Niemiecka gospodarka hamuje. To są bardzo niebezpieczne sygnały dla polskich firm

Monachijski Instytut Ifo obniżył prognozę wzrostu PKB Niemiec na 2027 rok z 1,2 do 0,8 proc. Wysokie ceny energii i paliw hamują konsumpcję, a poziom inwestycji pozostaje na niskim poziomie. Nawet wydatki z budżetu federalnego nie są w stanie odwrócić negatywnych trendów.

Instytut Ifo w nowej prognozie gospodarczej znacznie pogorszył oczekiwania na przyszły rok. W marcu zakładano, że niemiecka gospodarka urośnie o 1,2 proc., teraz to zaledwie 0,8 proc. Bieżący rok 2026 ma przynieść wzrost na poziomie 0,6 proc. – głównie dzięki ogromnym wydatkom rządu Friedricha Merza na modernizację infrastruktury i wsparcie OZE. Dla porównania w 2025 roku PKB zwiększył się symbolicznie o 0,2 proc.

Przyczyn hamowania jest kilka. Przede wszystkim szok cenowy na rynkach energii i paliw uderza w portfele gospodarstw domowych, ograniczając wydatki konsumpcyjne. Jednocześnie sektor prywatny wstrzymuje inwestycje z powodu załamania eksportu do Chin i Stanów Zjednoczonych. Rząd przeznacza wprawdzie 108 mld euro na obronność, z czego spora część trafi do krajowych firm zbrojeniowych, ale to nie wystarczy, by pchnąć całą gospodarkę do przodu.

Kłopoty niemieckiego przemysłu

Niemiecki przemysł boryka się z podwójnym ciosem. Z jednej strony spadają zamówienia zza oceanu – USA, główny partner handlowy, ograniczają import. Z drugiej strony Chiny, niegdyś chłonny rynek, coraz częściej same produkują towary, które wcześniej kupowały od Niemców. Dotyczy to zwłaszcza branży samochodowej i maszynowej, czyli filarów niemieckiej gospodarki. Brak zamówień przekłada się na mniejsze plany inwestycyjne, co z kolei osłabia popyt wewnętrzny.

Polska na pierwszej linii

Dla Polski osłabienie niemieckiej gospodarki to sygnał alarmowy. W 2025 roku eksport nad Odrę sięgnął około 91 mld euro, co stanowiło 28 proc. całego polskiego eksportu. To oznacza, że co czwarte euro zarobione na sprzedaży za granicę pochodziło z Niemiec. Każde spowolnienie u naszego zachodniego sąsiada natychmiast odbija się na polskich firmach. Najbardziej narażone są branże: motoryzacyjna, maszynowa oraz rolno-spożywcza. Jeśli niemieckie fabryki ograniczą produkcję, spadną zamówienia na komponenty i podzespoły z Polski. Mniejszy eksport to gorszy bilans płatniczy i niższa dynamika wzrostu naszego PKB.

Instytut Ifo podtrzymał prognozę na 2026 rok na poziomie 0,6 proc., ale realia mogą być gorsze. Niemiecka gospodarka od dawna nie rozwijała się tak wolno. Kryzys strukturalny – droga energia, spadek konkurencyjności przemysłu, starzejące się społeczeństwo – nie zostanie rozwiązany przez jednorazowe zastrzyki budżetowe. Dla polskich przedsiębiorców oznacza to konieczność dywersyfikacji rynków zbytu i szukania odbiorców poza Unią Europejską. Na razie jednak żaden rynek nie jest w stanie zastąpić Niemiec.

Źródło: WNP.PL, Fot. Juergen Nowak / Shutterstock

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com