Sky is the limit. Ceny miedzi mogą szybować do rekordowych poziomów

Globalny rynek miedzi alarmuje – brak nowych kopalń i rosnący popyt wywołują gwałtowny wzrost cen surowca. Według danych S&P Global, średni czas od odkrycia złoża do rozpoczęcia wydobycia wynosi około 17 lat, a odkrycia nowych złóż stają się coraz rzadsze i droższe. Polska z perspektywicznymi złożami i inwestycjami KGHM może odegrać kluczową rolę w zapewnieniu podaży miedzi dla światowej gospodarki i transformacji energetycznej.

  • Średni czas od odkrycia złoża miedzi do rozpoczęcia jego eksploatacji wynosi obecnie około 17 lat, a złożone procedury administracyjne wydłużają ten okres jeszcze bardziej.
  • Odkrycia nowych złóż miedzi na świecie są coraz rzadsze i droższe, a większość łatwo dostępnych złóż została już zagospodarowana w ubiegłym wieku.
  • Globalny popyt na miedź rośnie w szybkim tempie, szczególnie w sektorach elektryfikacji, AI i OZE, co prowadzi do strukturalnego deficytu surowca.
  • Polska posiada perspektywiczne złoża miedzi, w tym złoże Nowa Sól, a inwestycje KGHM w nowe szyby górnicze mają kosztować minimum 9 mld zł i być kluczowe dla utrzymania podaży.
  • Prognozy S&P Global i Bernstein Research wskazują, że do 2050 roku globalny niedobór miedzi może sięgnąć nawet 29,5 mln ton, co sugeruje dalszy wzrost cen metalu i presję na rozwój nowych kopalń.

Średni czas potrzebny na przejście od odkrycia złoża miedzi do rozpoczęcia jego eksploatacji wynosił dotychczas około 17 lat, a w obecnych warunkach ten okres ulega wydłużeniu. W obliczu rosnącego deficytu miedzi na rynkach światowych, proces odkrywania i udostępniania nowych złóż staje się wyzwaniem czasowym i finansowym. Produkcja miedzi musi nadążać za wzrastającym zapotrzebowaniem, jednak tempo nowych odkryć pozostaje niskie, a koszty ich realizacji są wyjątkowo wysokie.

Dane S&P Global wskazują, że częstotliwość i wielkość nowych złóż miedzi spada, a inwestycje w poszukiwania stają się coraz bardziej kosztowne. W sektorze wydobywczym panuje przekonanie, że „łatwych” złóż już nie ma. Większość złóż typu outcropping, czyli takich, które były widoczne na powierzchni lub leżały płytko w stabilnych geologicznie regionach świata, została już zidentyfikowana i zagospodarowana w ubiegłym stuleciu.

W praktyce oznacza to, że kolejne projekty wydobywcze wymagają większych nakładów finansowych i dłuższego czasu przygotowania, co dodatkowo komplikuje planowanie produkcji. Wydobycie nowych rud miedzi wiąże się z koniecznością przeprowadzania kosztownych badań geologicznych, budowy infrastruktury wydobywczej oraz spełnienia rosnących wymogów środowiskowych i regulacyjnych. Te czynniki sprawiają, że branża zmaga się z presją zarówno rynku, jak i ograniczeń technicznych w przyspieszaniu dostępności nowych złóż.

Mija 17 lat od pierwszego wydobycia

Współczesne poszukiwania miedzi muszą obejmować złoża znajdujące się głęboko pod warstwami skał, tzw. under cover, co znacząco podnosi koszty badań i wymaga stosowania bardziej zaawansowanych metod geofizycznych oraz gęstszej sieci wierceń. W ciągu ostatniej dekady koszt odkrycia jednego funta miedzi niemal się potroił. Branża inwestuje w projekty typu greenfield, realizowane od podstaw na terenach wcześniej niezagospodarowanych, z których jedynie niewielki procent staje się w pełni działającymi kopalniami w standardowym okresie 15–20 lat od odkrycia. Czas ten wydłuża się dodatkowo w związku z protestami społecznymi, skargami i procesami sądowymi.

– Przy średnim czasie od odkrycia do rozpoczęcia eksploatacji kopalni miedzi, noszącym około 17 lat – a nawet dłuższym w przypadku projektów rozpoczętych po 2025 roku – uruchomienie tych aktywów na późnym etapie to wyścig z czasem. Biorąc pod uwagę zależność branży od starszych, niezagospodarowanych złóż, wypełnienie przewidywanej luki podażowej będzie stanowić poważne wyzwanie – przekazano w dorocznym opracowaniu głównych odkryć miedzi S&P Global.

W odpowiedzi na rosnące trudności związane z odkrywaniem nowych złóż, największe firmy, takie jak BHP czy Rio Tinto, coraz częściej decydują się na przejęcia mniejszych spółek posiadających już udokumentowane zasoby. Takie działania pozwalają koncentrować się na projektach brownfield, czyli rozbudowie lub modernizacji istniejących kopalni. Projekty te są zwykle tańsze i szybsze do realizacji, gdyż wykorzystują istniejącą infrastrukturę drogową, media oraz wykwalifikowaną kadrę pracowniczą.

Nakłady na poszukiwania miedzi uległy znacznym zmianom w ostatnich dekadach. W latach 90. przy relatywnie niewielkich budżetach, wynoszących około 500 mln USD rocznie, udawało się odkrywać znaczące zasoby. Po 2004 roku wydatki te rosły gwałtownie, osiągając szczyt w 2012 roku na poziomie blisko 5 mld USD. Obecnie, mimo wzrostu nakładów do ponad 3 mld USD w 2023 roku, ilość nowo odkrytej miedzi w rezerwach i zasobach pozostaje na stosunkowo niskim poziomie, co wskazuje na zwiększone wyzwania dla branży w zakresie zapewnienia odpowiedniej podaży surowca.

Polskie złoża na ratunek? KGHM odgrywa kluczową rolę

Zasoby miedzi w Polsce pozostają jednym z istotnych elementów krajowej gospodarki surowcowej. Według raportu EY „2025 — Rok Przełomu w polityce surowcowej Polski”, potencjalne zasoby miedzi w kraju mogą sięgać 165 milionów ton, z czego około 98 milionów ton znajduje się na głębokościach umożliwiających nadal opłacalną eksploatację. Wśród złóż przyciągających uwagę inwestorów znajduje się m.in. złoże Nowa Sól, którego wydobyciem interesuje się spółka Lumina Metals.

Złoże „Nowa Sól”, położone w województwie lubuskim, należy do największych współcześnie udokumentowanych złóż miedzi i srebra w Polsce, a także w Europie. Jest ono jednym z najgłębiej zlokalizowanych złóż miedzi w kraju. Dokumentacja geologiczna wskazuje, że zawiera ono od 815 do 848 milionów ton rudy, w której może znajdować się ponad 10–11 milionów ton miedzi oraz około 36 tysięcy ton srebra.

Eksploracja i ewentualne wydobycie tego złoża wpisuje się w długofalowe plany rozwoju krajowego sektora surowcowego, obejmujące zarówno efektywne wykorzystanie zasobów mineralnych, jak i monitorowanie ich opłacalności przy obecnych i prognozowanych warunkach rynkowych. Zasoby miedzi i srebra w tym regionie mogą w istotny sposób wspierać krajowe zapotrzebowanie na surowce wykorzystywane w przemyśle, w tym w produkcji elektroniki, energetyce oraz w sektorze nowoczesnych technologii.

Raport EY wskazuje, że w scenariuszu pełnej neutralności klimatycznej Net Zero popyt na miedź w 2035 roku może wynieść 32,6 mln ton. W tym przypadku deficyt podaży tego metalu miałby sięgnąć 13 mln ton. Prognozy na 2050 rok przewidują, że luka między popytem a podażą może wynieść od 19,6 do 29,5 mln ton.

Z kolei analitycy S&P Global szacują, że globalna produkcja miedzi osiągnie szczyt na poziomie 33 mln ton w 2030 roku, a następnie zacznie spadać. Jednocześnie popyt ma wzrosnąć o 50 procent w porównaniu do obecnych poziomów. Prognoza opublikowana w styczniu 2026 roku wskazuje, że do 2040 roku deficyt miedzi może wynieść około 10 mln ton.

Najnowsze analizy Bernstein Research przedstawiają prognozy w formie graficznej, wskazując, że niedobory miedzi rozpoczną się już w 2027 roku. Według tej analizy luka podaży będzie się pogłębiać do około 12 mln ton do 2050 roku. Raport Bernstein Research opiera się na ocenie wyczerpywania zasobów kopalń oraz wzrostu popytu wynikającego z elektryfikacji gospodarki i rosnącego wykorzystania sztucznej inteligencji. To zestawienie prognoz pokazuje, że brak zdolności produkcyjnych do zaspokojenia rosnącego zapotrzebowania może popychać ceny miedzi do rekordowych poziomów.

Miedź jest rozchwytywana

Obecna cena miedzi, osiągająca nieco ponad 13,4 tys. dolarów za tonę, jest najwyższym poziomem w dotychczasowych notowaniach, choć analitycy wskazują, że może to być jedynie etap w drodze do jeszcze wyższych wartości. Wpływ na to mają zarówno podstawowe prawa rynku, jak i rosnące znaczenie tego surowca w nowoczesnej gospodarce. Im większe zapotrzebowanie przy ograniczonej podaży, tym bardziej rosną ceny. Sytuację komplikuje fakt, że miedź jest przedmiotem szerokiego handlu spekulacyjnego, co dodatkowo zwiększa zmienność cen. Prognozy sprzed kilku lat wskazywały na możliwy dalszy wzrost – analitycy Bank of America już w 2021 roku określili miedź mianem „nowej ropy naftowej” i przewidywali, że w perspektywie kilku lat cena może osiągnąć nawet 20 tys. dolarów za tonę.

Rola miedzi w gospodarce i technologii rośnie w szybkim tempie. Raport S&P Global „Miedź w erze sztucznej inteligencji: wyzwania elektryfikacji” podkreśla, że ograniczenia w podaży tego surowca mogą zahamować rozwój technologiczny i gospodarczy. Miedź staje się coraz bardziej niezbędna dla centrów danych obsługujących sztuczną inteligencję, produkcji pojazdów elektrycznych, infrastruktury energii odnawialnej, a także dla systemów obronnych. Wzrost zapotrzebowania w tych kluczowych sektorach oznacza, że popyt na miedź będzie utrzymywał się na wysokim poziomie, co przy ograniczonej podaży może sprzyjać dalszym rekordowym notowaniom tego metalu.

Coraz mniej nowych odkryć

Górnictwo miedzi pozostaje kluczowym źródłem podaży tego metalu na świecie. „– Górnictwo pozostaje niezastąpionym fundamentem podaży miedzi – powiedziała Eleonor Kramarz, globalna dyrektor ds. kluczowych minerałów w S&P Global Energy.” – wynika z badań S&P Global, które wskazują, że do 2040 roku poza zwiększonym recyklingiem konieczne będzie wydobycie dodatkowych 10 milionów ton miedzi pierwotnej. Bez nowych inwestycji w wydobycie globalna produkcja może osiągnąć zaledwie 22 miliony ton w tym okresie, czyli mniej niż obecnie.

W ostatnich dekadach wykryto liczne złoża miedzi. Między 1990 a 2024 rokiem zidentyfikowano 258 znaczących złóż o łącznej objętości 1,365 miliarda ton metrycznych. W 2025 roku odnotowano wzrost objętości odkrytej miedzi o 4% w porównaniu z rokiem poprzednim, co odpowiada 49 milionom ton. Jednak większość tego wzrostu, aż 70%, pochodzi z aktualizacji istniejących projektów odkrytych jeszcze w latach 90. i na początku XXI wieku, a nie z nowych odkryć. Branża górnicza w ostatnich latach stawia na rozwój znanych kopalń i dowiercanie istniejących złóż, zmniejszając wydatki na poszukiwania nowych złóż do rekordowo niskiego poziomu 25% całkowitych wydatków na metale nieszlachetne.

Skala nowych odkryć jest ograniczona. W latach 2020–2024 dokonano zaledwie sześciu znaczących odkryć miedzi o łącznym wolumenie 8,8 mln ton. W całej dekadzie 2015–2024 nie odnotowano żadnego złoża, które mogłoby wejść do światowej czołówki pod względem wielkości zasobów. Nawet projekty, które obecnie napędzają statystyki, jak argentyńskie Filo del Sol, zostały odkryte kilkadziesiąt lat temu, w tym przypadku w 2000 roku.

Geograficznie wciąż dominują Ameryka Łacińska i tradycyjni liderzy, tacy jak Chile i Peru, które posiadają 56% wszystkich zasobów miedzi. Jednak w ostatniej dekadzie (2015–2024) Afryka staje się coraz ważniejsza, odpowiadając za 37% nowo odkrytej miedzi. Głównym ośrodkiem jest Demokratyczna Republika Konga i pasmo Western Foreland, gdzie w 2024 roku potwierdzono złoże Makoko West. Region Azji i Pacyfiku oraz Ameryka Północna pozostają w tyle, nie notując nowych przełomowych odkryć.

Polska również podejmuje działania w celu zwiększenia produkcji krajowej. Rząd obniżył podatek miedziowy i wprowadził ulgę inwestycyjną, aby wspierać KGHM Polska Miedź S.A. w budowie nowych szybów górniczych. Trwają prace przy trzech nowych szybach w Zagłębiu Miedziowym: GG-2 „Odra”, Retków i Gaworzyce. Szacowany koszt inwestycji to minimum 9 mld zł, a pierwszy szyb, Retków, miałby być gotowy około 2035 roku.

Analiza przygotowana przez S&P Global wskazuje na rosnące wyzwania dla rynku miedzi w najbliższej dekadzie. Prognozy dotyczące koncentratu miedziowego wskazują, że rynek stanie się deficytowy. Chociaż w niektórych latach może pojawić się krótkotrwała nadwyżka, od około 2030 roku przewiduje się głęboki, strukturalny niedobór tego surowca. Według danych S&P Global, globalna podaż miedzi z kopalń ma osiągnąć najwyższy poziom 27,3 mln ton w 2030 roku, a następnie spaść do 25,1 mln ton w 2035 roku. Spadek wydobycia zbiegnie się z rosnącym popytem na miedź, który wynika z potrzeby surowców niezbędnych do transformacji energetycznej i rozwoju technologii niskoemisyjnych.

Sytuacja wynika z połączenia kilku czynników: ograniczonego wzrostu wydobycia, rosnącego zapotrzebowania ze strony przemysłu energetycznego i technologicznego oraz możliwych opóźnień w uruchamianiu nowych projektów wydobywczych. Eksperci zwracają uwagę, że bez zwiększenia inwestycji w poszukiwania nowych złóż oraz uproszczenia procedur administracyjnych, deficyt fizycznej miedzi może ograniczać rozwój globalnej gospodarki i postęp technologiczny.

Oznacza to, że zarówno sektor przemysłowy, jak i rządy krajów wydobywających miedź, będą musiały uwzględnić ryzyko niedoboru surowca w planowaniu strategicznym. W kolejnych latach kluczowe znaczenie dla stabilności rynku będzie miało uruchamianie nowych kopalń, rozwój technologii recyklingu miedzi oraz monitorowanie zmian w popycie wynikających z inwestycji w infrastrukturę energetyczną i elektromobilność. W tym kontekście miedź może stać się surowcem, którego dostępność będzie decydować o tempie realizacji projektów przemysłowych i transformacji energetycznej na całym świecie.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu