Nowe badania pokazują, że Grenlandia, mimo szybkiego topnienia lądolodu, może opóźnić katastrofalny wzrost poziomu mórz. Kluczowy mechanizm ochronny stanowią podwodne usypiska osadów tworzone przez lodowce, które działają jak naturalna bariera przed ciepłą wodą oceaniczną. Naukowcy podkreślają jednak, że nie wszystkie lodowce zachowują się tak samo.
- Pokrywa lodowa Grenlandii zmniejszyła się w ciągu ostatnich 30 lat o prawie 29 tys. km², co przyczyniło się do przyspieszenia roztopów i wzrostu poziomu oceanów.
- Dane satelitarne wskazują, że tempo topnienia może się zwiększyć, powodując wzrost poziomu mórz nawet o 10–15 mm rocznie w niedalekiej przyszłości.
- Badania Uniwersytetu Teksańskiego wykazały, że podlodowcowe wały z osadów morskich tworzą naturalną barierę chroniącą lodowce przed napływem cieplejszej wody.
- Takie osady mogą spowolnić proces cofania się lodowców, opóźniając potencjalne katastrofalne topnienie lądolodu Grenlandii.
- Mechanizm ochronny nie działa jednak równomiernie dla wszystkich lodowców, dlatego scenariusz katastrofalnego topnienia wciąż pozostaje możliwy przy dalszym wzroście temperatur.
Tegoroczne lato w Polsce mogło wydawać się chłodne lub deszczowe, ale sytuacja na Grenlandii była zupełnie inna – niemal bez przerwy świeciło tam Słońce, a połączone z globalnym ociepleniem oznacza to bardzo intensywne topnienie lądolodu. Naukowcy ostrzegają, że Grenlandia traci ogromne ilości lodu, co w dłuższej perspektywie może mieć poważne konsekwencje dla poziomu mórz i oceanów na całym świecie.
Dla kontekstu warto wiedzieć, że całkowite stopienie lądolodu grenlandzkiego podniosłoby poziom mórz i oceanów nawet o 7 metrów. Dla Polski oznaczałoby to, że nisko położone obszary nadmorskie, w tym np. Gdańsk, znalazłyby się pod wodą. To brzmi dramatycznie, ale w tej chwili scenariusz taki nie jest jeszcze nieuchronny. Proces topnienia postępuje, ale naukowcy odkryli, że istnieją naturalne mechanizmy spowalniające utratę masy lodu, choć ich skuteczność jest ograniczona i nie chroni przed długoterminowym wzrostem temperatur.
Dane satelitarne z lat 2002–2023, pochodzące z misji GRACE, pokazują, że Grenlandia już teraz traci ogromne ilości lodu – mierzone w gigatonach, czyli miliardach ton. Rocznie ubytek jest wyraźny, a tempo topnienia ma tendencję rosnącą. Nawet jeśli zmiany wydają się niewielkie w krótkim okresie, to przy dalszym wzroście temperatur utrata lodu będzie przyspieszać.
Konsekwencje tego procesu dla poziomu oceanów są poważne. Obecnie globalny poziom morza rośnie w tempie około 3–4 milimetrów rocznie. Jeśli Grenlandia będzie topnieć szybciej, tempo podnoszenia się wody może wzrosnąć nawet do 10–15 milimetrów rocznie w całkiem niedalekiej przyszłości. Dla ludzi oznacza to konieczność poważnego myślenia o ochronie wybrzeży, adaptacji infrastruktury i planowaniu przestrzennym w rejonach zagrożonych zalaniem.
Podsumowując, Grenlandia rzeczywiście traci lód w dramatycznym tempie, co w perspektywie lat może mieć poważny wpływ na cały świat. Na szczęście istnieją naturalne mechanizmy częściowo ograniczające tempo tego procesu, ale nie eliminują ryzyka podnoszenia się poziomu mórz w dłuższej perspektywie.
Co może stać się w przyszłości?
Najnowsze badania naukowe pokazują, że Grenlandia, duża wyspa na północnym Atlantyku pokryta obecnie lodem, ma bardzo burzliwą i zmienną historię pod względem klimatu. W 2023 roku naukowcy ogłosili, że w przeszłości wielokrotnie całkowicie traciła pokrywę lodową. Analizy geologiczne wykazały, że między około 18 a 3 milionami lat temu Grenlandia kilkukrotnie była praktycznie wolna od lodu. To pokazuje, że jej lód nie jest tak stabilny, jak mogło się wydawać.
Jeszcze 400 tysięcy lat temu, w czasie okresu bardzo ciepłego klimatycznie, pokrywa lodowa stopniała na tyle, że poziom oceanów podniósł się o około 1,5 metra. To oznacza, że nawet przy umiarkowanym ociepleniu Grenlandia jest w stanie w znaczącym stopniu utracić lód, co może prowadzić do podniesienia się poziomu mórz na całym świecie. Autorzy badania podkreślają, że jeśli w przeszłości topniała przy umiarkowanym ociepleniu, to obecne zmiany klimatyczne wywołane działalnością człowieka mogą spowodować jeszcze szybsze i potencjalnie nieodwracalne topnienie w nadchodzących stuleciach.
Paul Bierman z Uniwersytetu Vermont, główny autor badania, zwraca uwagę, że znaleziska w zamarzniętej glebie na Grenlandii dostarczają pierwszego wyraźnego dowodu, iż w przeszłości znaczna część wyspy była wolna od lodu. Odkrycia te sugerują, że przyszłość Ziemi może być znacznie cieplejsza i wilgotniejsza, a Grenlandia w dużej mierze pozbawiona pokrywy lodowej.
Współczesne obserwacje pokazują, że w ciągu ostatnich 30 lat pokrywa lodowa Grenlandii zmniejszyła się o prawie 29 tysięcy kilometrów kwadratowych. Choć jest to zaledwie 1,6 proc. całej powierzchni wyspy, zmiany te miały miejsce przy ociepleniu o zaledwie 1 stopień Celsjusza w porównaniu do czasów przedprzemysłowych, co pokazuje ogromną wrażliwość tego regionu na zmiany temperatury.
Topniejący lód odsłania nowe obszary, które szybko zmieniają się w tereny podmokłe. Badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Leeds wykazały, że liczba takich obszarów wzrosła prawie czterokrotnie w ostatnich dekadach. To ma dodatkowe znaczenie dla klimatu, ponieważ z topniejącej wiecznej zmarzliny uwalniane są gazy cieplarniane, takie jak metan, które dodatkowo przyspieszają globalne ocieplenie.
Badania rzucają nowe światło
Najnowsze badania sugerują, że topnienie lodowców na Grenlandii może przebiegać wolniej niż wcześniej sądzono. Naukowcy z Uniwersytetu Teksańskiego przeprowadzili eksperymenty w rejonie lodowca Kangerlussuup, wykorzystując do tego specjalny, zdalnie sterowany statek podwodny. Misja była wyjątkowo trudna – nigdy wcześniej nie próbowano wysyłać takich niewielkich łodzi tak blisko lodowej ściany i tak głęboko pod wodą.
Podczas badań odkryto na dnie pod lodowcem rozległe usypiska osadów morskich. Te zwały osadów działają jak naturalna bariera, spowalniając proces topnienia lodu. W praktyce oznacza to, że gdy woda morska spływa pod lodowiec i oddziałuje na jego ścianę, osady tworzą pod spodem ochronną warstwę, która zmniejsza bezpośrednie działanie ciepłej wody na lód. Takie sprzężenie procesów może znacząco opóźnić dalszą utratę masy lodowca.
Pilotem podwodnego pojazdu był inżynier Victor Naklicki, który prowadził łódź z pokładu statku badawczego RV Celtic Explorer. Zadanie było wyjątkowo wymagające z kilku powodów. Po pierwsze, pod lodowcem unosiły się fragmenty gór lodowych oraz chmury osadów wyrzucane spod jego ściany, co utrudniało nawigację. Po drugie, w rejonie lodowca występowały liczne lodowe jaskinie, które stanowiły dodatkową przeszkodę i wymagały bardzo precyzyjnego sterowania pojazdem.
Grafika przygotowana przez Instytut Geofizyki Uniwersytetu Teksańskiego pokazuje, w jaki sposób osady morskie odkładane pod lodowcem tworzą naturalną ochronę. Obraz ilustruje zarówno transport osadów spod lodu do wód przybrzeżnych, jak i proces powstawania podwodnych zwałów, które działają jak bariera spowalniająca topnienie.
Wyniki tych obserwacji są istotne, ponieważ dotychczasowe modele zakładały szybkie topnienie lodu w odpowiedzi na ocieplenie wód oceanicznych. Teraz wiadomo, że pod lodowcem działają mechanizmy naturalnej ochrony, które mogą spowolnić proces utraty lodu i w konsekwencji zmniejszyć tempo podnoszenia się poziomu mórz w najbliższych dekadach.
Jak następuje spowolnienie utraty lodu?
Lodowiec poruszający się w kierunku morza powoduje stopniowe ścieranie i erozję podłoża skalnego, podobnie jak lodowce, które kiedyś pokrywały tereny Polski. To właśnie dzięki takim procesom krajobraz Pomorza przybrał dzisiejszy kształt. W miarę jak lodowiec sunie szybciej, co jest skutkiem ocieplającego się klimatu, zdziera ze skały macierzystej różnego rodzaju osady, czyli fragmenty skał, piaski i gliny, a następnie transportuje je w kierunku morza. Po dotarciu do wód morskich lodowiec osadza te materiały na dnie, tworząc wały z osadów, które w pewnym stopniu stabilizują jego położenie. W czasie tego procesu woda wokół lodowca wypełnia się unoszącymi się osadami, tworząc charakterystyczną chmurę zawiesiny, która także uczestniczy w modelowaniu dna morskiego.
Fragmenty lodowca, które odrywają się od jego głównej masy, również unoszą ze sobą osady, które opadają następnie na dno, stopniowo powiększając usypiska. Tak powstałe wały pełnią funkcję ochronną wobec lodowca, ograniczając napływ cieplejszej wody morskiej, która mogłaby przyspieszać jego topnienie i cofanie się. Naukowcy uznają, że takie naturalne bariery z osadów mogą znacząco opóźnić niekorzystne zmiany w zachowaniu lodowca, choć skuteczność tej ochrony zależy od jego rozmiaru i dynamiki przepływu wody.
Eksperci zwracają uwagę na punkty krytyczne w systemach lodowcowych, które mogą prowadzić do szybkiego cofania się lodowca, jeśli naturalne wały z osadów nie będą wystarczająco duże. Jednak w sytuacjach, gdy lodowiec wytworzy pokaźne usypiska, mogą one działać jak bariera, spowalniając katastrofalne cofanie się lodowca. Szczególnie ważne są lodowce w zachodniej części Grenlandii, ponieważ są one bezpośrednio zasilane przez pokrywę lodową Grenlandii, co sprawia, że ich stabilność ma duże znaczenie dla poziomu wód oceanicznych.










