Infrastruktura krytyczna na celowniku. Zignorowany alert może kosztować więcej niż sam cyberatak

Najgroźniejszy scenariusz dla infrastruktury krytycznej nie zaczyna się od spektakularnego ataku, ale od alertu, którego nikt nie odczytał. Podczas debaty na CYBERSEC EXPO & FORUM 2026 eksperci zgodnie wskazali: sama technologia nie obroni państwa, jeśli zabraknie ludzi gotowych do działania.

Marcin Dudek, kierownik CERT Polska w NASK, mówił wprost: – Nie jest tak, że najbardziej brakuje nam technologii. Problem polega na tym, że nie zawsze ktoś na sygnały alarmowe reaguje. Z doświadczeń zespołu wynika, że operatorzy często mają systemy wykrywające ataki, ale alert ginie w natłoku danych lub nie ma osoby odpowiedzialnej za podjęcie decyzji. Nawet kosztowne narzędzia są bezużyteczne, jeśli nikt nie analizuje ich wskazań.

Sieć zależności – jeden system naczyń połączonych

Infrastruktura krytyczna nie działa w izolacji. Gaz, energia, telekomunikacja i administracja tworzą system, w którym awaria jednego ogniwa błyskawicznie paraliżuje kolejne. Dariusz Pałka z Gaz-Systemu obrazował to prostym przykładem: – Jak infrastruktura krytyczna zawiedzie, przestanie gaz płynąć. Ten gaz może przestać płynąć do elektrowni, elektrownia zostanie wyłączona, a bez energii zostaną domy i przemysł. Łańcuch po łańcuchu. Dlatego jego firma analizuje nie tylko własne zabezpieczenia, ale też łańcuch dostaw i wymaga cyberbezpieczeństwa już na etapie umów z podwykonawcami.

Artur Szachno z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych zwracał uwagę na inny rodzaj rezerw: – Pojawia się zapotrzebowanie, by w ramach rezerw myśleć także o kompetencjach ludzi. W kryzysie nie wystarczy mieć sprzęt i procedury – trzeba wiedzieć, jak je szybko uruchomić.

Regulacje nie zastąpią gotowości

Nowe przepisy, jak dyrektywa NIS2, mają wymusić podnoszenie standardów. Agnieszka Jankowska z T-Mobile Polska i przewodnicząca Rady ds. Cyfryzacji przy Ministerstwie Cyfryzacji zastrzegała jednak: – Regulacje same z siebie nie budują odporności. Wyznaczają ramy działania, porządkują obowiązki, ale największym wyzwaniem będą małe gminy i jednostki podległe, gdzie brakuje ludzi i pieniędzy. Tam, gdzie urząd jest pierwszym okienkiem dla obywatela, cyberbezpieczeństwo często pozostaje na papierze.

Dawid Zięcina z DAGMA Bezpieczeństwo dodał twarde dane: – Osiem na dziesięć incydentów jest spowodowanych czynnikiem ludzkim. Tylko co drugi pracownik miał w ostatnich pięciu latach szkolenie z cyberbezpieczeństwa. Największą luką jest człowiek. Kluczowym testem dla każdej organizacji powinien być cyberpoligon – sprawdzenie mechanizmów w warunkach zbliżonych do rzeczywistego kryzysu.

Krzysztof Dyl, wiceprezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, podkreślał znaczenie ćwiczeń i współpracy międzysektorowej: – Regulacje są niezbędne, ale nie rozwiążą problemu same. Ćwiczenia i współpraca – to elementy, na które położyłbym największy nacisk. Awaria sieci telekomunikacyjnej to nie tylko brak internetu, ale paraliż bankomatów, płatności kartą i dostaw do sklepów. Państwo musi umieć koordynować działanie wszystkich ogniw.

Z debaty wyłania się praktyczny wniosek: odporności infrastruktury krytycznej nie zbudują same technologie ani regulacje. Potrzebne są inwestycje, ale równie ważne są ćwiczenia, wymiana informacji, jasny podział odpowiedzialności i ludzie, którzy w sytuacji kryzysowej wiedzą, co robić.

Źródło: WNP.PL, Fot. PTWP

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com