Polska szykuje inwestycyjny boom za bilion złotych. Rekiny arbitrażu już krążą wokół rynku

Polska staje przed największym programem inwestycyjnym od upadku komunizmu, wartym blisko bilion złotych. Jednocześnie jest już trzecim najczęściej pozywanym państwem Unii Europejskiej w arbitrażu inwestycyjnym – za Hiszpanią i Czechami. Eksperci ostrzegają, że przy takiej skali kontraktów lawina sporów kontraktowych może okazać się większym wyzwaniem niż wielomiliardowe arbitraże.

Według danych Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD) przeciwko Polsce wniesiono dotąd 41 znanych sporów inwestor–państwo. Hiszpanię pozywano 56 razy, głównie za zmiany w systemie wsparcia dla OZE, a Czechy – 43 razy, w sprawach związanych z finansami i fotowoltaiką. Polskie sprawy dotykają sektora finansowego, nieruchomości, energetyki i górnictwa.

Tymczasem państwo, spółki skarbu państwa i partnerzy prywatni planują w ciągu dekady wydać setki miliardów złotych na transformację energetyczną, modernizację armii, kolej, drogi, porty i energetykę jądrową. Łączna wartość projektów sięga biliona złotych. Już teraz na polskie kontrakty czekają globalne koncerny zbrojeniowe, energetyczne i infrastrukturalne.

Bilionowy program inwestycyjny a ryzyko sporów

– Im więcej zagranicznego kapitału przy publicznych pieniądzach, tym większa ekspozycja państwa na przyszłe spory – powiedział Andrew de Roy, założyciel Bearstone Global, firmy specjalizującej się w corporate intelligence. Przypomniał sprawę GreenX Metals, w której trybunał arbitrażowy przyznał australijskiej spółce ok. 252 mln funtów odszkodowania, co samo przelicza na około 1,2 mld zł. Polska próbuje podważyć to orzeczenie, ale część postępowań uchyleniowych została już rozstrzygnięta niekorzystnie.

Zbigniew Jankowski, prezes The Diplomatic Platform, ekspert od negocjacji i sporów korporacyjnych, wskazuje, że największym wyzwaniem nie będą jednak arbitraże inwestycyjne, ale tysiące sporów kontraktowych. – Przy takiej skali zamówień każde opóźnienie, zmiana technologiczna czy problem z poddostawcą może przełożyć się na wielomilionowe roszczenia – stwierdził Jankowski. Szczególnie wrażliwe są projekty obronne i infrastrukturalne, gdzie nakładają się bezpieczeństwo państwa, presja czasu i ogromne wartości kontraktów.

Zarządzanie ryzykiem kluczem do sukcesu

– Ryzyko powstaje codziennie: w mailach, notatkach ze spotkań, protokołach i decyzjach. Czasami ważniejsze od tego, co zapisano, jest to, czego nie zapisano – podkreślił Andrew de Roy. Dodał, że najbardziej narażone na konflikty są sektory, w których odpowiedzialność rozmywa się pomiędzy dziesiątki podmiotów: energetyka, obronność, infrastruktura krytyczna czy technologie strategiczne.

– Najtańszy spór to ten, do którego nigdy nie doszło. Kluczowe są jakość dokumentacji, przejrzyste procedury i sprawne mechanizmy rozwiązywania konfliktów – ocenił Zbigniew Jankowski. Jego zdaniem Polska musi udowodnić inwestorom, że potrafi dotrzymywać własnych reguł, bo w arbitrażu największe spory zaczynają się od obietnicy, której jedna ze stron uważa, że druga nie dotrzymała.

Źródło: WNP.PL, Fot. elxeneize, jarizPJ / Shutterstock

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Tagi:

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com