odwrót od tych wartości. – Gdziekolwiek nie spojrzymy, dostrzegamy elementy etatyzmu. Cały świat zmierza w złym kierunku.

Źródło: Money.pl, Fot. IATA / Getty Images

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com