NFZ na minusie. Minister finansów wysyła jasny sygnał: łatwe pieniądze się skończyły

Luka finansowa Narodowego Funduszu Zdrowia może w tym roku sięgnąć nawet 50 mld zł, a era automatycznego dosypywania pieniędzy z budżetu państwa dobiega końca. Minister finansów objął NFZ stabilizującą regułą wydatkową, co oznacza, że każda dodatkowa złotówka będzie wymagać twardego uzasadnienia.


To nie droga energia, uchodźcy z Ukrainy czy pojedyncze decyzje polityczne są dziś największym zagrożeniem dla finansów ochrony zdrowia. Główne źródło presji tkwi w samym systemie – w ustawowych podwyżkach płac, rosnących kosztach refundacji leków i zadaniach przerzucanych na NFZ bez zapewnienia im finansowania.

Według Sławomira Jagieły, dyrektora Kolegium Kształcenia Podyplomowego Uniwersytetu VIZJA, Polska stoi przed fundamentalnym dylematem: kto i w jakim stopniu ma finansować ochronę zdrowia. – Głównym źródłem presji finansowej nie są ani koszty energii, ani leczenie obywateli Ukrainy. Największe obciążenia tworzą ustawowe podwyżki płac, refundacja leków i nowe zadania przeniesione do NFZ bez zapewnienia im finansowania – mówi ekspert.

Koszty, które wstrząsają systemem

Plan finansowy NFZ na 2026 r. zakładał przychody rzędu 217,4 mld zł, ale już na etapie opiniowania uznano go za „minimum przetrwania”. Federacja Przedsiębiorców Polskich szacuje, że realne potrzeby Funduszu to około 240 mld zł, co oznacza lukę co najmniej 23 mld zł. W alarmistycznych analizach pojawia się nawet przedział 50–60 mld zł, jeśli wziąć pod uwagę nie tylko formalne domknięcie planu, ale też utrzymanie dostępności i jakości świadczeń.

Najsilniejszym krótkoterminowym czynnikiem kosztowym są wynagrodzenia. Ministerstwo Zdrowia i AOTMiT już w 2025 r. wskazywały, że szeroki wariant finansowania podwyżek płac minimalnych wymagałby dopływu niemal 18–18,5 mld zł w skali roku. Problem nie znika w 2026 r. – GUS ogłosił przeciętne wynagrodzenie za 2025 r. na poziomie 8 903,56 zł, co automatycznie podnosi minima płacowe w ochronie zdrowia od 1 lipca 2026 r. o 8,82 proc. To koszt wbudowany w system.

Gdzie szukać oszczędności?

– Jeżeli rząd nie będzie chciał znacząco zwiększać wydatków, to najprawdopodobniej pójdzie ścieżką mieszanki oszczędności administracyjnych, selektywnych dopłat z budżetu i powrotu do kilku dochodowych projektów podatkowych – przewiduje Jagieła. W Ministerstwie Zdrowia rozważano pakiet około 15 działań oszczędnościowych o łącznej wartości ponad 10,3 mld zł. Chodzi m.in. o ograniczenia w bezlimitowym finansowaniu ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i diagnostyki obrazowej, zmiany na listach leków bezpłatnych oraz cięcia wybranych programów.

Czy to oznacza, że kolejki staną się nieformalnym instrumentem bilansowania systemu? – Taki scenariusz trudno całkowicie wykluczyć. Jeżeli głównym narzędziem stanie się ograniczanie dynamiki wydatków bez równoległego zwiększania stabilnych źródeł finansowania, skutki odczujemy po stronie dostępności świadczeń – ostrzega ekspert. Trwale zbilansowany system powinien opierać się na stałym, przewidywalnym mikście trzech źródeł: budżetu państwa, składki zdrowotnej oraz prozdrowotnych danin uzupełniających.

Źródło: WNP.PL, Fot. Jacek Nieckarz / Shutterstock

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com