Żołnierz, który w ubiegłym roku odszedł z wojska, otrzymał 220,5 tys. zł ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Rekordzista wciąż w służbie ma do odebrania 334 dni wolnego – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli, do którego dotarła redakcja WNP. Problem narasta: w 2025 roku liczba zaległych dni urlopu w resorcie obrony wzrosła o 21 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim.
NIK co roku bada wykonanie budżetu państwa, a część dotycząca obronności trafia do Sejmu jako informacja niepublikowana. W tym roku kontrolerzy skupili się na paradoksach kadrowych. Żołnierze zawodowi – zwłaszcza w kluczowych instytucjach, takich jak MON, Agencja Uzbrojenia czy Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych – nagminnie nie wykorzystują przysługującego im urlopu. Kontrolerzy określili to mianem „ukształtowanej na przestrzeni lat pragmatyki postępowania”.
Konsekwencje są dwojakie. Po pierwsze, przeciążenie pracą wpływa negatywnie na wydajność i kondycję psychiczną żołnierzy. Po drugie, gdy wojskowy odchodzi na emeryturę, państwo musi wypłacić mu ekwiwalent – w 2025 roku łączna wartość 59 takich wypłat wyniosła 3 mln 655 tys. zł. Rekordowa kwota to 220,5 tys. zł. Dla porównania, w poprzednich latach zdarzały się wypłaty sięgające nawet pół miliona złotych, co wywołało polityczne interwencje.
Urlop się kumuluje, bo ludzi brakuje
Zaległości urlopowe są efektem „ograniczonych zasobów kadrowych w stosunku do zwiększonego zakresu zadań kluczowych dla obronności” – pisze NIK. W samym MON problem dotyczy 71 proc. żołnierzy, z których jeden ma do odebrania 233 dni. W Inspektoracie Wsparcia SZ zaległości ma 57 proc. personelu, maksymalnie 252 dni. W Agencji Uzbrojenia – jedna trzecia żołnierzy, a rekordzista z 334 dniami musiał pracować na ten wynik prawie 10 lat.
Żołnierzom przysługuje standardowo 26 dni urlopu rocznie, ale wraz ze stażem liczba ta wzrasta – po 25 latach służby może to być nawet 41 dni w roku. – Jeżeli ktoś na wysokim stanowisku chce w miarę uczciwie pełnić służbę, to sukcesem jest, jak weźmie tydzień urlopu rocznie – powiedział WNP emerytowany oficer w stopniu pułkownika, który poprosił o anonimowość. Sam kilka lat temu przeszedł na emeryturę z etatu w ministerstwie, mając zaległości z czterech-pięciu lat.
Resort widzi problem, ale nie potrafi go rozwiązać
MON w 2024 roku wprowadził wytyczne, by dowódcy nakłaniali żołnierzy do wykorzystania zaległych urlopów. – Działania te nie przyniosły dotąd zamierzonego efektu – konstatuje NIK. Wzrost liczby zaległych dni rok do roku wyniósł w MON 24 proc., w Inspektoracie Wsparcia SZ 7,7 proc., w Agencji Uzbrojenia 9,5 proc. Problem narasta, a wraz z nim rosną potencjalne zobowiązania finansowe. Dekadę temu głośno było o generale, który przy odejściu otrzymał kilkaset tysięcy złotych – wtedy politycy apelowali o wysyłanie oficerów na urlopy przed końcem służby. Teraz historia się powtarza.
Poza urlopami NIK zwróciła uwagę na inne nieprawidłowości. Komisja do rozpatrywania roszczeń z tytułu szkód wyrządzonych przez wojska obce nie wystąpiła o refundację 75 proc. kosztów od państw NATO, jak przewiduje umowa. W dodatku załatwianie spraw odszkodowawczych się przeciągało. Kontrolerzy wykryli też nieuzasadnione ekonomicznie postępowanie Agencji Mienia Wojskowego: przy usłudze sprzątania na jednym z poligonów 57,4 proc. kwoty trafiło do spółki zależnej, a tylko 42,6 proc. do faktycznego wykonawcy. „Koszty administrowania usługą przewyższają koszty rzeczywistej usługi” – oceniła NIK.
Budżet obronny w 2025 roku wyniósł 118,6 mld zł, a wydatki majątkowe – w tym zakupy uzbrojenia – sięgnęły prawie 47,8 mld zł, choć były o 6,2 proc. niższe niż rok wcześniej. NIK pozytywnie oceniła wykonanie budżetu, ale zwróciła uwagę na powtarzające się problemy kadrowe.
Źródło: WNP.PL, Fot. PAP/Marcin Obara

