Mikroskopijne cząstki plastiku unoszące się w powietrzu mogą pomagać wirusom w przetrwaniu i rozprzestrzenianiu się, uważają naukowcy. Ich rozmiar i właściwości powierzchniowe mogą chronić wirusy przed wysychaniem i promieniowaniem UV, co teoretycznie zwiększa ryzyko zakażeń chorobami układu oddechowego.
- Mikro- i nanoplastiki unoszące się w powietrzu mają rozmiar idealny do przenoszenia wirusów, mogą utrzymywać się w atmosferze przez długi czas i działać jako wektory chorób.
- Cząstki plastiku mogą stanowić powierzchnię, na której wirusy oraz bakterie są chronione przed szkodliwym działaniem promieniowania UV i wysychania.
- Badania laboratoryjne pokazują, że wirusy takie jak grypa mogą przyczepiać się do pyłu w powietrzu i zachować zdolność zakażania.
- Podczas pandemii COVID-19 wykazano, że wirus SARS-CoV-2 pozostaje aktywny na plastikowych powierzchniach przez ponad tydzień, co może wskazywać na potencjalną rolę unoszących się cząstek plastiku.
- Naukowcy apelują o przeprowadzenie skoordynowanych badań laboratoryjnych i epidemiologicznych, które pozwolą określić rzeczywiste zagrożenie mikro- i nanoplastików dla zdrowia publicznego.
Najnowsze badania wskazują, że mikroskopijne cząstki plastiku, znane jako mikro- i nanoplastiki, mogą pełnić rolę „nośników” wirusów w powietrzu. Ze względu na swoje niewielkie rozmiary te fragmenty plastiku unoszą się w atmosferze przez dłuższy czas, co teoretycznie pozwala wirusom przemieszczać się na większe odległości, niż byłoby to możliwe w normalnych warunkach.
Naukowcy zwracają uwagę, że w miarę jak zanieczyszczenie plastikiem rośnie na całym świecie, pojawia się nowe, niebezpieczne zagrożenie dla zdrowia publicznego. Mikro- i nanoplastiki mogą nie tylko pogarszać jakość powietrza, którym oddychamy, ale także potencjalnie wpływać na rozprzestrzenianie się chorób układu oddechowego, takich jak grypa czy inne infekcje wirusowe.
Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie naukowym „New Contaminants” i podkreśla, że rosnąca obecność drobin plastiku w środowisku może mieć bezpośrednie konsekwencje zdrowotne, które dotychczas nie były w pełni uwzględniane w analizach ryzyka.
Naukowcy zwracają uwagę na rosnący problem mikro- i nanoplastików w środowisku. Globalna produkcja plastiku przekroczyła już pół miliarda ton i prognozy wskazują, że w kolejnych dekadach będzie gwałtownie rosnąć. W miarę rozkładu tworzyw sztucznych w przyrodzie powstają drobne cząstki plastiku, które obecnie wykrywa się w glebie, wodzie i powietrzu.
Badania pokazują, że w powietrzu w pomieszczeniach może znajdować się nawet kilkaset takich cząstek na metr sześcienny, co oznacza, że dorosła osoba może wdychać codziennie dziesiątki tysięcy mikro- i nanoplastików. Problem ten dotyczy więc nie tylko środowiska naturalnego, ale również bezpośrednio wpływa na zdrowie ludzi, stanowiąc wyzwanie dla naukowców i regulatorów zajmujących się ochroną środowiska i zdrowia publicznego.
– Ludzie często postrzegają mikroplastik jako problem dotyczący oceanów. Tymczasem wdychamy go każdego dnia, a jego interakcje z drobnoustrojami i wirusami mogą być znacznie bardziej złożone niż nam się wydaje – zaznacza Mengjie Wu z chińskiego Uniwersytetu w Nankinie.
Nośniki wirusów
Naukowcy zwracają uwagę, że mikro- i nanoplastiki unoszące się w powietrzu mogą pełnić rolę nośnika dla wirusów. Ich wielkość jest zbliżona do rozmiarów wielu wirusów, a lekkie, węglowe powierzchnie sprawiają, że cząstki te mogą pozostawać zawieszone w powietrzu przez dłuższy czas.
Dodatkowo, na powierzchni takich cząstek mogą osadzać się bakterie i grzyby, które tworzą naturalną ochronę dla wirusów przed promieniowaniem ultrafioletowym czy wysychaniem. To oznacza, że wirusy mogłyby przetrwać dłużej i przenosić się na większe odległości niż w przypadku powietrza bez takich cząstek.
Choć wciąż jest to głównie teoria, dotychczasowe badania nad innymi unoszącymi się w powietrzu cząstkami potwierdzają taką możliwość. Laboratoria wykazały, że wirusy, np. wirus grypy, mogą przyczepiać się do pyłu zawieszonego w powietrzu i zachowywać zdolność zakażania.
Ponieważ mikro- i nanoplastiki są wyjątkowo trwałe, istnieje prawdopodobieństwo, że mogłyby chronić wirusy jeszcze skuteczniej, potencjalnie zwiększając ich mobilność i czas przetrwania w atmosferze.
Pandemia COVID-19 praktycznym przykładem
Pandemia COVID-19 dostarcza nam praktycznego przykładu ilustrującego nową teorię dotyczącą roli plastiku w przenoszeniu patogenów. Wirus SARS-CoV-2 jest w stanie pozostawać aktywny na plastikowych powierzchniach nawet przez ponad tydzień, co wskazuje, że mniejsze fragmenty plastiku unoszące się w powietrzu mogą potencjalnie przenosić zakaźne cząstki wirusa.
Podczas epidemii na statku wycieczkowym Diamond Princess szacowano, że aż 30 proc. zakażeń było wynikiem kontaktu z skażonymi powierzchniami, co dodatkowo podkreśla, że plastik może podtrzymywać zakaźność patogenów przez dłuższy czas.
W konsekwencji, eksperci zwracają uwagę, że unoszące się w powietrzu mikroplastiki mogą stwarzać nowe zagrożenia dla zdrowia publicznego, zwłaszcza w zamkniętych przestrzeniach lub miejscach o dużym natężeniu ludzi. To rodzi pilną potrzebę dalszych badań nad interakcją wirusów i cząstek plastiku w środowisku atmosferycznym oraz nad skutecznymi strategiami ograniczania ryzyka zakażeń.
– Nie ma jeszcze ostatecznego dowodu na to, że te cząstki rzeczywiście działają jak wektory dla wirusów. Jednak zgromadzone dowody są na tyle przekonujące, że nie możemy już dłużej ignorować takiej możliwości – ostrzega Huan Zhong z tej samej uczelni.
Niebezpieczny efekt
Naukowcy zwracają uwagę na potencjalnie niebezpieczny efekt, o którym dotąd niewiele mówiono: cząstki plastiku unoszące się w powietrzu mogą być nośnikiem wirusów, przenosząc je na większe odległości i utrudniając ich neutralizację. Autorzy publikacji wzywają społeczność naukową do przeprowadzenia skoordynowanych badań laboratoryjnych i epidemiologicznych, które pozwolą dokładnie sprawdzić tę hipotezę.
Kluczowe pytania, na które badania powinny odpowiedzieć, to między innymi: ile żywych wirusów może przyłączyć się do cząstek plastiku, jakie warunki środowiskowe sprzyjają utrzymaniu ich zakaźności, oraz przy jakich stężeniach plastikowych cząstek w powietrzu stanowią one realne zagrożenie dla zdrowia ludzi.
Jeśli hipoteza zostanie potwierdzona, oznaczać to będzie duże konsekwencje dla ochrony zdrowia publicznego. Tworzywa sztuczne, do tej pory postrzegane głównie jako odpady, mogą okazać się aktywnymi uczestnikami w rozprzestrzenianiu chorób. Szczególnie narażone są środowiska miejskie i pomieszczenia zamknięte, gdzie stężenie drobnych cząstek plastiku w powietrzu jest najwyższe.
W takiej sytuacji konieczne może być wprowadzenie nowych strategii ochrony zdrowia, takich jak bardziej efektywne systemy filtracji powietrza, ograniczenia emisji plastiku czy zmiany w projektowaniu przestrzeni miejskich i budynków, aby zminimalizować ryzyko transmisji chorób.
– To nowy obszar badań łączący nauki o środowisku z chorobami zakaźnymi. Zrozumienie tych zależności będzie kluczowe dla ochrony zarówno zdrowia ludzi, jak i całej planety – podkreślają naukowcy.
Źródło: PAP










