Parkingi bez biletów i wezwania do zapłaty to już plaga. „Te kary są bezprawne”

Systemy parkingowe Parkdepot budzą kontrowersje nie tylko w Polsce, ale i w całej UE – m.in. we Włoszech, Niemczech i Francji. Klienci skarżą się na wysokie kary, które otrzymują miesiące po skorzystaniu z parkingu, często nie mając świadomości naruszenia zasad. W Polsce pierwsze działania wyjaśniające podjęła już Inspekcja Handlowa.

  • ParkDepot stosuje kamery zamiast parkometrów i szlabanów – kary wysyłane są po kilku tygodniach lub miesiącach.
  • Problem dotyczy całej UE – Niemcy, Włochy, Francja; wezwania pojawiają się często bez czytelnej informacji o limitach czasu.
  • W Polsce pierwsze działania wyjaśniające podjęła Inspekcja Handlowa; organizacje konsumenckie apelują o przejrzyste regulaminy.
  • Radca prawny Marcin Zatorski podkreśla, że kary bez umowy z parkingiem są bezprawne i nie trzeba ich płacić.
  • Lidl i Biedronka testują podobne systemy w wybranych lokalizacjach w Polsce, stosując kamery do automatycznego pomiaru czasu postoju.

W wielu krajach Unii Europejskiej rośnie opór kierowców wobec automatycznych systemów parkowania zarządzanych przez firmę ParkDepot. To niemiecka spółka, która zamiast tradycyjnych szlabanów czy biletomatów stosuje kamery rozpoznające numery rejestracyjne. Jeśli czas postoju przekroczy darmowy limit, zwykle 60 lub 90 minut, system wysyła po kilku tygodniach list z żądaniem zapłaty kary. W praktyce oznacza to, że kierowca wraca z zakupów i nagle dowiaduje się o wezwaniu do zapłaty, choć przy wjeździe nie wykupił żadnego biletu ani nie pobrał paragonu z parkomatu.

W Polsce ParkDepot obsługuje parkingi sieci McDonald’s oraz przy dużych sklepach, takich jak Intermarche, BricoMarche czy Aldi. Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w 2025 roku wpłynęło około 40 skarg na operatora. Problemy zgłaszają jednak nie tylko polscy kierowcy.

We Włoszech konsumenckie organizacje Altroconsumo i ARCO Consumatori alarmują o podobnych praktykach. Kierowcy otrzymują wezwania do zapłaty często za minimalne przekroczenia czasu postoju, mimo że przy wjeździe nie ma żadnych biletomatów ani, zdaniem klientów, widocznych informacji o limicie. Altroconsumo opisuje typową sytuację: kamery rejestrują wjazd, oznakowanie jest nieczytelne, nie ma szlabanu ani biletu przy wyjeździe, a po kilku dniach przychodzi pocztą zwykłą list z żądaniem zapłaty.

Włoskie stowarzyszenie Arco Consumatori nazywa działania Parkdepot „bezprawnymi” i zachęca poszkodowanych do zgłaszania spraw, zwracając uwagę na niejasne zapisy w regulaminie parkingu. Klienci skarżą się, że limity są dla nich niespodzianką, bo nigdzie nie zauważyli czytelnego komunikatu.

Milionowe dochody z kar dla kierowców

Niemiecki European Consumer Centre podkreśla, że problem prywatnych mandatów parkingowych dotyczy całej Europy. Przepisy dotyczące ostrzeżeń są w UE niejednolite, a przyjezdni często nie rozumieją lokalnych zasad. Zdarza się, że znaki są tylko w języku danego kraju, a treść kar nie eksponuje informacji o obowiązkach. European Consumer Centre wskazuje, że podobne wezwania do zapłaty przychodzą od firm takich jak ParkDepot, BetterPark, Park&Collect, fair parken, Loyal Parking, PRS, PRM Parkraummanagement czy Contipark, działających w różnych państwach UE.

Niemiecki portal Merkur donosi, że jest to dochodowy biznes – zarobić można nawet gdy jedynie 0,1 procent aut dopuszcza się wykroczenia na danym parkingu. Eksperci tłumaczą, że brak szlabanów lub automatów sprawia, iż system jest uderzający w klientów.

Francuski dziennik Dernières Nouvelles d’Alsace opisał przypadek mieszkańca Colmaru, który zaparkował na parkingu pod Lidlem w Breisach am Rhein w Niemczech, tuż przy granicy z Francją. Po upływie 9 oraz 15 miesięcy dostał od ParkDepot wezwania na 35 euro każde, a po dodaniu opłat manipulacyjnych odpowiednio 50 euro i 55 euro za przekroczenie limitu postoju.

Co na to polskie instytucje

Wojewódzki Inspektorat Inspekcji Handlowej w Gdańsku przyjął skargę dotyczącą tego typu praktyk. Jak poinformował Rafał Głowacki z gdańskiego inspektoratu: „Do WIJH dotychczas wpłynęła skarga obejmująca poruszane zagadnienie. Podjęto wstępne działania wyjaśniające. Jest to zbyt wczesny etap, aby informować o szczegółach działań kontrolnych. Zapewniam, że sprawa ta jest szczegółowo analizowana i wkrótce zostaną podjęte kolejne kroki”.

Polskie organizacje konsumenckie także biją na alarm. Fundacja Konsumentów i Fundacja Lex Cultura zaznaczają, że niejasne informowanie o zasadach parkowania oraz karach wymaga pilnej zmiany . Podkreślają potrzebę wyraźnego informowania o limitach postoju i jasnych zasad naliczania kar, by kierowcy nie byli narażeni na niespodziewane koszty. Fundacja Lex Cultura apeluje o bardziej przejrzyste regulaminy i realne możliwości odwołań, wskazując, że brak transparentności narusza podstawowe prawa konsumentów.

Zapisz się do newslettera!

Lidl testuje podobne rozwiązania

W tym tygodniu internet obiegła informacja, że sieć Lidl zaczęła korzystać z podobnego systemu w formie testów. Na parkingu przed sklepem w Lęborku tradycyjne parkometry zostały zastąpione kamerami automatycznie rejestrującymi czas postoju. Kierowcy nie muszą już pobierać biletów, ale wciąż obowiązuje limit 90 minut. Przekroczenie tego czasu skutkuje naliczeniem dodatkowej opłaty zgodnie z regulaminem parkingu.

Podobne testy prowadzone są w blisko 10 lokalizacjach w Polsce, m.in. w Kórniku, Poznaniu, Rotmance i Wrocławiu. Aleksandra Robaszkiewicz, dyrektorka ds. Corporate Affairs i CSR Lidl Polska, potwierdza, że sieć testuje automatyczny pomiar czasu postoju z użyciem kamer w celu ułatwienia procesu parkowania.

System kamer zastępujących parkometry wprowadza również Biedronka na wybranym parkingu we Wrocławiu.

Organizacje konsumenckie radzą, by nie ulegać presji i nie płacić od razu. Przede wszystkim należy sprawdzić, czy na parkingu znajdowała się widoczna informacja o limitach czasu i konsekwencjach ich przekroczenia. Warto dokumentować oznakowanie, robiąc zdjęcia. Jeśli wezwanie zostało wysłane po kilku miesiącach, a kierowca nie ma już paragonów ani innych dowodów zakupu, może zgłosić sprawę do rzecznika konsumentów lub organizacji konsumenckich.

Problem ogólnoeuropejski

Zarzuty wobec ParkDepot pojawiają się jednocześnie w wielu krajach Europy. Włoscy, niemieccy czy polscy klienci wskazują na dokładnie te same problemy: brak informacji, wysokie kary zamiast opłat, wezwania po miesiącach. Coraz więcej stowarzyszeń konsumenckich oferuje pomoc: organizują porady prawne, zachęcają do składania formalnych sprzeciwów, a nawet dołączają do zbiorowych pism do sądu.

Włoski portal Finanza.com informuje, że Altroconsumo, poprzez platformę Reclama Facile, zbiera sygnały, by zgłosić władzom te potencjalnie nieuczciwe praktyki handlowe . Eksperci zalecają dokumentowanie każdego szczegółu, na przykład słabej widoczności oznakowania, i formalne odwoływanie się od kar w celu ochrony swoich praw.

Źródło: Portal Spożywczy

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu