Gdzie trafiają twoje stare telefony? Polska jest śmietnikiem Europy

Polska generuje rocznie od 400 do 560 tysięcy ton zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego, ale jedynie 41,3 procent masy sprzętu wprowadzonego na rynek trafia do recyklingu. W polskich domach, piwnicach i garażach zalega blisko 20 milionów sztuk elektroodpadów, a szacuje się, że około 70 procent elektrośmieci w Polsce pochodzi z nielegalnego importu, głównie z Niemiec i Holandii. Problem narasta, a system recyklingu jest nieszczelny.

  • W 2023 roku do recyklingu w Polsce trafiło 499,8 tys. ton elektroodpadów, przy 972,44 tys. ton nowego sprzętu wprowadzonego na rynek. Oznacza to, że tylko 41,3 proc. sprzętu zostało poddane recyklingowi. W domach zalega 20 mln sztuk niepotrzebnego sprzętu, a 51 proc. Polaków przyznaje, że przechowuje elektrośmieci w piwnicach i garażach.
  • Główny Inspektorat Ochrony Środowiska regularnie wykrywa nielegalne transporty elektroodpadów z Zachodu. W styczniu 2024 roku Lubuski Urząd Celno-Skarbowy przechwycił 18 ton elektrośmieci z Holandii, w tym płytki elektroniczne, klawiatury i kondensatory. Szacuje się, że 70 proc. elektrośmieci w Polsce pochodzi z nielegalnego importu, głównie z Niemiec i Holandii.
  • System potwierdzania recyklingu oparty na papierowych dokumentach DPR jest, zdaniem Stowarzyszenia Polski Recykling, archaiczny i korupcjogenny. Dokumenty wędrują z rąk do rąk, uniemożliwiając kontrolę. W ciągu ostatnich pięciu lat Urzędy Marszałkowskie unieważniły DPR-y na 70 tysięcy ton odpadów. Polska wciąż nie wdrożyła unijnego systemu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta (ROP).

W 2023 roku do recyklingu w Polsce trafiło 499,8 tysiąca ton elektroodpadów. W tym samym czasie do obrotu wprowadzono 972,44 tysiąca ton nowego sprzętu. Oznacza to, że w latach 2021-2023 jedynie 41,3 procent masy sprzętu wprowadzonego na rynek zostało poddane recyklingowi. Te dane pokazują skalę wyzwania, przed jakim stoi Polska w zakresie gospodarowania zużytym sprzętem elektrycznym i elektronicznym.

Według badań GFK Polonia zrealizowanych dla organizacji ElektroEko, w polskich domach, piwnicach i garażach zalega blisko 20 milionów sztuk różnego rodzaju elektroodpadów. Są to głównie telefony komórkowe, czajniki elektryczne, telewizory, żelazka, odkurzacze, lodówki i pralki, tostery oraz suszarki do włosów. Ponad połowa respondentów, bo aż 51 procent, przyznała, że przechowuje niepotrzebny już sprzęt, a co piąty Polak zdarzyło się wyrzucać elektrośmieci do zwykłego śmietnika.

Nielegalny import elektrośmieci z Zachodu. Konkretny przypadek z Holandii

W styczniu 2024 roku Lubuski Urząd Celno-Skarbowy w Gorzowie Wielkopolskim wykrył nielegalny transport elektroodpadów z Holandii o masie blisko 18 ton. Wśród odpadów znajdowały się płytki elektroniczne, obudowy sprzętu elektrycznego z tworzyw sztucznych i metali, gniazdka elektryczne, klawiatury komputerowe, kondensatory, płyty CD oraz odbiorniki radiowe.

Jak podkreślił Główny Inspektorat Ochrony Środowiska, odpady zostały wysłane do Polski bez uprzedniego zgłoszenia i uzyskania zgody właściwych organów. Po wykryciu nielegalnego procederu, 24 stycznia 2024 roku transport został zwrócony do Holandii. To tylko jeden z wielu przypadków, które pokazują, że Polska stała się celem nielegalnego procederu zrzucania elektrośmieci z bogatszych krajów Europy Zachodniej.

Szacuje się, że około 70 procent elektrośmieci w Polsce pochodzi z nielegalnego importu, głównie z Niemiec i Holandii. Zamiast trafiać do legalnego recyklingu, odpady te często lądują na dzikich wysypiskach. Problem narasta, ponieważ Polska dysponuje znacznymi mocami przetwórczymi – ponad milionem ton rocznie – które znacznie przewyższają aktualne potrzeby rynkowe wynoszące poniżej 500 tysięcy ton. Ta nadwyżka mocy stwarza presję ekonomiczną na przyjmowanie odpadów z zagranicy, również tych nielegalnych.

Nieszczelny system recyklingu. System dokumentów DPR to fikcyjny obrót odpadami

Stowarzyszenie Polski Recykling alarmuje, że obecny system potwierdzania recyklingu oparty na papierowych dokumentach DPR, czyli Dokumentach Potwierdzających Recykling, jest archaiczny, korupcjogenny i funkcjonuje poza kontrolą. Dokumenty te wędrują z rąk do rąk, co uniemożliwia prześledzenie, skąd i dokąd transportowane były surowce wtórne.

Skala nadużyć jest znacząca – tylko w ciągu ostatnich pięciu lat, w czternastu województwach, Urzędy Marszałkowskie unieważniły DPR-y wystawione na 70 tysięcy ton odpadów.

Sławomir Pacek, Prezes Stowarzyszenia Polski Recykling, tłumaczy mechanizm tego procederu.

– Łatwość manipulowania procesem sprawia, że branża porusza się w fikcyjnej rzeczywistości fałszywych dokumentów poświadczających dziesiątki tysięcy ton nieistniejących materiałów – mówi Pacek.

Unijny termin wprowadzenia systemu Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta, w skrócie ROP, minął 5 stycznia 2023 roku. Polska wciąż nie wdrożyła odpowiednich regulacji prawnych. W krajach Unii Europejskiej, gdzie system ROP funkcjonuje od lat, rynek jest regulowany centralnie i elektronicznie, co zapobiega podobnym procederom.

Toksyczne dziedzictwo

W 2024 roku w Polsce zlikwidowano 12 726 nielegalnych składowisk odpadów, z których zebrano 39,5 tysiąca ton odpadów. Mimo tych działań, na koniec roku odnotowano 2 728 dzikich wysypisk – o 574 więcej niż w 2023 roku. To pokazuje, że problem narasta, a nowe dzikie wysypiska powstają szybciej, niż udaje się likwidować stare.

Nielegalne składowiska lokalizowane są najczęściej w lasach, rowach, na skrajach pól i w innych trudno dostępnych miejscach. Zostawiona w lesie lodówka, worek z gruzem czy zdemontowany zderzak to nie tylko brzydki widok – to realne zagrożenie dla środowiska i zdrowia ludzi. Ministerstwo Klimatu i Środowiska dysponuje środkami na likwidację takich miejsc, ale skala problemu jest znacznie większa niż dostępne fundusze.

Co kryje w sobie stary telefon?

Zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny to źródło zarówno cennych surowców, jak i niebezpiecznych substancji. Według danych ONZ, wartość surowców zawartych w elektroodpadach na całym świecie wynosi przeszło 48 miliardów euro. Z jednego telefonu komórkowego można odzyskać złoto, srebro, miedź, platynę i pallad. Przetworzenie jednego telefonu komórkowego pozwala oszczędzić taką ilość energii, która sprawia, że dziewięciowatowa żarówka może świecić przez ponad 200 dni.

Elektrośmieci zawierają jednak również groźne dla zdrowia i życia pierwiastki: kadm, rtęć, freon, ołów oraz związki bromu stosowane jako uniepalniacze. Każda z tych substancji może powodować poważne problemy zdrowotne, w tym uszkodzenia mózgu, układu nerwowego, a nawet prowadzić do chorób nowotworowych. Gdy elektroodpady trafiają na dzikie wysypiska, toksyczne substancje przenikają do gleby i wód gruntowych, stanowiąc zagrożenie dla ekosystemów i ludzi.

Polska osiąga stosunkowo wysokie poziomy zbiórki elektroodpadów na mieszkańca – rzędu 14–15 kilogramów, przekraczające średnią unijną. Jednak eksperci wskazują na istotną różnicę między ilością faktycznie zbieraną a przetwarzaną i recyklingowaną, co komplikuje ocenę skuteczności systemu.

Zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny można oddawać w kilku rodzajach miejsc. Są to Punkty Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych, sklepy przy zakupie nowego sprzętu na zasadzie jeden do jednego, specjalne pojemniki na małe elektrośmieci rozmieszczone w miastach, mobilne punkty zbiórki oraz poprzez bezpłatny odbiór dużego sprzętu z domu, usługa oferowana przez gminy i organizacje odzysku.

Organizacje odzysku, takie jak ElektroEko, prowadzą również akcje edukacyjne i specjalne programy motywacyjne – na przykład Oddaj elektrośmieci, wesprzyj schroniska dla bezdomnych zwierząt, gdzie środki z recyklingu przekazywane są na pomoc zwierzętom.

Problemy strukturalne polskiego systemu

Eksperci wskazują na szereg słabości systemu gospodarowania elektroodpadami w Polsce. Brak danych, monitoringu i nadzoru administracyjnego utrudnia rzetelne raportowanie i planowanie działań, co powoduje niespójność z unijnymi celami. Obecny model sprzyja koncentracji dużych operatorów i ogranicza możliwości małych recyklerów. Niepełne dane statystyczne prowadzą do rozwoju szarej strefy. Występują luki w lokalnej dostępności punktów oddawania, szczególnie na wsiach i w małych miasteczkach. Brakuje również spójnych kampanii edukacyjnych, a świadomość społeczna jest niska, zwłaszcza poza dużymi aglomeracjami.

Za nieprawidłowe oddanie elektrośmieci grożą kary finansowe do 5000 złotych. Jednak słabe egzekwowanie przepisów sprawia, że wiele osób unika odpowiedzialności, a problem narasta.

Rola Unii Europejskiej w walce z elektrośmieciami

Unia Europejska wyznaczyła ambitne cele w zakresie gospodarowania elektroodpadami. Od 2021 roku poziom zbiórki zużytego sprzętu musi wynosić co najmniej 65 procent masy sprzętu wprowadzonego na rynek. Polska ma problem z osiągnięciem tych wskaźników, co może skutkować sankcjami finansowymi ze strony Komisji Europejskiej.

UE wprowadza również regulacje mające ograniczyć ilość elektrośmieci u źródła. Jednolita ładowarka USB-C ma zredukować 980 ton odpadów elektronicznych rocznie i przynieść oszczędności rzędu 250 milionów euro. Prawo do naprawy nakłada na producentów obowiązek oferowania naprawy, a po każdej naprawie gwarancja na produkt jest przedłużana o kolejny rok. Zakaz ekościemy, czyli greenwashingu, sprawia, że firmy muszą udowodnić swoje twierdzenia o ekologiczności produktów.

Mimo tych regulacji, problem nielegalnego importu elektrośmieci do Polski pozostaje nierozwiązany, a Komisja Europejska nie egzekwuje skutecznie przepisów dotyczących transgranicznego przemieszczania odpadów.

Co wiemy o elektrośmieciach?

Z badań GFK Polonia wynika, że tylko 40 procent Polaków ocenia swoją wiedzę na temat odpadów elektronicznych jako jakąkolwiek. Problem jest szczególnie widoczny na wsiach i w małych miasteczkach, gdzie świadomość jest znacznie niższa niż w dużych aglomeracjach. Dla porównania, 15 lat temu tylko 1 procent Polaków wiedziało, czym są elektrośmieci i jak z nimi postępować – to pokazuje, że edukacja przynosi efekty, ale potrzeba jeszcze wiele pracy.

Coraz większym wyzwaniem stają się gadżety i zabawki, które nie do końca kojarzymy z elektroodpadami. Świecące buty, grające książeczki, mówiące przytulanki, golarki i lokówki, a także jednorazowe papierosy elektroniczne – te przedmioty, zawierające elektronikę, również powinny trafiać do punktów zbiórki elektrośmieci, a nie do zwykłego kosza.

Opracowano na podstawie: badań GFK Polonia dla ElektroEko, danych Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, informacji Lubuskiego Urzędu Celno-Skarbowego, stanowiska Stowarzyszenia Polski Recykling, danych ONZ dotyczących wartości surowców w elektroodpadach, informacji Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz raportów Komisji Europejskiej.

Fot. Unsplash

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu