Budowa morskich farm wiatrowych Bałtyk II i III, prowadzona przez Polenergię i norweski Equinor, nabiera zawrotnego tempa. W ciągu miesiąca od rozpoczęcia instalacji na dnie Bałtyku stanęło około 30 fundamentów, a wartość całego projektu sięga 6 mld euro. Równolegle trwają zaawansowane prace na lądzie – stacja energetyczna jest gotowa w 80 procentach, a baza serwisowa w Łebie lada moment zostanie otwarta.
Kluczowym elementem operacji na morzu jest gigantyczny statek instalacyjny Thialf, należący do Heerema Marine Contractors. To właśnie z jego pokładu, przy pomocy kilkunastu jednostek pomocniczych, wbijane są w dno morskie stalowe monopale o długości od 50 do 70 metrów i wadze do 1400 ton. Łącznie na terenie dwóch farm, każda o mocy 720 MW, stanie ich równo sto.
Postępy robią wrażenie nawet na samych inwestorach. – W ciągu miesiąca zainstalowaliśmy ok. 30 fundamentów: monopali wraz z elementami przejściowymi. Mamy możliwość korzystania z floty instalacyjnej do końca września. Na razie kampania postępuje zgodnie z założeniami i lada moment będziemy na jej półmetku – mówi Grzegorz Kotte, doradca zarządu w obszarze morskich farm wiatrowych w Polenergii.
Wodny plac budowy z flotą kilkunastu statków
Nad tym wycinkiem Bałtyku zapanował mały, ale intensywny ruch. Oprócz Thialfa w operacji uczestniczy kilkanaście innych jednostek: transportowce fundamentów z portów krajów Beneluksu, statki do pomiaru dźwięku czy te stawiające kurtyny bąbelkowe chroniące środowisko morskie. Pogoda dotychczas dopisywała, co pozwala pracować bez przestojów.
– Tempo prac jest bardzo szybkie, szczególnie biorąc pod uwagę skalę i złożoność operacji – przyznaje Jakub Jarosz, head of communications w Equinor Polska. – W całym procesie morskiej operacji montażu fundamentów uczestniczy kilkanaście statków, w tym jednostki transportujące monopale czy TP z portów z krajów Beneluksu, statki do pomiaru dźwięku czy jednostki stawiające kurtynę bąbelkową – dodaje.
Przygotowania na lądzie – stacja, kable i baza w Łebie
Równolegle do morskich prac toczy się budowa infrastruktury lądowej. Lądowa stacja elektroenergetyczna (ONS), która odbierze moc z obu farm, jest ukończona w 80 proc. – zainstalowano już prawie wszystkie urządzenia. Trzy z czterech przewiertów dla kabli eksportowych są gotowe. Na lipiec zaplanowano rozpoczęcie układania morskich kabli eksportowych dla Bałtyku II oraz kabli wewnętrznych łączących turbiny z morskimi stacjami.
– W lipcu tego roku chcemy zamontować fundamenty pierwszej morskiej stacji transformatorowej, a w grudniu przewidziany jest montaż jej górnych struktur (topside). Planujemy też przeprowadzić do końca 2026 r. energetyzację lądowej stacji transformatorowej, aby w kolejnym etapie podać prąd na morze – zapowiada Grzegorz Kotte.
Równocześnie w Łebie dobiega końca budowa bazy serwisowej z Centrum Koordynacji Operacji Morskich. Oficjalne otwarcie zaplanowano na drugą połowę 2026 roku. To z tego miejsca przez ok. 25 lat eksploatacji farm sterowana będzie praca turbin i obsługa techniczna. – Faza operacyjna będzie realizowana w znaczącym stopniu polskimi siłami i jest to wielki wkład w lokalny łańcuch dostaw. Nawet obsługa statków serwisowych zostanie powierzona Polakom, którzy stanowić będą również większość personelu bazy – podkreśla Jakub Jarosz. Zainteresowanie pracą w offshore wind jest ogromne – na jedno ogłoszenie spływa nawet 100 zgłoszeń, często od osób z doświadczeniem zdobytym w Wielkiej Brytanii czy Niemczech.
Źródło: WNP.PL, Fot. Materiały prasowe / Polenergia

