Polska wkracza w największy program inwestycyjny od upadku komunizmu, ale już dziś należy do ścisłej europejskiej czołówki państw najczęściej pozywanych przez zagranicznych inwestorów. Eksperci ostrzegają, że gigantyczne kontrakty mogą wywołać nie tylko rozwój, ale i falę kosztownych sporów.
Według danych UNCTAD przeciwko Polsce wniesiono dotąd 41 znanych spraw w arbitrażu inwestycyjnym (ISDS). Pod tym względem wyprzedzają nas tylko Hiszpania (56 spraw) i Czechy (43). Większość polskich sporów dotyczy zmian regulacyjnych i decyzji administracyjnych, które wpłynęły na wartość inwestycji – od sektora finansowego, przez nieruchomości, po energetykę.
Miliardowa lekcja z GreenX
Najgłośniejszym i potencjalnie najkosztowniejszym przypadkiem jest sprawa GreenX Metals (wcześniej Prairie Mining). W październiku 2024 r. trybunał arbitrażowy przyznał australijskiej spółce około 252 mln funtów odszkodowania, co sama firma przelicza na około 1,2 mld zł. Polska wciąż próbuje podważyć to rozstrzygnięcie, ale część postępowań uchyleniowych została już zakończona niekorzystnie dla naszego kraju.
– GreenX pokazuje, jak spór o koncesje i decyzje administracyjne może po latach przerodzić się w roszczenie na miliardy złotych – mówi Andrew de Roy, założyciel Bearstone Global, firmy specjalizującej się w corporate intelligence i risk consulting.
Kontrakty warte bilion i nowy typ ryzyka
W najbliższej dekadzie Polska zamierza uruchomić projekty warte łącznie blisko bilion złotych – od transformacji energetycznej, przez modernizację armii, infrastrukturę transportową, aż po energetykę jądrową. Do gry wchodzą globalne koncerny, a państwo staje się głównym inwestorem. To rodzi jednak nowe zagrożenie.
– Przy takiej skali zamówień każde opóźnienie, zmiana technologiczna czy spór o zakres kontraktu może przełożyć się na wielomilionowe roszczenia. Szczególnie wrażliwe będą projekty obronne i infrastrukturalne – ostrzega Zbigniew Jankowski, prezes The Diplomatic Platform, ekspert od negocjacji i sporów korporacyjnych.
– Dotychczasowe spory dotyczyły pojedynczych inwestycji. Teraz stawką będą projekty warte miliardy, realizowane przez globalne koncerny. Bardziej prawdopodobny jest gwałtowny wzrost sporów kontraktowych – dodaje Jankowski.
Eksperci podkreślają, że największym wyzwaniem dla Polski nie będą wielomiliardowe arbitraże, lecz tysiące mniej spektakularnych konfliktów kontraktowych. Każdy z osobna wydaje się niewielki, ale łącznie mogą blokować strategiczne programy.
– Ryzyko powstaje codziennie: w mailach, notatkach, protokołach. Czasem ważniejsze od tego, co zapisano, jest to, czego nie zapisano – mówi Andrew de Roy.
Źródło: WNP.PL, Fot. Shutterstock

