Mroźna zima wywołała skok cen pelletu i lokalne braki w składach. Tymczasem za Odrą paliwo można bez problemu kupić online.
- Silne mrozy wywołały nagły wzrost popytu na pellet, z którym krajowy system dostaw nie zdołał sobie szybko poradzić.
- • Ceny certyfikowanego pelletu klasy A1 wzrosły w kilka tygodni o kilkaset złotych za tonę, a w sprzedaży workowanej są jeszcze wyższe.
- • Rząd i UOKiK monitorują rynek pod kątem ewentualnych nadużyć, ale na razie nie potwierdzono istnienia zmowy cenowej.
- • Branża wskazuje na strukturalny problem niedoboru surowca drzewnego oraz zbyt małe krajowe moce produkcyjne wobec rosnącej liczby kotłów na biomasę.
- • W Niemczech sytuacja jest stabilniejsza, a pellet dostępny jest także w sprzedaży internetowej, co pokazuje różnice w organizacji rynku.
Silne mrozy w okresie zimowym doprowadziły do wyraźnego wzrostu zapotrzebowania na paliwa stałe wykorzystywane do ogrzewania domów. Skala popytu przewyższyła bieżące możliwości dostaw, co przełożyło się na szybkie zmiany cen pelletu drzewnego na rynku krajowym.
W drugiej połowie stycznia ceny certyfikowanego pelletu klasy A1 sprzedawanego luzem mieściły się w przedziale od 1300 do 2127 zł za tonę. W porównaniu z początkiem sezonu grzewczego oznacza to wzrost średnio o ponad 300 zł na tonie. Wyższe stawki odnotowano przy zakupie pelletu pakowanego w worki po 15 kilogramów, gdzie w dużych sieciach handlowych cena w przeliczeniu na tonę dochodziła do około 2500 zł. Zmiany cen stały się przedmiotem zainteresowania odbiorców indywidualnych oraz instytucji publicznych.
Resort energii poinformował o podjęciu działań sprawdzających.
– ME zwróciło się do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z wnioskiem o sprawdzenie czy działania producentów lub dystrybutorów pelletu nie prowadzą do sztucznego ograniczania podaży. Decyzja ta jest odpowiedzią na sygnały o możliwych nieprawidłowościach na rynku – przekazano.
Przedstawiciele ministerstwa przekazali również informacje o bieżącej obserwacji rynku.
– Resort na bieżąco monitoruje sytuację w sektorze pelletu, koncentrując się na dostępności surowca, poziomie cen oraz ochronie interesów konsumentów. Działania prowadzone są we współpracy z właściwymi instytucjami i w oparciu o informacje od uczestników rynku – poinformowano.
Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów przekazał mediom, że do tej pory napływają pojedyncze sygnały dotyczące wysokich cen pelletu, a postępowania nie potwierdziły istnienia zmowy cenowej.
Do sprawy odniósł się także minister energii.
– Rząd nie reglamentuje cen pelletu, mamy rynek, który dzisiaj, jak widać, wymaga działania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów – powiedział minister energii Miłosz Motyka.
W kolejnej wypowiedzi minister wskazał na możliwość dalszych działań. „– Jeżeli dojdzie do sytuacji, w której podejrzenia się potwierdzą, to będziemy tutaj działali w zakresie ewentualnych działań interwencyjnych ze zwiększeniem po prostu tego produktu na rynku, ale to są działania w przyszłości wynikające z tego, czy zostało zaburzone faktycznie działania rynkowe – zapowiedział Motyka.”
W kontekście ewentualnych działań wskazano na możliwość współpracy z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych.
Izba uspokaja: pellet nie zniknął z rynku
Izba Gospodarcza Urządzeń OZE i Polskiego Przemysłu odniosła się do sytuacji na rynku pelletu, wskazując na sezonowy charakter obecnych zjawisk. „To raczej efekt naturalnej sezonowej aktywności rynku i wyjątkowych uwarunkowań pogodowych” – przekazano w komunikacie. Organizacja zaznaczyła, że nie dochodzi do trwałych zakłóceń w dostępności paliwa ani do utrwalonego wzrostu kosztów.
Przedstawiciele Izby podali, że pellet pozostaje w obrocie handlowym, a produkcja i dystrybucja są realizowane mimo okresowych wahań. Zwrócono uwagę, że chwilowe braki w niektórych składach opału nie oznaczają przerw w dostawach w skali całego rynku. Surowiec trafia do odbiorców, choć niekiedy w mniejszych partiach. Według Izby krótkotrwałe wzrosty cen i lokalne niedobory są znane branży i powtarzają się w sezonach zwiększonego zapotrzebowania na paliwa stałe. Wśród przyczyn wymieniono niskie temperatury zwiększające zużycie oraz ograniczone możliwości magazynowania u części sprzedawców. Przedstawiciele branży wskazali też na możliwość wcześniejszego planowania zakupów i tworzenia zapasów.
Do sprawy odniósł się również prezes Izby, dr Adam Nocoń.
– Polska posiada potencjał, aby zabezpieczać potrzeby w zakresie pelletu, ponieważ jego produkcja opiera się na pozostałościach tartacznych powstających przy przerobie drewna – powiedział.
W dalszej części wypowiedzi prezes Izby wskazał na kwestie związane z dostępnością surowca drzewnego.
– Ograniczanie pozyskania drewna doprowadziło do realnego zmniejszenia ilości trocin i zrębek, czyli podstawowego surowca do produkcji pelletu – stwierdził.
– W efekcie producenci ograniczają moce wytwórcze lub czasowo wstrzymują produkcję, co bezpośrednio uderza w bezpieczeństwo cieplne gospodarstw domowych – dodał.
– Dzisiejsze napięcia na rynku pelletu są więc w dużej mierze konsekwencją decyzji administracyjnych – ocenił.
Sprzedawcy zwracają uwagę na zależność cen od warunków pogodowych i bieżącego popytu.
Jeszcze w październiku cena tony pelletu wynosiła około 1,4 tys. zł. Obecnie w części ofert przekracza 2 tys. zł, a w sprzedaży internetowej pojawiają się również propozycje sięgające 3 tys. zł za tonę.
W Niemczech pellet niemal nie podrożał
W styczniu cena pelletu w Niemczech wzrosła jedynie nieznacznie w porównaniu do poprzedniego miesiąca, wynika z najnowszego raportu Niemieckiego Instytutu Pelletu (DEPI). Średnia cena tony tego opału wyniosła około 405,33 euro, co odpowiada ok. 1715 złotych, przy zakupie standardowej partii sześciu ton. W skali procentowej oznacza to wzrost o około 2 proc. względem grudnia.
Martin Bentele, dyrektor zarządzający DEPI, zaznaczył, że mimo iż ogólny wzrost cen pozostaje na poziomie „dopuszczalnym”, to lokalnie rynek wykazuje różne tendencje. Według jego obserwacji w południowo-zachodnich Niemczech sytuacja rynkowa ulega już odprężeniu, natomiast w środkowych regionach kraju występują nadal napięcia wynikające z konieczności dłuższego oczekiwania na dostawy. Bentele ocenił także, że w ujęciu ogólnym ceny nadal mieszczą się w typowym dla sezonu zimowego zakresie.
Przedstawiciele branży opałowej wskazują, że tegoroczna zima może zmienić zachowania konsumentów. Dyrektor DEPI przewiduje, że w nadchodzącym sezonie letnim właściciele domów mogą częściej uzupełniać zapasy pelletu wcześniej, aby uniknąć wahań dostępności opału w okresie zimowym.
Różnice w dostępności pelletu są także widoczne przy porównaniu polskiego i niemieckiego rynku. W polskim sklepie internetowym sieci OBI pellet w dużych opakowaniach jest praktycznie niedostępny, podczas gdy w niemieckim odpowiedniku tego samego operatora paliwo można nabyć w wielu wariantach. Taki stan sugeruje, że w Niemczech surowiec jest łatwiej dostępny dla konsumentów, zarówno pod względem asortymentu, jak i możliwości zakupu online.

