Poranny lot SAS z Oslo do Tromsø omal nie zakończył się poważnym incydentem. Piloci tuż przed lądowaniem otrzymali ostrzeżenie o dronach znajdujących się blisko pasa startowego. Lotnisko wstrzymało operacje, a policja zatrzymała załogę łodzi, z której wysłano bezzałogowce.
- Drony wykryto w bezpośrednim sąsiedztwie pasa startowego lotniska w Tromsø.
- Bezzałogowce były sterowane z zakotwiczonej w zatoce łodzi.
- Lądowanie samolotu SAS z Oslo wstrzymano, a piloci krążyli w oczekiwaniu na zgodę.
- Maszyna wylądowała bezpiecznie po godz. 12, z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem.
- Policja zatrzymała osoby znajdujące się na łodzi; grożą im mandaty do 12 tys. koron.
Piątkowy poranny lot z Oslo do Tromsoe w Norwegii omal nie zakończył się nieszczęściem. Tuż przed lądowaniem piloci otrzymali ostrzeżenie o dronach w niebezpiecznej odległości od pasa startowego. Incydent wywołał natychmiastową reakcję służb lotniskowych, które potraktowały zgłoszenie jako realne zagrożenie dla bezpieczeństwa pasażerów i załogi. Drony, operujące w pobliżu terminala, znalazły się w przestrzeni, w której obowiązuje całkowity zakaz lotów bezzałogowych statków powietrznych.
Bezzałogowce miały zostać wysłane, a następnie sterowane z łodzi, zakotwiczonej w zatoce nieopodal portu lotniczego. Według wstępnych ustaleń operatorzy dronów mogli monitorować ruch lotniczy lub wykonywać nagrania wideo, jednak działania te były prowadzone nielegalnie i bez zgody służb odpowiedzialnych za nadzór przestrzeni powietrznej. W związku z powstałym zagrożeniem starty i lądowania zostały wstrzymane, a samolot linii lotniczej SAS miał oczekiwać w powietrzu na pozwolenie na lądowanie. Ostatecznie tuż po godz. 12 bezpiecznie wylądował, z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem.
Zatrzymano załogę
Policja zatrzymała załogę jednostki, z którego wystartowały drony. Funkcjonariusze skierowali do zatrzymanych poważne zarzuty dotyczące stworzenia zagrożenia w ruchu powietrznym, które w skrajnych przypadkach może skutkować odpowiedzialnością karną. Jej członkom grożą mandaty w wysokości 12 tys. koron (około 4,5 tys. złotych), ale jak poinformowały norweskie służby, nie wyklucza się również dalszego postępowania w kierunku odpowiedzialności cywilnej lub karnej, jeśli przewoźnik lub lotnisko uznają, że poniosły straty z powodu wymuszonego wstrzymania operacji lotniczych.
Źródło: PAP










