Kubańczycy od miesięcy żyją w rytmie codziennych odłączeń prądu, które w skrajnych przypadkach sięgają 19 godzin na dobę. W styczniu 2026 roku, według danych Kpler cytowanych przez Financial Times, zapasy ropy na wyspie mogły spaść do poziomu zaledwie 460 tysięcy baryłek. – To wystarczyłoby na 15–20 dni racjonowanego zużycia – mówią analitycy. Inni eksperci są mniej pesymistyczni, ale nawet cztery do sześciu tygodni rezerw w sytuacji kryzysowej to dramatycznie mało.
- W styczniu 2026 roku kubańskie zapasy ropy wynosiły ok. 460 tys. baryłek, co przy racjonowanym zużyciu starcza na 15–20 dni. Nawet ostrożniejsze szacunki mówią o 4–6 tygodniach – to dramatycznie mało w porównaniu z międzynarodowymi standardami rezerw (90 dni importu netto).
- Brak paliwa uderza dwutorowo w system energetyczny: ogranicza generację w elektrowniach cieplnych i agregatach oraz powoduje częstsze awarie wymuszone, prowadzące do kaskadowych blackoutów, które mogą trwać nawet 19 godzin na dobę.
- Chroniczne niedoinwestowanie, starzejąca się infrastruktura i decyzje inwestycyjne faworyzujące turystykę kosztem energetyki pogłębiają kryzys, a sankcje międzynarodowe działają tu raczej jako wzmacniacz niż główna przyczyna.
- Odnawialne źródła energii mają duży potencjał: fotowoltaika już pokrywa 10% dziennej generacji, biomasa (bagassa) może dawać dyspozycyjną moc, a energetyka wiatrowa wymaga lepszego planowania i realizacji.
- Kryzys paliwowy uderza również w transport i dystrybucję: ograniczenia w dostawach diesel/benzyny paraliżują komunikację publiczną, przewozy towarów i działalność rolniczą, co prowadzi do pustych półek i rosnących cen produktów podstawowych.
Gdy analitycy i obserwatorzy rynku próbują wskazać główną przyczynę katastrofalnej sytuacji energetycznej Kuby, szybko okazuje się, że nie da się jej sprowadzić do jednego czynnika. To splot kilku równoległych procesów, które na przestrzeni lat nałożyły się na siebie, tworząc mieszankę o skutkach niemal detonacyjnych. Zdaniem ekspertów, dominującymi przyczynami kryzysu są z jednej strony gwałtownie malejąca dostępność paliw, a z drugiej – chroniczne niedoinwestowanie i niekompetentne zarządzanie sektorem energetycznym na przestrzeni dekad. Sankcje gospodarcze, choć bez wątpienia odgrywają istotną rolę, pełnią funkcję wzmacniacza, a nie stanowią wyjaśnienia samego zjawiska. Problemy z paliwem pojawiają się w raportach państwowej spółki Unión Eléctrica praktycznie każdego dnia, a techniczna kruchość systemu wynika z wieloletnich zaniedbań, starzejących się elektrowni, ogromnych strat w przesyle i dystrybucji oraz decyzji inwestycyjnych, które przez lata faworyzowały inne sektory gospodarki, zwłaszcza turystykę, kosztem infrastruktury energetycznej.
– Głównymi czynnikami napędzającymi są malejąca dostępność paliw oraz chroniczne niedoinwestowanie i niewłaściwe zarządzanie, przy czym sankcje działają raczej jako istotny czynnik wzmacniający niż podstawowe wyjaśnienie. Ograniczenia paliwowe niemal nieprzerwanie pojawiają się w raportach UNE (problemy z paliwem występują w większości analizowanych dni), podczas gdy techniczna kruchość systemu odzwierciedla dziesięciolecia odkładanych prac utrzymaniowych, starzejące się elektrownie, wysokie straty oraz decyzje inwestycyjne, które faworyzowały inne sektory (związane z turystyką) kosztem infrastruktury energetycznej – mówi Roberto Torres, niezależny ekspert ds. energetyki.
19 godzin bez prądu. Jak kryzys paliwowy niszczy sieć elektroenergetyczną?
Brak paliwa uderza w kubańską sieć elektroenergetyczną dwutorowo. Po pierwsze, ogranicza możliwość wytwarzania energii w jednostkach dyspozycyjnych, czyli przede wszystkim w elektrowniach cieplnych oraz w rozproszonych agregatach zasilanych olejem napędowym i olejem opałowym. Po drugie, prowadzi do coraz częstszych awarii wymuszonych, które kaskadowo powiększają i tak już ogromny deficyt mocy.
– Niedobór paliwa uderza w kubańską sieć elektroenergetyczną na dwa sposoby: poprzez zmniejszenie mocy dyspozycyjnej (zwłaszcza jednostek cieplnych oraz rozproszonych jednostek dieslowskich i opalanych olejem opałowym) oraz częstsze wymuszone wyłączenia, które kaskadowo prowadzą do większych deficytów. W 2025 roku dzienne niedobory wynosiły średnio około 1 500 MW, z pikami przekraczającymi 2 000 MW oraz powtarzającymi się ogólnokrajowymi załamaniami systemu — co oznacza, że UNE często zaspokaja jedynie około połowy szczytowego zapotrzebowania – wyjaśnia Roberto Torres.
Dla gospodarstw domowych oznacza to wielogodzinne, systematyczne wyłączenia prądu, które na dotkniętych nimi obwodach sięgają nawet 19 godzin na dobę.
– Gospodarstwa domowe doświadczają długotrwałych wyłączeń prądu (często około 19 godzin dziennie na dotkniętych nimi obwodach), podczas gdy przemysł i sektor usług funkcjonują w warunkach racjonowania, skróconych harmonogramów pracy oraz wymuszonych przestojów, co ogranicza produkcję i podnosi koszty – dodaje Roberto Torres, ekspert ds. polityki energetycznej regionu Karaibów.
Restauracje, hotele, zakłady przetwórcze i drobny biznes działają w trybie awaryjnym, często polegając na własnych, drogich i zawodnych agregatach prądotwórczych.
Zapasy, które powinny niepokoić cały region
Dyskusja o tym, ile dokładnie paliwa pozostało w kubańskich magazynach, nabrała ostrości na początku 2026 roku, gdy portal Energywise, powołując się na dane firmy Kpler, podał szokujące wyliczenia. Według tych danych, na początku roku zapasy ropy na Kubie wynosiły około 460 tysięcy baryłek, do czego w styczniu dołączyła pojedyncza dostawa z Meksyku w wysokości 84 900 baryłek.
– Rezerwy ropy naftowej Kuby wydają się być na krytycznie niskim poziomie. Na początku 2026 roku rynkowe szacunki oparte na danych Kpler, cytowane przez Financial Times, wskazywały na zapasy rzędu około 460 000 baryłek, plus pojedynczą dostawę z Meksyku w styczniu w wysokości 84 900 baryłek. W takim scenariuszu „poduszka bezpieczeństwa” wystarczyłaby na około 15–20 dni racjonowanego zużycia. Inni analitycy, tacy jak Jorge Piñón, są mniej pesymistyczni i szacują zapasy na cztery do sześciu tygodni. Kuba od dziesięcioleci funkcjonuje w warunkach nadzwyczajnych ograniczeń geopolitycznych. To sprawia, że pozorna szczupłość jej buforów, przynajmniej według tych szacunków, jest trudna do zignorowania – mówi Roberto Torres.
Porównanie międzynarodowe daje do myślenia. Międzynarodowa Agencja Energetyczna wymaga od swoich członków utrzymywania rezerw równowartości 90 dni importu netto. Kuba nie jest członkiem IAE i nie ma żadnych formalnych zobowiązań w tym zakresie, ale sama skala różnicy jest wymowna. Aby zbliżyć się do tego progu, potrzeba milionów baryłek, a nie setek tysięcy.
– Porównanie międzynarodowe stanowi punkt odniesienia. International Energy Agency wymaga od swoich członków utrzymywania rezerw odpowiadających 90 dniom importu netto. Kuba nie jest członkiem IEA ani nie ma żadnych formalnych zobowiązań w tym zakresie, jednak kontrast pozostaje wymowny: zbliżenie się do tego progu wymagałoby milionów baryłek, a nie setek tysięcy. Przy dzisiejszym umiarkowanym poziomie zużycia i krajowej produkcji, nawet import na poziomie 60 000 baryłek dziennie oznaczałby konieczność posiadania zapasów co najmniej 5 milionów baryłek, aby osiągnąć bufor zbliżony do 90 dni – wylicza Roberto Torres.
Roberto Torres w swoich analizach wskazuje na fundamentalną sprzeczność w kubańskiej narracji.
– Przez dziesięciolecia rząd przedstawiał środowisko zewnętrzne jako niemal egzystencjalnie zagrażające (sankcje, zależność, podatność na czynniki zewnętrzne) — narrację, która w zasadzie uzasadniałaby priorytetowe traktowanie kluczowych buforów amortyzujących wstrząsy. Duże rezerwy wiążą się z kosztami: wymagają zakupu, magazynowania, ubezpieczenia, rotacji zapasów oraz utrzymania infrastruktury. Jednak jeśli decydenci uznają ryzyko za zarówno prawdopodobne, jak i poważne, nie „unikają” tych kosztów; traktują je jako cenę odporności – mówi Roberto Torres.
Fakt, że kubańskie bufory paliwowe są tak cienkie, jak wskazują szacunki, stawia pod znakiem zapytania spójność tej narracji i realność priorytetów inwestycyjnych ostatnich dekad.
Czy OZE może uratować kubańską energetykę?
W obliczu dramatycznych braków paliw kopalnych, oczy wielu obserwatorów zwracają się w stronę odnawialnych źródeł energii. Potencjał jest ogromny – w 2024 roku odnawialne źródła stanowiły mniej niż 3 procent krajowej generacji. Każdy wzrost w tym obszarze może więc przynieść wymierną ulgę.
Fotowoltaika rozwija się już stosunkowo szybko. W styczniu 2026 roku udział energii słonecznej w dziennej generacji sięgnął 10 procent. Panele pomagają w zbilansowaniu systemu w ciągu dnia, ale nie rozwiązują problemu wieczornego szczytu zapotrzebowania bez magazynowania energii.
Energetyka wiatrowa mogłaby zdywersyfikować miks, ale flagowy projekt Kuby, farma wiatrowa La Herradura, ilustruje, jak bariery planistyczne i logistyczne potrafią wstrzymać realizację na lata. Potencjał jest, ale bez sprawnego wdrożenia pozostaje tylko na papierze.
Biomasa, a konkretnie bagassa, czyli pozostałość po trzcinie cukrowej, jest z punktu widzenia odporności systemu najcenniejszym źródłem, bo pozwala na wytwarzanie energii w sposób dyspozycyjny, czyli wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna. To jednak wymaga odbudowy przemysłu cukrowniczego, który przez lata popadł w ruinę. Bez tego inwestycje w elektrownie biomasowe stają się aktywami osieroconymi, których potencjał pozostaje niewykorzystany.
– Odnawialne źródła energii mogą istotnie poprawić odporność systemu, ale tylko przy lepszej realizacji i integracji z siecią. W 2024 roku udział OZE w produkcji wynosił poniżej 3%, więc potencjał wzrostu jest duży. Fotowoltaika rozwija się już szybko (+10% całkowitej dziennej produkcji w styczniu 2026) i pomaga w bilansie dziennym, ale nie rozwiązuje problemu szczytu wieczornego bez magazynowania. Energia wiatrowa mogłaby zdywersyfikować dostawy, ale flagowy projekt wiatrowy Kuby (La Herradura Wind Farmzenie elektrowni bioelektrycznej Ciro Redondo Bioelectric Plantdoskonale dowodzi – podsumowuje Roberto Torres.
Czego Kuba może nauczyć się od sąsiadów?
Karaibskie wyspy od lat mierzą się z wyzwaniami podobnymi do tych, które dziś paraliżują Kubę. Wysokie koszty importu paliw, uzależnienie od jednego dostawcy, wrażliwość na klęski żywiołowe i ograniczone możliwości magazynowania to problemy wspólne dla całego regionu. Niektóre z nich wypracowały jednak rozwiązania, które mogłyby zostać zaadaptowane także w warunkach kubańskich.
Ekspert wskazuje na trzy obszary, w których doświadczenia innych państw wyspiarskich mogłyby okazać się pomocne.
– Trzy obszary oferują istotne lekcje: Zarządzanie popytem (DSM): taryfy uzależnione od czasu użytkowania dla dużych odbiorców, umowy na obciążenia przerywalne oraz ukierunkowane programy efektywności (silniki, chłodnictwo, klimatyzacja). Kuba już stosuje racjonowanie administracyjne; ulepszeniem byłoby DSM oparte na cenach i umowach z wyraźniejszymi bodźcami. Dywersyfikacja paliw dla mocy dyspozycyjnej: rozwiązania LNG do produkcji energii (często przy użyciu FSRU) stosowane w małych rynkach mogą zmniejszyć zależność od jednego dostawcy i poprawić niezawodność, jeśli finansowanie i zarządzanie są wiarygodne. Redukcja strat i wzmacnianie sieci dystrybucyjnej: agresywne programy ograniczania strat technicznych i nietechnicznych oraz modernizacja stacji transformatorowych i automatyzacji linii – często najszybszy sposób „nowej mocy” w sieciach wyspiarskich – wylicza Roberto Torres.
Gdzie jest prąd, gdy gaśnie światło. Transport i dystrybucja na skraju wydolności
Kryzys paliwowy nie ogranicza się bynajmniej do sektora elektroenergetycznego. Brak oleju napędowego i benzyny paraliżuje transport publiczny i dystrybucję towarów na całej wyspie. Rząd wprowadził racjonowanie paliw dla wszystkich sektorów gospodarki, a skutki tego są łatwe do przewidzenia.
Mniej połączeń autobusowych, dłuższy czas oczekiwania na przystankach, większe tłoki w pojazdach, które w ogóle wyjechały w trasę. Ciężarówki i dostawcze busy kursują rzadziej, a tam, gdzie kursują, wożą mniej towarów, bo część floty stoi pod zamkniętymi na głucho dystrybutorami. Skutkiem są puste półki w sklepach i rosnące ceny produktów pierwszej potrzeby, których dowóz staje się logistycznym wyzwaniem.
Szczególnie dramatycznie wygląda sytuacja na wsi. Rząd wstrzymał sprzedaż oleju napędowego gospodarstwom domowym, co dla tysięcy rodzin oznacza nie tylko brak możliwości dojazdu do pracy czy szkoły, ale także problem z zasilaniem agregatów, od których zależy pompowanie wody, chłodzenie żywności czy podstawowe prace rolnicze.
– Niedobór paliwa wymusza racjonowanie diesla i benzyny w całej gospodarce. Przewidywalne skutki to mniej i mniej niezawodne usługi transportu publicznego, ograniczenia w przewozach towarowych i dystrybucji ostatniej mili oraz wtórne niedobory na rynkach detalicznych. Pojawiają się doniesienia o cięciach w transporcie publicznym (z już ograniczonych usług), a rząd zaprzestał sprzedaży diesla gospodarstwom domowym – mówi Roberto Torres.
Pytanie, co można zrobić, by choć częściowo złagodzić skutki kryzysu i odbudować zdolność Kuby do funkcjonowania w nowych, niepewnych warunkach, nie ma prostej odpowiedzi. Ekspert dzieli proponowane działania na dwie kategorie: doraźne, które mogą przynieść ulgę w perspektywie tygodni i miesięcy, oraz systemowe, które zajmą lata, ale są niezbędne, by sytuacja się nie powtórzyła.
– Krótkoterminowo: zapewnić bardziej stabilne dostawy paliwa (co obecnie zależy od zmiany zarządzenia wykonawczego przez USA) oraz części zamienne do jednostek cieplnych i rozproszonych; priorytetowo traktować naprawy o szybkim efekcie; wykorzystywać tymczasową moc (np. elektrownie pływające) jedynie jako rozwiązanie przejściowe; oraz chronić usługi krytyczne poprzez przejrzyste priorytety dyspozycji. Średnioterminowo: zrównoważyć inwestycje publiczne w kierunku infrastruktury energetycznej; poprawić wiarygodność systemów płatności/rozliczeń dla inwestorów; rozwijać OZE z wiarygodną eksploatacją i utrzymaniem oraz modernizacją sieci; oraz odbudować bazę produkcyjną, która wspiera dyspozycyjne OZE (biomasa) i przychody z eksportu, aby finansować importy i obsługę zadłużenia – wylicza Roberto Torres.
Magazyny energii i smart grid. Czy technologia może pomóc?
W dyskusji o przyszłości kubańskiej energetyki coraz częściej pojawiają się wątki związane z nowoczesnymi technologiami, takimi jak magazyny energii czy inteligentne sieci. Pytanie, czy mogą one pomóc w zwiększeniu stabilności systemu w czasie kryzysu, jest w pełni uzasadnione.
– Tak, ale tylko jeśli zostaną połączone z reformami w zakresie zarządzania i finansowania. Systemy magazynowania energii w bateriach (BESS) są kluczowym uzupełnieniem wysokiego udziału energii słonecznej — stabilizują częstotliwość/napięcie i przesuwają energię w kierunku szczytu wieczornego. Narzędzia inteligentnej sieci (automatyzacja linii, zaawansowany pomiar dla dużych odbiorców, zarządzanie awariami oraz kontrolowane wyłączanie obciążenia) mogą zmniejszyć koszty ekonomiczne racjonowania i poprawić stabilność systemu. Rozwój przerywanych OZE wymaga uzupełniających inwestycji w sieci + magazynowanie + zasady dyspozycji; w przeciwnym razie efekty pozostają częściowe i kruche – podsumowuje Roberto Torres.
Narzędzia inteligentnych sieci, takie jak automatyka zabezpieczeniowa, zaawansowane systemy pomiarowe dla dużych odbiorców, systemy zarządzania awariami czy precyzyjnie sterowane wyłączenia obciążenia, mogą znacząco zmniejszyć ekonomiczne koszty racjonowania energii i poprawić stabilność całego systemu.

