Rada Ministrów przyjęła zaktualizowany Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu (KPEiK), w którym znacząco podniesiono cel dla morskiej energetyki wiatrowej. W scenariuszu przyspieszonej transformacji (WAM) zakłada się 17,9 GW mocy zainstalowanej na Bałtyku do 2040 roku, co stanowi wzrost o prawie 2 GW względem grudniowego projektu.
Ostateczna wersja dokumentu, opublikowana w połowie 2026 roku, przywraca niemal poziom zapisany w lipcowym projekcie Ministerstwa Klimatu z 2025 roku, który przewidywał 18 GW. Oznacza to, że offshore wind stał się zdecydowanym beneficjentem rządowej strategii, wyprzedzając pod względem przyrostu mocy inne źródła odnawialne.
Do 2030 roku utrzymano perspektywę 5,9 GW, co pokrywa się z realizowanymi już projektami pierwszej fazy. W drugiej fazie, której pierwszą aukcję przeprowadzono w grudniu 2025 roku, zagwarantowano wsparcie dla kolejnych instalacji o łącznej mocy nieprzekraczającej 12 GW. Wszystkie farmy z tej rundy mają być gotowe najpóźniej do 2032 roku.
Bałtyk motorem zmian
W portfolio największych graczy, takich jak Orlen Neptun (projekt Baltic West o mocy ok. 4 GW) czy PGE Baltica (kolejne 3 GW), znajdują się obszary na Ławicy Odrzanej. Po dołożeniu jednostki Baltica 1 (900 MW), która prawdopodobnie weźmie udział w kolejnej aukcji, łączna moc zainstalowana w polskiej części Bałtyku może sięgnąć nawet 10,5 GW w perspektywie 2032 roku.
Równolegle rozwijać się będą lądowe farmy wiatrowe – cel na 2040 rok to 16,5 GW w scenariuszu podstawowym i 28,8 GW w przyspieszonym. Jeszcze szybciej przybywać ma fotowoltaiki: odpowiednio 1,4 GW i 43 GW. Jednak to właśnie morska energetyka wiatrowa, ze względu na wyższą stabilność produkcji, ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa dostaw.
Wyższa efektywność to klucz
Capacity factor dla offshoru sięga około 50 proc., podczas gdy dla lądowej wiatraka jest to 32-35 proc., a dla fotowoltaiki zaledwie 10 proc. Oznacza to, że 1 GW morskiej farmy wiatrowej jest w stanie wyprodukować w ciągu roku pięciokrotnie więcej energii niż taka sama moc paneli słonecznych. To czyni Bałtyk niezbędnym elementem polskiego miksu energetycznego.
W 2040 roku, według scenariusza WAM, udział OZE w końcowym zużyciu energii brutto ma wynieść 52 proc., a w samej elektroenergetyce – 68,9 proc. Dla porównania, w 2025 roku ten udział sięgał ok. 30 proc. Oznacza to, że w ciągu 15 lat polski system energetyczny ma przejść radykalną transformację, której motorem będą przede wszystkim wiatry znad Bałtyku.
Źródło: WNP.PL, Fot. Shutterstock

