Perspektywy dla lądowych farm wiatrowych w Polsce rysują się optymistycznie, ale kluczem do sukcesu nie są projekty na papierze, a zdobycie odpowiedniej lokalizacji i lokalnych uzgodnień. Bez tego nawet najlepszy plan pozostaje niespełnioną obietnicą.
Rynek lądowej energetyki wiatrowej stoi u progu boomu. Zapowiadane są kolejne gigawaty mocy, które mają trafić do systemu w najbliższych latach. To szansa nie tylko dla deweloperów, ale także dla firm budowlanych, producentów turbin i całego łańcucha dostaw. Nowe moce wiatrowe na lądzie są niezbędne do osiągnięcia celów klimatycznych i zapewnienia stabilności dostaw energii. Jednak nie każdy, kto ma projekt na papierze, doczeka się realizacji.
Kluczowe znaczenie mają czynniki, które często decydują o powodzeniu inwestycji już na wczesnym etapie. I nie chodzi o zaawansowanie techniczne czy finansowanie, ale o coś bardziej podstawowego.
Lokalizacja fundamentem inwestycji
Tomasz Grzęda, członek zarządu BXF Energia, joint venture Budimeksu i hiszpańskiego Ferroviala, nie ma wątpliwości, że najcenniejszym zasobem w branży wiatrowej jest odpowiednie miejsce pod turbiny.
– Projekt wiatrowy jest realny nie wtedy, kiedy jest na papierze, kiedy jest w planach, tylko wtedy, kiedy ma lokalizację, uzgodnienia lokalne. Dziś najcenniejszym elementem według nas jest lokalizacja, lokalizacja i jeszcze raz lokalizacja – powiedział Tomasz Grzęda.
BXF Energia, powołana w 2023 roku, odpowiada za dywersyfikację biznesu grupy Budimex. Firma ma na swoim koncie realizacje projektów fotowoltaicznych oraz farm wiatrowych, co potwierdza jej doświadczenie w sektorze OZE.
Nowe regulacje wspierają rozwój
Rozwojowi branży sprzyjają zmiany prawne. Od 2023 roku możliwe jest sytuowanie turbin w odległości 700 metrów od zabudowań pod pewnymi warunkami, co jest odejściem od restrykcyjnej zasady 10H. Nowelizacja Prawa energetycznego, tzw. ustawa sieciowa, ma przyspieszyć proces przyłączania nowych mocy do sieci.
– Projekty, które są gotowe lub projekty, które mają zaplecze, będą realizowane, a te projekty bez zaplecza wyjdą z kolejki – podsumował Tomasz Grzęda.
Rynek czeka więc naturalna selekcja. Inwestorzy, którzy zadbali o lokalizację i uzgodnienia, znajdą się w uprzywilejowanej pozycji. Dla wykonawców i dostawców technologii to sygnał, aby skupić się na przygotowaniu terenu pod przyszłe farmy. Dla całej branży to moment przełomowy, który może przesądzić o tempie transformacji energetycznej w Polsce.
Źródło: WNP.PL, Fot. WNP.PL

