Polska ma setki nowoczesnych czołgów. Bez aktywnej ochrony są ślepe i nagie

Polska zbroi się w zawrotnym tempie. Już mamy jedną z największych flot nowoczesnych czołgów w Europie, a kolejne partie Abramsów i K2 płyną do kraju. Problem w tym, że ten imponujący park pancerny nie ma jednego kluczowego elementu – systemów aktywnej ochrony, które na współczesnym polu walki decydują o życiu i śmierci załogi.

Według danych Ministerstwa Obrony Narodowej Polska dysponuje już 233 czołgami Abrams – w tym 116 w wersji M1A1FEP i 117 w najnowszej wersji M1A2 SEPv3. Do końca roku liczba ta ma wzrosnąć do 366. Do tego do jednostek trafiło 180 południowokoreańskich K2, a w tym roku przybędzie kolejnych 47. W planach jest też 64 czołgi w polskim wariancie K2PL, z czego 61 ma być produkowane w kraju.

Cel MON jest ambitny: zbudować najsilniejszą armię pancerną w Europie, liczącą co najmniej 1000 wozów. Już dziś jesteśmy największym użytkownikiem amerykańskich Abramsów w Europie, a osiem polskich firm produkuje 52 komponenty do tych maszyn. Niestety, jeden system – ten najważniejszy – pozostaje na liście życzeń.

Aktywna ochrona to nie luksus, a konieczność

– Czołg bez aktywnej ochrony nie przetrwa na współczesnym polu walki nawet godziny – mówi w rozmowie z WNP gen. Stanisław Koziej, były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego. – Ukraina pokazała koniec epoki pancerza pasywnego. Współczesne pole walki jest tak nasycone dronami, amunicją krążącą i nowoczesnymi środkami przeciwpancernymi, że klasyczny pancerz nie nadąża. Polska musi wyposażyć Abramsy, Leopardy, K2 i Borsuki w APS, bo inaczej straty będą nieakceptowalne.

Zmarły w zeszłym roku gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca wojsk lądowych, jeszcze ostrzej formułował te same wnioski. – Czołgi bez aktywnej ochrony są ślepe i nagie wobec współczesnych zagrożeń. Polska powinna wdrożyć APS natychmiast, nie za pięć lat. Izrael i USA nie wysyłają czołgów w pole bez APS – podkreślał w wywiadzie dla WNP.

Polska stoi przed wyborem systemu APS

Najbardziej znanym i sprawdzonym bojowo systemem aktywnej ochrony jest izraelski Trophy, produkowany przez koncern Rafael. Chroni on czołgi Merkava i amerykańskie Abramsy w US Army, a wybrany został także dla najnowszej wersji niemieckich Leopardów. – Trophy znacząco zwiększa przeżywalność. To jedyny system APS z pełnym doświadczeniem bojowym – mówił gen. Mark Milley, były przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA.

Alternatywą dla polskich K2 i K2PL jest południowokoreański KAPS (Korean Active Protection System), zaprojektowany specjalnie pod czołg Black Panther. – Koreańskie czołgi w spolonizowanej wersji K2PL również będą wyposażone w system aktywnej ochrony – zapewnia przedstawiciel Rafaela, Stas Aideman. – Rafael jest w pełni zaangażowany w powodzenie tego programu i chce go zrealizować zgodnie z harmonogramem. Liczymy też na szerszą współpracę przy innych platformach, w tym bojowych wozach piechoty.

Polska ma szansę, by nie tylko kupić, ale i produkować systemy APS we współpracy z izraelskim czy koreańskim przemysłem. – Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem polskiego przemysłu obronnego – dodaje Aideman. – PGZ i prywatne firmy są bardzo dobrze rozwinięte. To dobra okazja do współpracy przemysłowej.

Niezależnie od wyboru dostawcy, jedno jest pewne: na współczesnym polu walki, gdzie królują drony FPV, amunicja krążąca i pociski atakujące z góry, sam pancerz to już za mało. Bez aktywnej ochrony nawet najlepszy czołg staje się drogim, stalowym grobem.

Źródło: WNP.PL, Fot. ZOOM MON / plut. Anna Wolska

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com