Nie dostawał emerytury z Rosji. Wygrał w sądzie z ZUS-em

78-letni Anatol Strażnikiewicz, potomek polskich zesłańców do ZSRR, wygrał w Krakowie sprawę z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Sąd Okręgowy uznał, że ZUS niesłusznie odmówił mu dodatku kombatanckiego i ryczałtu energetycznego, argumentując, że mężczyzna ma ustalone prawo do emerytury w Rosji – mimo że od wybuchu wojny w Ukrainie przelewy przestały docierać.


Pan Anatol od czterech lat mieszka w Polsce. Wypracowana za wschodnią granicą emerytura wynosiła około 12 tysięcy rubli miesięcznie – obecnie to równowartość mniej więcej 625 zł. Kwota nie była wysoka, ale pozwalała na pokrycie podstawowych wydatków. Po 24 lutego 2022 roku rosyjskie urzędy wstrzymały wypłaty, tłumacząc to sankcjami. Mężczyzna zwrócił się więc do ZUS o przyznanie świadczeń przewidzianych dla osób represjonowanych i rodzin zesłańców. Zakład odmówił, argumentując, że pan Anatol posiada już ustalone prawo do emerytury w Rosji oraz nie wykazał okresów składkowych i nieskładkowych w Polsce.

Sąd nie podzielił tego stanowiska. Orzekł, że ZUS ma wypłacać panu Anatolowi dodatek kombatancki (obecnie 366,68 zł miesięcznie) oraz ryczałt energetyczny (336,16 zł), a także wyrównać świadczenia od momentu wydania odmownej decyzji. – Dziękuję za wszelką pomoc wszystkim, którzy zainteresowali się moją sprawą – powiedział po ogłoszeniu wyroku emeryt.

Pomogli sąsiedzi i opieka społeczna

Przez ostatnie lata pan Anatol utrzymywał się głównie dzięki wsparciu ludzi, których poznał po przeprowadzce do Krakowa. Pomoc zapewniał mu także Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. – Wystaraliśmy się o pomoc z MOPS. Pan Anatol dostaje zapomogę i obiady. Z Urzędu do Spraw Kombatantów otrzymaliśmy informację, że polski ZUS powinien mu wypłacać świadczenie, ten jednak odmówił – relacjonował Piotr Chechelski, jeden z osób pomagających seniorowi. To właśnie dzięki wsparciu sąsiadów sprawa trafiła do sądu.

– Polscy urzędnicy z ZUS w ogóle nie wzięli pod uwagę, że choć faktycznie mam przyznaną emeryturę w Rosji, to z powodu wojny i sankcji jej nie otrzymuję – argumentował wcześniej emeryt. Jak podkreślał, po przyjeździe do Polski nie miał możliwości wykazania krajowych okresów składkowych, ponieważ wrócił do ojczyzny już jako emeryt.

Historia rodziny naznaczonej zesłaniem

Losy pana Anatola są związane z dramatyczną historią polskich deportacji. Jego przodkowie mieszkali na Podolu, prowadząc gospodarstwo rolne i kuźnię. W latach 30. XX wieku rodzina została wysiedlona przez władze sowieckie do Kazachstanu. Jak wspomina emeryt, mieszkańców polskich wsi ładowano do wagonów po zaledwie kilku godzinach od wydania rozkazu, a opór często kończył się rozstrzelaniem na miejscu. Po wojnie jego ojciec, przymusowo wcielony do Armii Czerwonej, wrócił z frontu ciężko ranny. Rodzina mogła opuścić miejsce zesłania dopiero w 1948 roku, przenosząc się do Krasnodaru.

Sam Anatol Strażnikiewicz przez lata pracował w budownictwie. W 2013 roku otrzymał Kartę Polaka, a siedem lat później przyjechał do Polski. W 2023 roku uzyskał polskie obywatelstwo. – Mnie pomagają dobrzy ludzie w Polsce, wspólnie udało się wiele wskórać. Najbardziej jednak pragnę, żeby w końcu nie było wojny – mówi.

Źródło: Gazeta Wyborcza, Fot. Longfin Media / Adobe Stock

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com