Fot. UE.

Polska walczy o złagodzenie celu klimatycznego UE. Bolesta: część naszych postulatów uwzględniono

Wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta poinformował w Brukseli, że część polskich postulatów dotyczących celu klimatycznego UE na 2040 rok została uwzględniona w projekcie nowelizacji prawa klimatycznego. Polska wciąż domaga się jednak większego udziału kredytów węglowych i wprowadzenia silnych zabezpieczeń dla przemysłu oraz sektora obronnego.

  • Unia Europejska planuje redukcję emisji CO₂ o 90 proc. do 2040 roku w stosunku do poziomu z 1990 roku, co ma być zapisane w znowelizowanym prawie klimatycznym.
  • Polska zgłasza zastrzeżenia do tempa transformacji i kosztów, apelując o wprowadzenie klauzuli rewizyjnej, która pozwoliłaby na korektę celu w razie pogorszenia warunków gospodarczych lub technologicznych.
  • Rząd w Warszawie zabiega o zwiększenie udziału kredytów węglowych w realizacji celu redukcyjnego do 10 proc., podczas gdy obecna propozycja duńskiej prezydencji zakłada jedynie 3 proc.
  • Kredyty węglowe mają pozwolić krajom UE kompensować część emisji poprzez finansowanie zielonych projektów w państwach trzecich, jednak rynek tych instrumentów dopiero powstaje i budzi liczne kontrowersje.
  • Polska chce także ochrony dla sektora zbrojeniowego, argumentując, że obecna propozycja celu klimatycznego nie uwzględnia wyjątkowych potrzeb obronnych i bezpieczeństwa narodowego.

Wiceminister klimatu i środowiska Krzysztof Bolesta poinformował, że część postulatów zgłaszanych przez Polskę w sprawie nowego celu klimatycznego Unii Europejskiej na 2040 rok została już uwzględniona w rozmowach prowadzonych na szczeblu unijnym. Jak zaznaczył, wciąż jednak trwają negocjacje dotyczące szczegółowych rozwiązań, zwłaszcza tych związanych z wykorzystaniem tzw. kredytów węglowych, czyli mechanizmu pozwalającego państwom członkowskim kompensować część emisji gazów cieplarnianych poprzez inwestycje w projekty pochłaniające CO₂.

Bolesta podkreślił, że Polska oczekuje zwiększenia udziału kredytów węglowych do 10 proc. całkowitego wysiłku redukcyjnego, podczas gdy w obecnych propozycjach Komisji Europejskiej przewidziano zaledwie 3 proc. Zdaniem wiceministra taki poziom nie oddaje realnych możliwości i potrzeb krajów, które wciąż są w trakcie transformacji energetycznej i mają bardziej węglowy miks energetyczny niż średnia unijna.

Potrzeba odpowiednich zabezpieczeń

Wiceminister klimatu Mariusz Bolesta reprezentuje Polskę na posiedzeniu ministrów środowiska państw Unii Europejskiej, które odbywa się we wtorek w Brukseli. Głównym tematem spotkania jest decyzja dotycząca ustanowienia nowego celu klimatycznego na rok 2040, mającego wyznaczyć kierunek unijnej polityki redukcji emisji w kolejnych dekadach. Propozycja, nad którą dyskutują państwa członkowskie, zakłada zobowiązanie Unii Europejskiej do zmniejszenia emisji dwutlenku węgla o 90 procent w stosunku do poziomu z 1990 roku. Takie założenie ma zostać formalnie wpisane do nowelizacji unijnego prawa klimatycznego, które stanowi podstawę dla wszystkich wspólnych działań w tym obszarze.

Podczas październikowego szczytu UE przywódcy państw członkowskich zwrócili jednak uwagę, że ambitny cel wymaga odpowiednich zabezpieczeń. Wielu z nich – w tym premier Polski Donald Tusk – podkreślało potrzebę wprowadzenia klauzuli rewizyjnej, która pozwoliłaby na ponowne przeanalizowanie celu, gdyby jego realizacja okazała się nierealna lub nadmiernie obciążająca gospodarki krajów członkowskich. Polski rząd zwracał również uwagę, że różny poziom rozwoju gospodarczego i struktury energetycznej w poszczególnych państwach wymaga elastycznego podejścia do tempa transformacji i narzędzi wsparcia.

Jak poinformował wiceminister Bolesta jeszcze przed rozpoczęciem wtorkowych obrad, część postulatów zgłaszanych przez Polskę została już uwzględniona w kompromisowym tekście nowelizacji prawa klimatycznego, który przygotowała Dania – kraj sprawujący obecnie prezydencję w Radzie Unii Europejskiej. Ostateczny kształt dokumentu ma zostać ustalony podczas bieżących rozmów w Brukseli, a jego przyjęcie będzie miało kluczowe znaczenie dla kierunku unijnej polityki energetyczno-klimatycznej w nadchodzących latach.

– Dotychczasowy tekst odzwierciedla niektóre z naszych postulatów. Dziś będziemy kontynuować rozmowy z prezydencją, Komisją Europejską i innymi państwami członkowskimi, aby osiągnąć pożądany rezultat – powiedział Krzysztof Bolesta, wiceminister klimatu.

Jak dodał, w tekście znalazł się zapis wprowadzający mocną klauzulę rewizyjną. Polska będzie jednak zabiegać o zwiększenie udziału kredytów węglowych do 10 proc.

Czym są kredyty węglowe?

Międzynarodowe kredyty węglowe to nowy instrument finansowy, który ma pomóc Unii Europejskiej w realizacji ambitnych celów klimatycznych. Ich istota polega na tym, że państwa członkowskie mogłyby kompensować część własnych emisji CO₂ poprzez zakup tzw. kredytów węglowych — czyli certyfikatów potwierdzających redukcję emisji osiągniętą w ramach „zielonych” projektów realizowanych poza granicami UE, np. w krajach rozwijających się. W praktyce oznaczałoby to, że zamiast obniżać emisje we własnej gospodarce, część wysiłku klimatycznego można byłoby „kupić” – finansując przedsięwzięcia proekologiczne w innych częściach świata.

Duńska prezydencja w Radzie UE zaproponowała, aby od 2036 roku kredyty węglowe mogły stanowić do 3 proc. całego unijnego wysiłku redukcyjnego. Część krajów członkowskich, w tym państwa o bardziej energochłonnych gospodarkach, postuluje jednak podniesienie tego limitu, argumentując, że pozwoliłoby to złagodzić presję na ich przemysł i zapewnić większą elastyczność w transformacji energetycznej. Z kolei przeciwnicy tej propozycji – głównie państwa o bardziej zaawansowanej dekarbonizacji – ostrzegają, że takie rozwiązanie może w rzeczywistości osłabić tempo redukcji emisji w samej Unii Europejskiej.

Obecnie rynek międzynarodowych kredytów węglowych w ramach UE w ogóle nie istnieje, a jego stworzenie wymagałoby złożonych regulacji, systemu certyfikacji i kontroli jakości projektów. W praktyce więc wprowadzenie takich zapisów mogłoby oznaczać, że cel klimatyczny – formalnie utrzymany na poziomie 90 proc. redukcji emisji do 2040 roku – zostałby de facto osłabiony, ponieważ część redukcji odbywałaby się poza terytorium Unii.

Warszawa – jak tłumaczył wiceminister klimatu Paweł Bolesta – domaga się, by uwzględnić specyfikę krajów o dużym udziale przemysłu ciężkiego i sektora zbrojeniowego, który zdaniem strony polskiej powinien zostać „w jakiś sposób chroniony” przed nadmiernymi kosztami wynikającymi z nowej legislacji klimatycznej.

Na pytanie, czy Polska poprze zaproponowany przez Danię cel klimatyczny na 2040 rok, wiceminister Bolesta przyznał, że obecnie nie ma wystarczającej większości w Radzie UE, aby przyjąć nowelizację unijnego prawa klimatycznego w zaproponowanym kształcie. Oznacza to, że dyskusje nad ostatecznym kształtem przepisów i zasad wykorzystania kredytów węglowych wciąż trwają i mogą jeszcze ulec znacznym zmianom.

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu