Ośmiu działaczy Greenpeace wtargnęło w czwartek rano na teren kopalni Szczygłowice w Knurowie i wspięło się na 55-metrową wieżę szybową. Na transparencie napis: „Stąd wycieka groźny metan”. JSW informuje o bezpośrednim zagrożeniu dla życia pracowników i przenosi ruch załogi na inny szyb.
- Według Greenpeace, knurowska kopalnia jest liderem przemysłowych emisji metanu w Unii Europejskiej. Łącznie polskie kopalnie wyemitowały w 2024 roku 360 tysięcy ton metanu, co w przeliczeniu na ekwiwalent CO₂ daje blisko 30 milionów ton – więcej niż emisje elektrowni Bełchatów.
- JSW podkreśla, że nielegalna akcja stworzyła bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia pracowników przebywających pod ziemią. Kierownictwo kopalni podjęło decyzję o przeniesieniu ruchu załogi na pobliski Szyb nr III, a akcja przekłada się na wymierne straty operacyjne i finansowe.
- Międzynarodowa Agencja Energetyczna wskazuje, że blisko 60 procent metanu z polskich kopalń można tanio wychwycić i wykorzystać, np. do ogrzewania domów lub w przemyśle. Aktywiści podkreślają, że zamiast importować paliwa za ponad sto miliardów złotych rocznie, Polska mogłaby ogrzać metanem ponad milion gospodarstw domowych.
W czwartek rano, jeszcze przed godzina ósmą, grupa ośmiu działaczy Greenpeace wtargnęła na teren kopalni Szczygłowice w Knurowie. Celem nie była brama główna ani budynek biurowy – aktywiści skierowali się w stronę wieży szybowej, jednej z najwyższych konstrukcji w tej części Śląska. Po pokonaniu ogrodzeń i zabezpieczeń, weszli na 55-metrową wieżę, skąd rozwiesili ogromny, żółty transparent z napisem: „Stąd wycieka groźny metan”. Na ziemi pozostawili swoje rzeczy – plecaki, kurtki, zapasowe liny. Nie zamierzali schodzić szybko.
Protest nie był spontaniczny. Greenpeace od tygodni zapowiadał akcję wymierzoną w emisje metanu z polskich kopalń, a Szczygłowice zostały wybrane nieprzypadkowo – według organizacji kopalnia ta jest liderem przemysłowych emisji metanu w całej Unii Europejskiej. W 2024 roku polskie kopalnie wyemitowały łącznie 360 tysięcy ton metanu. W przeliczeniu na ekwiwalent dwutlenku węgla to blisko 30 milionów ton CO₂ – więcej niż emisje elektrowni Bełchatów, największej tego typu instalacji w Polsce i jednej z najbardziej emisyjnych w Europie.
Dlaczego metan jest tak groźny?
Metan to gaz cieplarniany o potencjale ocieplenia globalnego 28 razy wyższym niż dwutlenek węgla w perspektywie 100 lat, a w perspektywie 20 lat – aż 84 razy wyższym. Oznacza to, że uwolnienie jednej tony metanu do atmosfery ma w krótkim terminie taki sam wpływ na klimat jak 84 tony CO₂. W kopalniach węgla kamiennego metan jest gazem towarzyszącym pokładom węgla – wydobywa się razem z urobkiem, a następnie jest wentylowany lub odpompowywany. W idealnym scenariuszu metan powinien być wychwytywany i wykorzystywany – na przykład do produkcji energii elektrycznej, ciepła lub jako paliwo gazowe. W praktyce, jak wynika z danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej, blisko 60 procent metanu z polskich kopalń można tanio wychwycić i wykorzystać, ale nie jest to robione.
Greenpeace argumentuje, że kopalnie marnują surowiec, który mógłby posłużyć do ogrzania ponad miliona polskich gospodarstw domowych. Zamiast tego – metan trafia do atmosfery przez systemy wentylacyjne, często w sposób niezgodny z przepisami. Organizacja mówi wprost o „nielegalnych emisjach metanu” i domaga się od rządu zakończenia tego procederu.
Reakcja JSW i służb
Jastrzębska Spółka Węglowa, do której należy kopalnia Szczygłowice, nie pozostała bierna. Rzecznik spółki Wojciech Sury w oświadczeniu przesłanym PAP poinformował, że nielegalna akcja działaczy stworzyła bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia pracowników kopalni. W odpowiedzi kierownictwo kopalni podjęło decyzję o przeniesieniu ruchu pracowników na pobliski szyb nr III – czyli de facto o ewakuacji części załogi z rejonu, w którym przebywali aktywiści. To miało na celu uniknięcie sytuacji, w której któryś z pracowników mógłby ucierpieć na skutek działań protestujących – choć JSW nie precyzuje, na czym to zagrożenie konkretnie polegało.
Na miejscu pracują policja oraz straż pożarna. Służby oczekują na przybycie negocjatora – to standardowa procedura w tego typu akcjach, gdy protestujący znajdują się na wysokości i nie ma możliwości ich szybkiego, bezpiecznego ściągnięcia. Negocjator ma za zadanie przekonać aktywistów do dobrowolnego zejścia, co może potrwać godziny. Jeśli nie przyniesie to skutku, policja będzie musiała zdecydować o innych środkach – na przykład wejściu na wieżę i zatrzymaniu protestujących siłą. To jednak ryzykowne na wysokości 55 metrów.
JSW podkreśla, że akcja istotnie zakłóciła funkcjonowanie kopalni, co przekłada się na wymierne straty operacyjne i finansowe. Wstrzymanie lub ograniczenie wydobycia w rejonie szybu, na którym działają aktywiści, oznacza mniej ton węgla, a więc mniejsze przychody. Spółka nie podała jeszcze szacunków strat, ale przy obecnych cenach węgla może to być kwota rzędu kilkuset tysięcy złotych dziennie.
Szczygłowice – lider emisji metanu w UE
Według danych, na które powołuje się Greenpeace, kopalnia Szczygłowice emituje więcej metanu niż jakakolwiek inna kopalnia w Unii Europejskiej. To nie jest nowa wiedza – Polska od lat znajduje się na niechlubnym pierwszym miejscu w UE pod względem emisji metanu z górnictwa, a JSW jako największy producent węgla koksowego odpowiada za znaczną część tych emisji. Problem polega na tym, że metan z kopalń nie jest wliczany do unijnego systemu handlu emisjami (ETS) w taki sam sposób jak CO₂ – więc kopalnie nie ponoszą bezpośrednich kosztów za jego uwalnianie.
Greenpeace domaga się zmiany tego stanu rzeczy. Organizacja postuluje, by Polska przyjęła regulacje nakazujące wychwytywanie i wykorzystanie metanu na poziomie co najmniej 60 procent, co jest technicznie możliwe i ekonomicznie uzasadnione – zwłaszcza przy obecnych cenach gazu. Wykorzystanie metanu do ogrzewania domów czy produkcji prądu pozwoliłoby nie tylko zmniejszyć emisje, ale też obniżyć koszty importu paliw.
Krytyka metod, nie celu
JSW w swoim oświadczeniu nie odnosi się merytorycznie do zarzutów dotyczących emisji metanu. Spółka koncentruje się na aspekcie bezpieczeństwa i nielegalności protestu. To typowa linia obrony – nie dyskutujemy z tezami aktywistów, bo ich metody są niedopuszczalne. Z kolei Greenpeace nie przeprasza za swoje działania – wprost mówi, że protest jest formą obywatelskiego nieposłuszeństwa wobec państwa, które nie egzekwuje własnych przepisów dotyczących ochrony klimatu.
Dla mieszkańców Knurowa i okolicznych miejscowości protest to przede wszystkim utrudnienia. Policja zamknęła część dróg dojazdowych do kopalni, straż pożarna rozstawiła maty asekuracyjne. Pracownicy kopalni, którzy mieli rano zjazd na dół, zostali skierowani na inne szyby lub odesłani do domów. Nie wiadomo, jak długo potrwają utrudnienia – wszystko zależy od tego, kiedy aktywiści zdecydują się zejść lub kiedy służby zdecydują się ich ściągnąć.
To nie pierwsza akcja Greenpeace na śląskich kopalniach. W przeszłości organizacja blokowała wejścia do kopalń, rozwieszała transparenty na wieżach szybowych, a także organizowała happeningi w przestrzeni publicznej. W 2019 roku aktywiści wspięli się na komin elektrowni Bełchatów, protestując przeciwko emisjom CO₂. W 2022 roku blokowali dostawy węgla do elektrowni w Turowie. Za każdym razem służby interweniowały, a aktywiści byli zatrzymywani, a następnie stawali przed sądem. Wyroki są różne – od grzywien po prace społeczne.
Greenpeace nie zraża się jednak tymi konsekwencjami. Dla organizacji liczy się przede wszystkim nagłośnienie problemu, a akcje takie jak ta na wieży kopalni Szczygłowice przyciągają uwagę mediów, a przez to – polityków i opinii publicznej. Emisje metanu są tematem niszowym, rzadko trafiającym na pierwsze strony gazet. Wspięcie się na 55-metrową wieżę i transparent „Stąd wycieka groźny metan” – już tak.
Fot. Greenpeace

