Rząd zaprezentował pakiet prognoz na 2027 rok. Wynagrodzenia w sferze budżetowej i płaca minimalna wzrosną o 3 proc., a waloryzacja emerytur i rent wyniesie co najmniej 3,48 proc. Oznacza to, że minimalna emerytura zwiększy się z 1978,48 zł do 2047,34 zł, czyli o 68,85 zł. To najniższa waloryzacja od 2019 roku.
Prognozy te są podstawą do konstruowania przyszłorocznego budżetu państwa. Rząd zastrzega jednak, że jeśli sytuacja gospodarcza ulegnie zmianie, założenia zostaną skorygowane we wrześniu, podczas przygotowywania projektu budżetu. Ostateczny wskaźnik waloryzacji będzie znany dopiero w lutym 2027 roku, gdy zostanie wyliczony na podstawie rzeczywistej inflacji i wzrostu wynagrodzeń w 2026 roku.
– Oczywiście, jeśli w najbliższych miesiącach sytuacja gospodarcza zasadniczo się zmieni, wtedy w momencie przygotowywania projektu budżetu we wrześniu założenia te będzie można skorygować. Ponadto wzrost płacy minimalnej oraz waloryzację emerytur i rent wylicza się według wzorów zapisanych w ustawach. Określają one jednak tylko minimalne progi wzrostu tych wielkości – napisał w WNP Rafał Hirsch.
Rząd deklaruje, ale ostateczna decyzja w lutym
Rada Ministrów zadeklarowała, że nawet gdyby wzór wskazywał niższy wzrost emerytur, rząd i tak podniesie je o 3,48 proc. Jeśli jednak formuła wykaże wyższą waloryzację, dzisiejsza deklaracja przestaje obowiązywać – wtedy świadczenia wzrosną bardziej. W 2026 roku początkowo zakładano poziom 4,8 proc., a finalnie wskaźnik waloryzacji wyniósł 5,3 proc.
Z wyliczeń „Faktu” wynika, że po waloryzacji o 3,48 proc. najniższa emerytura wyniesie 2047,34 zł. Dla porównania, w 2019 roku podwyżka była jeszcze niższa – sięgnęła 2,86 proc. Oznacza to, że przyszłoroczna waloryzacja może być najskromniejszą od sześciu lat.
Najniższa waloryzacja od 2019 roku
Jeśli prognozy się utrzymają, seniorzy otrzymają jedną z najmniejszych podwyżek w ostatnich latach. Wzrost o 68,85 zł netto to kwota, która z trudem rekompensuje rosnące koszty życia. Eksperci zwracają uwagę, że ostateczna wysokość waloryzacji zależy od danych makroekonomicznych z bieżącego roku – zwłaszcza od inflacji konsumenckiej i dynamiki przeciętnego wynagrodzenia.
Źródło: WNP.PL, Fot. PAP/Paweł Supernak

