Trzy scenariusze dla przemysłu. Od lidera AGD po gospodarkę usługową

Polska gospodarka ma rekordowe inwestycje i odblokowane fundusze UE, ale przemysł energochłonny płaci najwyższe ceny energii w Unii. W ciągu dwóch lat zwolnienia grupowe wzrosły o ponad 70 proc., w 2025 r. objęły 30 tys. osób. Rząd stawia na zbrojeniówkę (4 proc. PKB), atom, offshore i local content. Czy to powstrzyma dezindustrializację?

  • Z jednej strony lawinowy wzrost wydatków na obronność (ponad 4 proc. PKB, zapowiedź 5 proc.) i polityka local content (co najmniej 80 proc. środków z unijnego SAFE dla krajowego przemysłu obronnego). Z drugiej – najwyższe ceny energii w UE (Niemcy subsydiują przemysł na poziomie ok. 50 euro za MWh, Polska płaci ok. 100 euro), co powoduje, że stal, cement, nawozy i aluminium z Polski są droższe od niemieckich i azjatyckich odpowiedników.
  • W 2025 r. zwolnienia grupowe objęły blisko 30 tys. osób, a w ciągu dwóch lat wzrosły o ponad 70 proc. Unijny przemysł dużego AGD skurczył się o 20 proc. wolumenu w ciągu pięciu lat, a 44 proc. dużego AGD sprzedawanego w UE pochodzi już spoza Wspólnoty – głównie z Azji, gdzie ceny energii i standardy środowiskowe są nieporównywalnie niższe.
  • W scenariuszu optymistycznym atom (pierwsza jednostka w Choczewie w 2036 r.) i offshore (ponad 9 GW) stabilizują ceny energii, a local content wzmacnia rodzimy przemysł. W pesymistycznym – projekty nie powstają w terminie, ceny energii pozostają najwyższe w UE, a Polska traci pozycję lidera w AGD i meblarstwie na rzecz Turcji i Wietnamu. Kluczowa jest demografia: populacja ośrodków takich jak Tarnów czy Ostrołęka może skurczyć się o 30-50 proc. jeszcze za życia dzisiejszych 35-latków.

Najbardziej widocznym przejawem reindustrializacji w Polsce jest lawinowy wzrost wydatków na obronność i związana z nim ekspansja krajowego przemysłu zbrojeniowego. W 2026 roku Polska wydaje na obronność ponad 4 proc. PKB, a zapowiedzi mówią o osiągnięciu 5 proc. Te ogromne środki nie trafiają wyłącznie do zagranicznych dostawców – rząd wdraża politykę local content, wymuszającą na wykonawcach korzystanie z polskich podwykonawców, materiałów i siły roboczej. Wiceminister aktywów państwowych Konrad Gołota zapowiedział, że co najmniej 80 proc. środków z unijnego mechanizmu pożyczkowego SAFE, o które wnioskuje Polska, ma trafić do krajowego przemysłu obronnego. To realne pieniądze – mówimy o miliardach złotych, które zasilą Huty Stalowej Woli, Mesko, PIT-Radwar i inne zakłady konsorcjum Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jak podkreślił premier Tusk, priorytetem jest odbudowa rodzimego przemysłu obronnego i egzekwowanie zasady lokalnej zawartości w zamówieniach publicznych.

To jednak nie tylko kwestia bezpieczeństwa, ale także industrialnej strategii. Nowoczesny przemysł zbrojeniowy – produkcja rakiet, systemów radarowych, dronów, amunicji precyzyjnej – wymaga zaawansowanych kompetencji inżynieryjnych, które mogą być przenoszone do sektora cywilnego. Inwestycje w tym obszarze ciągną za sobą rozwój elektroniki, automatyki, materiałów kompozytowych i technologii informatycznych. Dla polskich firm oznacza to nie tylko kontrakty na dziś, ale także budowę know-how, które pozwoli konkurować na cywilnych rynkach przyszłości.

Zapisz się do newslettera!

Clean Industrial Deal i Industrial Accelerator Act. 2 unijne narzędzia do walki z Azją

Rok 2026 to nie tylko polskie decyzje, ale także przełom w europejskiej polityce przemysłowej. Unia Europejska wchodzi w fazę wdrażania rozwiązań, które mają stać się motorem napędowym reindustrializacji. Clean Industrial Deal to odpowiedź Brukseli na rosnącą presję konkurencyjną ze strony USA i Chin. Nie chodzi już tylko o cele klimatyczne – choć te pozostają – ale o stworzenie warunków, w których europejski przemysł może konkurować cenowo, nie rezygnując z transformacji. W praktyce oznacza to uproszczenie procedur, wsparcie dla technologii niskoemisyjnych oraz mechanizmy ochrony rynku wewnętrznego przed nieuczciwą konkurencją z zewnątrz.

Industrial Accelerator Act to z kolei narzędzie mające przyspieszyć inwestycje w kluczowych sektorach – od baterii, przez wodór, po półprzewodniki. Dla Polski, która aspiruje do roli europejskiego hubu bateryjnego i chemicznego, to szansa na pozyskanie dodatkowych środków i technologii. W debacie Polska 2026. Horyzont zmian eksperci podkreślali, że przechodzimy od rozmów o kosztach do etapu wdrażania konkretnych rozwiązań. To optymistyczna diagnoza – ale czy na pewno odzwierciedla rzeczywistość?

Atom i offshore. 9 GW morskich farm i pierwszy reaktor w 2036 roku

Trzecim filarem reindustrializacji jest transformacja energetyczna. Polska wreszcie ruszyła z budową pierwszej elektrowni jądrowej w Choczewie, gdzie planowane uruchomienie pierwszej jednostki przewidziano na 2036 rok, a w przygotowaniu są kolejne lokalizacje. Równolegle rozwijają się morskie farmy wiatrowe – kontraktowanie mocy offshore przekroczyło już 9 GW. Stabilna, bezemisyjna energia to w perspektywie kolejnej dekady fundament konkurencyjności. Przemysł chemiczny, hutniczy i AGD, które dziś płacą jedne z najwyższych rachunków w UE, w przyszłości mogą zyskać przewagę – pod warunkiem że uda się utrzymać koszty na konkurencyjnym poziomie.

Jak zauważa Marcin Izdebski z Centrum Strategii Rozwojowych, skala podjętych zobowiązań inwestycyjnych – bloki gazowe, offshore, atom – jest ogromna, ale oznacza też wielomiliardowe mechanizmy wsparcia, które w sposób trwały ograniczą elastyczność polityki energetycznej. Innymi słowy: zapłacimy, ale przynajmniej będziemy wiedzieć, za co.

Repolonizacja gospodarki. Definicja local content w kwietniu 2026 roku

Rząd przygotowuje pakiet rozwiązań pod wspólną nazwą repolonizacji gospodarki. W kwietniu 2026 roku Ministerstwo Aktywów Państwowych ogłosi oficjalną definicję local content – wskaźnika określającego, jaka część pieniędzy wydanych na duże inwestycje państwowe faktycznie zostaje w Polsce. Jak zapowiada minister Wojciech Balczun, to projekt na dekady, który ma zmienić myślenie całego systemu. Chodzi o to, by przy realizacji strategicznych inwestycji, takich jak Centralny Port Komunikacyjny, elektrownie czy autostrady, główni wykonawcy byli zobowiązani do korzystania z polskich podwykonawców, materiałów i specjalistów. Dzięki temu zyski z państwowych kontraktów nie będą natychmiast wypływać za granicę, lecz budować kapitał rodzimych firm.

Czy to się uda? Wiceminister Michał Jaros podczas konferencji branży AGD wskazywał na konieczność stworzenia realnej przestrzeni, w której innowacje będą możliwe – poprzez poszukiwanie nowych kompetencji, radykalne obniżenie cen energii i wdrożenie nauki do biznesu. To właśnie te trzy filary – kompetencje, energia, innowacje – zadecydują o tym, czy repolonizacja będzie realnym wsparciem, czy jedynie politycznym hasłem.

Najwyższe ceny energii w UE

Raport Centrum Strategii Rozwojowych Trendy 2026 nie pozostawia złudzeń: ceny energii w Europie są istotnie wyższe niż w innych krajach uprzemysłowionych, przy czym szczególnie niekorzystnie wypada Polska, gdzie przemysł energochłonny ponosi najwyższe koszty energii w Unii Europejskiej. To nie jest opinia – to dane. W praktyce oznacza to, że stal, cement, nawozy, aluminium produkowane w Polsce są droższe niż te same towary wytwarzane w Niemczech, które subsydiują swój przemysł, czy Chinach, gdzie ceny energii są regulowane. Marcin Izdebski wskazuje, że w Niemczech wprowadzana jest gwarantowana cena energii elektrycznej dla przemysłu na poziomie około 50 euro za MWh – o połowę niższym niż ceny rynkowe w Polsce. Polski przemysł nie tylko traci do Azji, ale także do zachodnich sąsiadów. Skutki są widoczne. Produkcja cementu w Europie spadła o około jedną trzecią w porównaniu z okresem sprzed 4-5 lat. Polska jeszcze się broni, jak przyznaje Andrzej Losor z Heidelberg Materials, ale import cementu spoza Unii Europejskiej rośnie i wkrótce może sięgnąć 10 proc. rynku. Podobnie w hutnictwie – Unia straciła 20 mln ton zdolności wytwórczych od 2018 roku, a 40 tys. osób bezpowrotnie opuściło branżę.

Polska pozostaje największym producentem AGD w Unii Europejskiej, z 39-proc. udziałem w rynku dużego AGD. W 2025 roku wyprodukowano u nas 26 mln urządzeń, a eksport, głównie do Niemiec, Wielkiej Brytanii i Włoch, stanowi 90 proc. produkcji. To bez wątpienia sukces – ale sukces, który może być kruchy. Unijny przemysł dużego AGD skurczył się w ciągu ostatnich pięciu lat o 20 proc. wolumenu. Aż 44 proc. dużego AGD sprzedawanego w Unii Europejskiej pochodzi już spoza Wspólnoty. Głównym zagrożeniem nie są tu same koszty energii, ale ich asymetria: europejscy producenci płacą za prąd i surowce, takie jak stal i aluminium, wielokrotnie więcej niż ich azjatyccy konkurenci, a importowane wyroby gotowe nie podlegają analogicznym obciążeniom. To klasyczny przykład nierównej konkurencji, która systematycznie osłabia europejską bazę produkcyjną.

Od stycznia 2026 roku w pełni wszedł w życie mechanizm CBAM, który miał wyrównać koszty emisji między europejskimi producentami a importerami. W teorii to dobre narzędzie – w praktyce budzi kontrowersje. Przedstawiciele branży AGD wskazują, że brakuje symetrii: europejscy producenci ponoszą rosnące koszty surowców, takich jak stal i aluminium, podczas gdy importowane wyroby gotowe nie podlegają analogicznym obciążeniom. System handlu uprawnieniami do emisji również uderza w konkurencyjność. Ceny uprawnień wahają się między 60 a 100 euro za tonę CO₂, co dla przemysłu energochłonnego oznacza dodatkowe miliony złotych kosztów rocznie. Związkowcy z NSZZ Solidarność wprost wskazują politykę klimatyczną Unii Europejskiej, w tym systemy ETS i ETS2, jako główną przyczynę fali zwolnień grupowych i zamykania zakładów.

Demografia i rynek pracy

Trzecim filarem dezindustrializacji jest demografia. Polska starzeje się w zastraszającym tempie, a rynek pracy kurczy. W debacie Polska 2026. Horyzont zmian eksperci wskazywali, że jednym z kluczowych wyzwań jest odpowiedź na pytanie, kto będzie pracował, gdy zabraknie młodych. W samym 2025 roku zwolnienia grupowe objęły blisko 30 tys. osób, a w ciągu dwóch lat wzrosły o ponad 70 proc. To nie jest tylko kwestia liczby pracowników, ale także ich kompetencji. Przemysł potrzebuje inżynierów, techników, operatorów nowoczesnych maszyn – a system edukacji nie nadąża za zmianami. Jak zauważa wiceminister Jaros, potrzebne jest wdrożenie nauki do biznesu, aby innowacje powstawały tam, gdzie są potrzebne.

Głębszy wymiar dezindustrializacji widać w tzw. Polsce B – prowincji, która przez dekady była bastionem przemysłu, a dziś zmaga się z wyludnieniem, brakiem miejsc pracy i zapaścią usług publicznych. Mechanizm jest prosty: likwidacja zakładów, takich jak huty szkła, fabryki AGD, odlewnie, cementownie, zamykanie linii kolejowych i PKS-ów, wygaszanie szkół i posterunków policji. Nie ma pracy na miejscu i brak dojazdu tam, gdzie ona jest? Przeprowadzamy się tam, gdzie o nią łatwiej. Brak godnych pensji czy stabilnego zatrudnienia i możliwości rozwoju zawodowego? Taka sama indywidualna strategia przetrwania. Prognozy mówią, że populacja ośrodków takich jak Tarnów czy Ostrołęka skurczy się o 30-50 proc. jeszcze za życia dzisiejszych 35-latków.

Nierówna konkurencja z Azją

Europejski przemysł przegrywa z Azją nie tylko ceną energii, ale także regułami gry. Chiny subsydiują swoje fabryki, pozwalają na niższe standardy środowiskowe i nie stosują mechanizmów takich jak CBAM. Jak zauważył Zbigniew Liptak z EY podczas Forum Nowego Przemysłu, Europa jest sprowadzana do roli junior partnera, który będzie musiał wybierać pomiędzy USA a Chinami. Przemysł chemiczny, który w Polsce reprezentuje m.in. Grupa Azoty, stanowi dziś tylko 13 proc. światowej produkcji, podczas gdy jeszcze dekadę temu było to 25 proc. To obraz tego, jak szybko Europa traci pozycję.

W odpowiedzi na nierówną konkurencję rząd wdraża politykę local content. Przykładem jest inwestycja Rail Baltica, gdzie PKP Polskie Linie Kolejowe wykluczyły wykonawców spoza Unii Europejskiej – to bezpośrednia konsekwencja wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Jednak, jak zauważa Andrzej Losor z Heidelberg Materials, to wciąż za mało. Co z tego, że usługa nie może być spoza Unii Europejskiej, skoro już wszystkie materiały mogą być. Powinniśmy być konsekwentni i chronić wspólne dobro, jakim jest wspólny rynek. Local content powinien być zawarty nie tylko w usłudze, ale również w materiale.

3 scenariusze dla Polski

W scenariuszu optymistycznym Polska wykorzystuje szansę, jaką dają unijne programy wsparcia i własne inwestycje. Energia z atomu i offshore stabilizuje ceny, a local content i repolonizacja wzmacniają rodzimy przemysł. Przemysł zbrojeniowy ciągnie za sobą rozwój nowych technologii, a przemysł AGD, chemiczny i hutniczy utrzymują pozycję dzięki innowacjom i automatyzacji. Polska staje się jednym z europejskich liderów produkcji baterii, półprzewodników i zielonych technologii.

W scenariuszu pośrednim, najbardziej prawdopodobnym, Polska utrzymuje pozycję w niektórych sektorach – AGD, zbrojeniówce, częściach motoryzacyjnych – ale traci w innych, takich jak chemia, hutnictwo czy meble. Koszty energii pozostają wysokie, a kolejne zakłady przenoszą produkcję do Azji lub Turcji. Przemysł kurczy się, ale nie gwałtownie – to raczej powolna erozja, która nie wywołuje politycznej paniki, ale systematycznie ogranicza miejsca pracy i wpływy podatkowe.

W scenariuszu pesymistycznym żaden z zapowiadanych projektów – atom, offshore, Centralny Port Komunikacyjny – nie zostaje zrealizowany w terminie. Ceny energii pozostają najwyższe w Unii Europejskiej, a kolejne fale zwolnień grupowych obejmują dziesiątki tysięcy pracowników. Polska traci pozycję lidera w AGD i meblarstwie na rzecz Turcji i Wietnamu. Rząd nie ma środków na skuteczne wsparcie przemysłu, a konflikt polityczny między Brukselą a Warszawą paraliżuje dostęp do funduszy unijnych.

Fot. Unsplash.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu