W cieniu wojny w Iranie i szalejących cen ropy, Polska realizuje najambitniejszy program modernizacji energetycznej w swojej historii. Pierwszy blok jądrowy na Pomorzu (3750 MWe, 100 mld zł) wchodzi w decydującą fazę – 400 umów z polskimi firmami już podpisanych. Do tego gigantyczne elektrownie gazowe na Śląsku i w Zachodniopomorskiem (łącznie 2,5 GWe) oraz morskie farmy wiatrowe na Bałtyku (kolejne 2-3 GWe). Łączna wartość inwestycji idzie w setki miliardów złotych. Pytanie, czy uniezależnią Polskę od dostawców i ustabilizują ceny.
- Polski atom w decydującej fazie – elektrownia w Choczewie (3 reaktory AP1000, 3750 MWe) ma ruszyć w 2036 roku. Podpisano już ok. 400 umów z polskimi firmami o wartości 1 mld zł, a ponad 1000 krajowych podmiotów zarejestrowało gotowość udziału. To największa inwestycja w historii Polski, która zredukuje emisje CO₂ sektora o 39 proc. i pokryje 15 proc. krajowego zapotrzebowania.
- Gazowa rewolucja na Śląsku i Pomorzu – w Rybniku powstaje największy blok gazowy w Polsce (600 MW, 3,6 mld zł), który zasili 2 mln domów. W Gryfinie i Kozienicach budowane są kolejne jednostki (łącznie ok. 2,5 GWe). W Kozienicach zaangażowanie polskich firm sięga 75 proc., a kluczowe komponenty (turbiny, generatory) produkowane są w Elblągu i Wrocławiu.
- Bałtyk centrum energetycznym – projekt Baltic Power (1,2 GW) rusza w 2026 roku, zasilając 1,5 mln domów. Równolegle Orlen rozwija Baltic East (900 MW). Prace przedprojektowe wykonuje konsorcjum polskich firm (Projmors, Ramboll, Enprom). Na lądzie Eurowind Energy buduje farmę 80 MW w Tucholi, która zasili 52 tys. domów i przyniesie gminie 2,8 mln zł podatku rocznie.
- Rekordowe finansowanie i wsparcie – na atom PEJ ma już 4,6 mld zł dokapitalizowania, a w latach 2025-2030 trafi 60,2 mld zł. 11 agencji kredytów eksportowych zaoferowało 100 mld zł, a 26 banków złożyło wstępne oferty. Elektrownia w Kozienicach otrzymała finansowanie 6,95 mld zł od konsorcjum banków z BGK na czele – największa transakcja project finance w historii polskiej energetyki konwencjonalnej.
- Czas i wyzwania – harmonogram jest napięty: gazowe bloki w Rybniku i Gryfinie ruszą w 2030, Kozienice w 2029, a atom w 2036. W szczycie budowy przy atomie ma pracować 10,5 tys. osób, głównie Polaków. Transformacja społeczna na Śląsku to wyzwanie – w Rybniku pracę straci 400 z 500 pracowników starej elektrowni. Potrzebne są nowe inwestycje i programy szkoleniowe.
Gdy na przełomie lutego i marca 2026 roku świat wstrzymywał oddech z powodu wydarzeń na Bliskim Wschodzie, w Polsce działy się rzeczy, które za kilka lat mogą okazać się równie przełomowe dla naszego bezpieczeństwa energetycznego. Pierwsza elektrownia jądrowa, która powstanie w gminie Choczewo na Pomorzu, przeszła właśnie z etapu projektowania do fazy realizacji. To największa inwestycja w historii Polski, która docelowo ma kosztować ponad 100 miliardów złotych, a jej pierwszy blok ma ruszyć w 2036 roku.
Prezes Polskich Elektrowni Jądrowych Marek Woszczyk nie ma wątpliwości, że po 2025 roku jesteśmy za punktem zwrotnym i nie ma już odwrotu od realizacji inwestycji. Wtóruje mu Mirosław Kowalik, prezes Westinghouse Polska, który podkreśla, że negocjacje kluczowego kontraktu wykonawczego EPC oraz przygotowania do zamówień elementów o długim cyklu produkcyjnym nabierają tempa. W grudniu 2025 roku Komisja Europejska wydała pozytywną decyzję dotyczącą mechanizmów wsparcia pomocy publicznej, co było absolutnie kluczowe dla zabezpieczenia finansowania projektu.
Co to oznacza w praktyce? Elektrownia będzie wyposażona w trzy reaktory AP1000 o łącznej mocy 3750 MWe, co wystarczy, by zagwarantować stabilne dostawy czystej energii do ponad 2 milionów gospodarstw domowych i zredukować emisje CO₂ polskiego sektora energetycznego o 39 procent. Rocznie będzie w stanie wyprodukować ponad 32 terawatogodziny energii, czyli około 15 procent obecnego zapotrzebowania kraju.
Równie imponujące są dane dotyczące zaangażowania polskich firm. Na wstępnym etapie budowy z polskimi podmiotami podpisano już około 400 umów o wartości około 1 miliarda złotych . Ponad tysiąc firm przeszło proces rejestracji i zadeklarowało gotowość udziału w inwestycji, a w trwających obecnie postępowaniach o łącznej wartości około 1,7 miliarda złotych uczestniczy 31 krajowych podmiotów.
Gazowa rewolucja na Śląsku i Pomorzu Zachodnim
Równolegle do atomu, Polska realizuje największy w historii program inwestycji w elektrownie gazowe, które mają pełnić rolę pomostu między węglem a odnawialnymi źródłami energii. W Rybniku powstaje największy blok gazowy w Polsce o mocy około 600 MW, który będzie zasilał 2 miliony gospodarstw domowych. To inwestycja o wartości około 3,6 miliarda złotych, realizowana w miejscu wygaszanych bloków węglowych. Codziennie pracuje tam już 1000 osób, a pierwszy blok ma być gotowy w pierwszym kwartale 2027 roku.
Dariusz Lubera, prezes PGE, podkreśla, że gaz jest paliwem, które stanowi pomost w transformacji polskiej energetyki pomiędzy odnawialnymi źródłami energii a energią atomową. Jego zdaniem Polska uniezależniła się od dostaw gazu rosyjskiego, więc nie należy obawiać się, że w Rybniku czy Gryfinie zabraknie paliwa dla nowych elektrowni.
Tuż obok istniejącej elektrowni gazowo-parowej PGE Gryfino Dolna Odra, w Nowym Czarnowie, powstanie kolejna elektrownia szczytowa o mocy około 600 MW. Obie inwestycje, w Rybniku i Gryfinie, realizowane są przez konsorcjum Polimex Mostostal i Siemens Energy, a ich łączna wartość wraz z 12-letnim serwisem wynosi około 6 miliardów złotych. Co istotne, 100 procent prac budowlano-montażowych przy tych elektrowniach zrealizują polskie firmy, co podkreślał podczas podpisywania umów minister aktywów państwowych Wojciech Balczun.
Do tego dochodzi inwestycja Enei w Kozienicach. Grupa ruszyła z budową dwóch nowoczesnych bloków gazowo-parowych o łącznej mocy około 1336 MWe, które zastąpią stopniowo wycofywane moce węglowe. Zaangażowanie polskich firm w tę inwestycję szacowane jest na około 75 procent, a kluczowe komponenty, takie jak turbiny parowe i generatory, zostaną wyprodukowane w Polsce – odpowiednio w Elblągu i we Wrocławiu.
Bałtyk staje się centrum energetycznym Polski
Trzecim filarem transformacji są morskie farmy wiatrowe, które w ciągu najbliższych lat mają dostarczać czystą energię do milionów polskich domów. Projekt Baltic Power, realizowany przez Northland Power i Orlen, o docelowej mocy do 1,2 GW, ma ruszyć już w 2026 roku i zasilić ponad 1,5 miliona gospodarstw domowych. To pionierska inwestycja na polskich wodach Bałtyku, która przeciera szlaki i buduje kompetencje lokalnych firm i ekspertów.
Równolegle Orlen rozwija projekt Baltic East – morską farmę wiatrową o mocy 900 MW, która ma potencjał dostarczania czystej energii dla ponad miliona gospodarstw domowych. Konsorcjum trzech polskich firm – Projmors ASE Group, Ramboll Polska oraz Enprom – wykona prace przedprojektowe i projektowe, opracuje parametry techniczne oraz pozyska pozwolenia na budowę. To pokazuje, że polskie firmy zdobywają kompetencje w najbardziej zaawansowanych technologicznie obszarach energetyki.
Nie brakuje też mniejszych, ale ważnych inwestycji na lądzie. Eurowind Energy rozpoczyna prace nad farmą wiatrową o mocy 80 MW w gminie Tuchola, która pokryje roczne zapotrzebowanie na energię elektryczną około 52 tysięcy gospodarstw domowych . Dla gminy oznacza to szacowane wpływy z podatków na poziomie 2,8 miliona złotych rocznie.
Dlaczego to wszystko jest takie ważne właśnie teraz?
Wszystkie te inwestycje nabierają szczególnego znaczenia w kontekście wydarzeń na Bliskim Wschodzie. Ceny ropy poszybowały w górę o 20 procent w ciągu jednego dnia, a cieśnina Ormuz, przez którą płynie 20 procent światowej ropy, została praktycznie zamknięta. W tym samym czasie w Polsce, niezależnie od geopolitycznych zawirowań, powstają źródła energii, które za kilka lat uniezależnią nas od importu paliw z niestabilnych regionów.
Wojciech Wrochna, pełnomocnik rządu ds. infrastruktury krytycznej, przypomina, że kilka lat temu atom nie miał dobrej prasy, a więcej mówiono o odnawialnych źródłach energii. Dziś wszyscy widzą, że bez bezpiecznych, stabilnych źródeł w podstawie system nie będzie funkcjonował. Właśnie dlatego tak ważne jest równoległe rozwijanie wszystkich technologii – atomu jako stabilnego źródła bazowego, gazowych elektrowni szczytowych do bilansowania wahań oraz morskich farm wiatrowych jako głównego źródła zielonej energii.
Polska ma szansę stać się nie tylko samowystarczalna energetycznie, ale także regionalnym hubem energetycznym. Jak podkreśla Mirosław Kowalik, Pomorze do tej pory nie dysponowało nowymi, stabilnymi i dyspozycyjnymi mocami wytwórczymi, produkującymi bezemisyjną energię. To się zmienia dzięki strategicznym projektom, które czynią ten region kluczowym ośrodkiem energetycznym kraju.
Pieniądze i polskie firmy. Rekordowe finansowanie i szansa dla tysięcy przedsiębiorstw
Skala finansowania tych inwestycji jest imponująca. Sam projekt atomowy opiera się na prostym modelu: około 70 procent kosztów pokryje finansowanie dłużne, a 30 procent zapewni budżet państwa. Spółka Polskie Elektrownie Jądrowe otrzymała już dokapitalizowanie w postaci obligacji skarbowych o wartości 4,6 miliarda złotych, a zgodnie z ustawą w latach 2025-2030 do spółki trafi 60,2 miliarda złotych.
Jeszcze bardziej imponujące jest zainteresowanie ze strony instytucji finansowych. PEJ zgromadziły listy intencyjne od 11 agencji kredytów eksportowych o łącznej wartości około 100 miliardów złotych. W procesie market sounding, czyli badaniu zainteresowania banków udziałem w projekcie, wzięło udział ponad 30 instytucji z Europy, Azji i Ameryki Północnej, a 26 z nich złożyło wstępne oferty, których łączna wartość kilkukrotnie przekroczyła zapotrzebowanie.
Równie imponujące jest finansowanie elektrowni gazowej w Kozienicach. Konsorcjum polskich banków, z Bankiem Gospodarstwa Krajowego na czele, zapewniło finansowanie w wysokości 6,95 miliarda złotych. To największa w historii polskiej energetyki konwencjonalnej transakcja project finance.
Dla polskich firm to ogromna szansa. Prezes PGE Dariusz Lubera podkreśla, że jest usatysfakcjonowany, iż komponent krajowy w projektach inwestycyjnych jest już tak mocno uwzględniany. W Kozienicach zaangażowanie polskich firm szacowane jest na około 75 procent, a systematyczne spotkania z krajowymi przedsiębiorstwami mają na celu rozwijanie współpracy przy realizacji inwestycji.
Czas i wyzwania, które stoją przed nami
Mimo imponujących planów, przed Polską stoją ogromne wyzwania. Po pierwsze, harmonogram. Pierwszy blok jądrowy ma ruszyć w 2036 roku, ale to oznacza, że przez kolejne 10 lat będziemy musieli polegać na innych źródłach. Elektrownie gazowe w Rybniku i Gryfinie zaczną produkować energię w 2030 roku, a bloki CCGT w Kozienicach w 2029 roku. To perspektywa kilku lat, podczas których zapotrzebowanie na energię będzie rosło, a stare bloki węglowe będą stopniowo wygaszane.
Po drugie, kadry. W szczycie budowy na placu budowy elektrowni jądrowej ma pracować około 10,5 tysiąca osób, a spółka deklaruje, że chce, aby w możliwie największym stopniu byli to polscy pracownicy. To wymaga ogromnego wysiłku edukacyjnego i szkoleniowego. Westinghouse od 4 lat organizuje stypendia dla polskich studentów w USA, a ich poziom jest wysoko oceniany przez ekspertów.
Po trzecie, transformacja społeczna. W Rybniku, gdzie elektrownia węglowa zatrudniała prawie 500 osób, do obsługi nowych bloków gazowych potrzeba będzie maksymalnie 100 osób. To oznacza, że setki doświadczonych pracowników będą musiały znaleźć nowe miejsca pracy. Marszałek województwa śląskiego Wojciech Saługa apeluje o kolejne inwestycje w regionie, przekonując, że Śląsk ma doświadczenie i kadrę, które mogą być wykorzystane.
Bilans otwarcia i perspektywy na przyszłość
Patrząc na wszystkie te inwestycje łącznie, widać wyraźnie, że Polska realizuje najbardziej ambitny program modernizacji sektora energetycznego w swojej historii. Łączna moc nowych źródeł, które powstaną w ciągu najbliższych 10 lat, sięgnie kilkunastu gigawatów. Elektrownia jądrowa dostarczy 3750 MWe, farmy wiatrowe na Bałtyku kolejne 2-3 GWe, elektrownie gazowe w Rybniku, Gryfinie i Kozienicach dodadzą około 2,5 GWe. Do tego dochodzą mniejsze projekty, jak farma w Tucholi czy inwestycje w fotowoltaikę i magazyny energii.
To wszystko sprawia, że Polska za 10-15 lat będzie wyglądać zupełnie inaczej energetycznie niż dziś. Udział węgla w produkcji energii, który dziś sięga 60-70 procent, spadnie do poziomów, o których jeszcze niedawno nikt nie śmiał marzyć. Zastąpią go atom, gaz i odnawialne źródła, tworząc miks zrównoważony, stabilny i, co najważniejsze, niezależny od zewnętrznych dostawców.
Czy to się uda? Wszystko wskazuje na to, że tak. Inwestycje wchodzą w decydującą fazę, pieniądze są zabezpieczone, polskie firmy są gotowe, a społeczne poparcie dla transformacji rośnie. Wojna w Iranie i jej konsekwencje dla globalnych rynków energii tylko uświadamiają, jak ważne jest, by mieć własne, stabilne źródła zasilania. Polska, która przez dekady była zakładnikiem wschodnich dostaw, powoli staje się regionalnym hubem energetycznym. To zmiana o historycznym znaczeniu, której konsekwencje odczujemy wszyscy – w portfelach, w bezpieczeństwie i w jakości życia.
Fot. PEJ.

