Niezapłacony wyrok w sprawie kopalni węgla Jan Karski

​Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy przyznał australijskiej spółce GreenX Metals (dawniej Prairie Mining) odszkodowanie w wysokości 1,3 mld zł za udaremnienie budowy kopalni węgla Jan Karski. Polska nie zapłaciła, odwoływała się bez skutku, a w styczniu 2026 roku Międzynarodowy Sąd Handlowy w Singapurze odrzucił ostatni wniosek. Dług urósł do 1,4 mld zł, a prawnicy GreenX już szukają polskiego majątku do egzekucji.

  • Sprawa ciągnie się już dwa lata od zapadnięcia niekorzystnego dla Polski wyroku. Rząd odwoływał się do wszystkich możliwych instancji, ale międzynarodowe trybunały konsekwentnie podtrzymywały orzeczenie – ostatni wniosek o uchylenie wyroku został odrzucony przez sąd w Singapurze w styczniu 2026 roku, a w marcu Polska zapłaciła 1,6 mln AUD na pokrycie kosztów postępowania, nie regulując głównej należności.
  • Australijska spółka nie czeka z założonymi rękami – jej prawnicy rozpoczęli już identyfikację polskiego majątku państwowego, aby zabezpieczyć roszczenia i przeprowadzić egzekucję. Dla GreenX te pieniądze są pilnie potrzebne na inwestycje w niemieckie projekty miedziowe, które mają być konkurencją dla polskiego KGHM – to dodatkowy cierpki smak całej sprawy.
  • Krajowa polityka w tej sprawie jest co najmniej niespójna. Rząd werbalnie krytykuje decyzje poprzedników, ale przed międzynarodowymi instancjami z uporem bronił zasadności ich działań – a poszukiwania osób odpowiedzialnych za doprowadzenie do tego stanu rzeczy zakończyły się wynikiem zerowym. Uznano, że winnych już ukarano dymisjami, ale nikt nie poniósł odpowiedzialności finansowej za 1,4 miliarda złotych długu.

Sprawa sądowa między rządem RP a australijską spółką Greene X  (PraireMaining) mającą swoją siedzibę również w Warszawie, ciągnie się już od dwóch lat. To wtedy zapadł wyrok Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego, w wyniku  którego, Polska ma wypłacić na rzecz australijskiej spółki wydobywczej GreenX Metals (poprzednia nazwa – Prairie Mining) odszkodowanie w wysokości 1,3 mld zł. W krajowych mediach powraca onaniczym bumerang, ponieważ przegrana polska strona nie ma ochoty na jej uregulowanie. 

Rząd odwoływał się od tego wyroku, jednak wszystkie międzynarodowe instancje sądowe  odrzucały jego argumentację, podtrzymując pierwotny wyrok. Ostatecznie. w styczniu 2026 roku Międzynarodowy Sąd Handlowy w Singapurze odrzucił wniosek Polski o uchylenie wyroku na podstawie Traktatu Karty Energetycznej. Następnie w  marcu tego roku Polska zapłaciła 1,6 mln AUD (957 488 EUR) na pokrycie kosztów w postępowaniu przed sądem w Singapurze. ​Jednocześnie prawnicy GreenX rozpoczęli identyfikację polskiego majątku państwowego, w celu jego zabezpieczenia dla ewentualnych działań egzekucyjnych. W wyniku tych procesów suma polskich zaległości urosła do 1,4 mld złotych.

Sprawa ta jest skomplikowana również w krajowym systemie politycznym. Fatalne w tej sprawie decyzje podjęte zostały jeszcze przez miniony rząd. Jednak jego następcy werbalnie krytykując poprzedni rząd, przed międzynarodowymi instancjami z uporem prezentowali zasadność działania poprzedników. Stanowisko to do chwili obecnej nie uległo zmianie. Zaległości płatnicze związane z tym wyrokiem narastają, a australijskiej spółce pieniądze te są pilnie potrzebne, na niemieckie inwestycje miedziowe, które mają być konkurencja dla polskiego KGHM. 

Zapisz się do newslettera!

Skandal nierozwiązany

Jeszcze  2 lata temu, kiedy sprawa ta była uznana za skandal, rząd zapowiedział ujawnienie odpowiedzialnych za tę decyzję i zobowiązanie ich do pokrycia powstałych międzynarodowych długów RP. Niestety, intensywne poszukiwania osób, które spowodowały ten stan rzeczy przyniósł wynik zerowy. Dokładniej uznano, że osoby decydujące wtedy o  tym postępowaniu poniosły już odpowiedzialność polityczną w formie dymisji z zajmowanych dotąd stanowisk rządowych. 

Przy tej okazji warto zacytować ową argumentację, która zakwestionowana została przez międzynarodowe trybunały, a w kraju nadal uznawana jest za zgodną z krajowym interesem gospodarczym, choć w konsekwencji okazało się, że jest dokładnie na odwrót.

Wykładnie tego interesu przedstawił ówczesny wiceminister i Główny Geolog Kraj oraz Pełnomocnik Polityki Surowcowej Państwa w jednej osobie. W sprawie tej  stwierdził on, co  następuje: „Po przeprowadzeniu robót geologicznych w ramach czterech koncesji, przedsiębiorca sporządził dokumentację geologiczną złoża „Lublin”, która zatwierdzona została w dniu 2 kwietnia 2015 r., jednak z merytorycznego punktu widzenia nie wprowadzała żadnych istotnych informacji w odniesieniu do danych i opracowań już istniejących, a wykonanych przez Skarb Państwa. Co więcej, mimo wykonanej i zatwierdzonej dokumentacji geologicznej, której sporządzenie jest głównym efektem wynikającym z udzielonych koncesji, przedsiębiorca miesiąc później zwrócił się o przedłużenie czasu obowiązywania o kolejne 3 lata koncesji dotyczących tego samego obszaru, tym samym rezygnując w tamtym czasie z możliwości złożenia wniosku o udzielenie koncesji na wydobywanie węgla kamiennego ze złoża.
Stąd też, w zaistniałych okolicznościach wątpliwości organu (uwarunkowane wyłącznie działaniami inwestora) co do szans szybkiej budowy kopalni przez firmę PD Co Sp. z o.o. budzi nie tylko niezłożenie wniosku o udzielenie koncesji wydobywczej, ale również wydłużenie czasu obowiązywania koncesji rozpoznawczych, przy istniejącym efekcie w postaci sporządzonej dokumentacji geologicznej złoża w kategorii rozpoznania C1 + C2, czyli upoważniającej do złożenia wniosku o udzielenie koncesji na wydobywanie kopaliny ze złoża. Sytuacja taka winna mieć miejsce tylko w szczególnie uzasadnionych przypadkach oraz przy uwzględnieniu interesu Skarbu Państwa”.

Tego  nikt dotąd nie odwołał, ani temu zaprzeczył, co jest złym sygnałem dla dalszych działań zagranicznych podmiotów na naszym rynku surowcowym.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu