Okres 2020–2025 zweryfikował polski przemysł w sposób brutalny – górnictwo zamknęło rok stratą 8,4 mld zł, meblarstwo straciło 13 proc. zatrudnienia i 4 proc. produkcji, a motoryzacja odnotowała spadek eksportu o 2,84 proc. przy redukcji miejsc pracy poniżej 200 tys. Tymczasem IT systematycznie rósł, przekraczając 500 tys. specjalistów, a chemia ujawniła polaryzację między innowacyjnymi graczami a producentami masowymi.
- Górnictwo i meblarstwo znalazły się w najgłębszym kryzysie. Wydobycie węgla spadło do 42,8 mln ton, a strata netto sektora wyniosła 8,4 mld zł. Meblarstwo straciło 13 proc. zatrudnienia, a produkcja spadła o 4 proc.
- Motoryzacja utrzymała produkcję, ale traci zatrudnienie i eksport. Produkcja sprzedana wzrosła o 3,3 proc., ale zatrudnienie spadło poniżej 200 tys. osób, a wartość eksportu obniżyła się o 2,84 proc.
- IT okazał się jedynym sektorem z systematycznym wzrostem. Wartość rynku IT sięgnęła około 100 mld zł, a sektor zatrudniał ponad 500 tys. specjalistów, notując nieprzerwany wzrost przez cały okres.
Górnictwo węgla kamiennego przeszło przez lata 2020–2025 najgłębszy kryzys spośród wszystkich analizowanych sektorów. Dane Agencji Rozwoju Przemysłu za 2025 rok malują obraz branży w trybie przyspieszonej likwidacji. Wydobycie węgla w 2025 roku wyniosło 42,8 mln ton, co oznacza spadek o 1,2 mln ton w porównaniu z 2024 rokiem i o ponad 10 mln ton w stosunku do 2022 roku, kiedy wydobycie sięgało 52,8 mln ton. Trend jest więc jednoznaczny i trwały – górnictwo systematycznie traci na znaczeniu.
Sytuacja finansowa sektora jest katastrofalna. Według danych ARP, strata netto polskiego górnictwa węgla kamiennego w 2025 roku wyniosła 8,376 mld zł – to wynik dramatyczny, choć nieco lepszy niż rekordowa strata 13,742 mld zł w 2024 roku. Przychody sektora spadły w 2025 roku do 33,423 mld zł z 40,995 mld zł rok wcześniej, a koszty, choć zredukowane z 56,376 mld zł do 42,440 mld zł, wciąż przewyższają przychody o blisko 9 mld zł. EBITDA sektora pozostaje głęboko ujemna – w 2025 roku wyniosła -5,188 mld zł, co oznacza poprawę wobec -11,372 mld zł w 2024 roku, ale wciąż jest to wynik katastrofalny.
Zatrudnienie w górnictwie systematycznie spada. Na koniec 2025 roku w sektorze pracowało 71,4 tys. osób, podczas gdy w 2024 roku zatrudnienie wynosiło 74,1 tys., a w 2023 roku – 76,1 tys. W ciągu dwóch lat ubyło blisko 5 tys. miejsc pracy, a proces redukcji zatrudnienia – napędzany programami osłonowymi i dobrowolnymi odejściami – będzie kontynuowany. Paradoksalnie, mimo dramatycznej sytuacji finansowej, przeciętne wynagrodzenie w sektorze w grudniu 2025 roku wyniosło 19.397 zł brutto, a średnia roczna – 13.368 zł brutto. To pokazuje, że struktura kosztów w górnictwie pozostaje sztywna, a wysokie wynagrodzenia są jedną z przyczyn utrzymującej się nierentowności.
Perspektywy dla górnictwa są jednoznaczne. Branża znajduje się w fazie planowanej likwidacji, napędzanej zarówno polityką klimatyczną UE (system ETS, rosnące ceny uprawnień do emisji), jak i względami ekonomicznymi – nieopłacalnością wydobycia. Węgiel – jeszcze dekadę temu filar polskiej energetyki – dziś jest źródłem ciągłych strat, a jego dalsze wydobycie wymaga subsydiowania z budżetu państwa.
Motoryzacja. 198,4 tys. pracowników, spadek eksportu o 2,84 proc.
Przemysł motoryzacyjny – największy pracodawca w polskim przemyśle – przeszedł przez lata 2020–2025 w trybie ambiwalentnym. Z jednej strony sektor odnotował wzrost produkcji sprzedanej i rekordowe wyniki eksportowe w niektórych segmentach, z drugiej – systematycznie tracił miejsca pracy i zmagał się z kurczeniem rynków zbytu. Produkcja sprzedana sektora po trzech kwartałach 2025 roku wyniosła 170,4 mld zł, co oznacza wzrost o 3,3 proc. rok do roku. W II kwartale 2025 roku dynamika wzrostu przekroczyła 5 proc., a w III kwartale – 8 proc. To sugeruje, że po głębokim załamaniu pandemicznym branża stopniowo odzyskiwała stabilność.
W grupie firm średnich i dużych (powyżej 49 pracowników) produkcja sprzedana po trzech kwartałach wyniosła 164,2 mld zł, co oznacza wzrost o 3 proc. rok do roku, z czego 90 mld zł wygenerowali producenci części i akcesoriów, odnotowując wzrost o 3,7 proc. rok do roku. To potwierdza, że polska motoryzacja w dużej mierze opiera się na produkcji komponentów, a nie finalnych pojazdów. Eksport sektora po trzech kwartałach 2025 roku wyniósł 33,39 mld euro, co oznacza spadek o 2,84 proc. rok do roku. W pierwszym półroczu spadek był jeszcze głębszy – 4,61 proc. – co wskazuje, że poprawa w III kwartale była realna, ale nie wystarczyła do odrobienia strat z początku roku. Wartość eksportu części i akcesoriów w I półroczu 2025 roku osiągnęła jednak rekordowy poziom 9,3 mld euro, odnotowując wzrost o 0,5 proc. rok do roku, co potwierdza, że segment komponentów pozostaje najsilniejszym filarem polskiej motoryzacji.
Zatrudnienie w motoryzacji jest w tendencji spadkowej. Po trzech kwartałach 2025 roku średnie zatrudnienie w sektorze (firmy powyżej 9 pracowników) wyniosło 198,4 tys. osób, o 2,6 tys. mniej niż rok wcześniej i o 1,3 tys. mniej niż po I półroczu. Po raz pierwszy od 2022 roku zatrudnienie spadło poniżej 200 tys. W grupie firm średnich i dużych (powyżej 49 pracowników) zatrudnienie wyniosło 189,8 tys., co oznacza spadek o 1,6 proc. rok do roku, a w segmencie producentów części i akcesoriów – 143,0 tys., co oznacza spadek o 1,8 proc. rok do roku.
Sektor motoryzacyjny jest więc w fazie niepokojącej transformacji. Mimo wzrostu produkcji i rekordowego eksportu komponentów, liczba miejsc pracy maleje – co oznacza, że wzrost wydajności nie rekompensuje utraty stanowisk. Proces ten jest zgodny z ogólnoeuropejskim trendem redukcji zatrudnienia w motoryzacji, napędzanym automatyzacją, przesunięciem produkcji poza Europę oraz słabnącym popytem w kluczowych rynkach, takich jak Niemcy i Francja.
Meblarstwo. Spadek produkcji o 4 proc., redukcja zatrudnienia o 13 proc.
Polskie meblarstwo przez lata było symbolem sukcesu eksportowego – drugi eksporter mebli na świecie, lider w Europie. Lata 2020–2025 okazały się jednak dla tej branży okresem głębokiego kryzysu strukturalnego. Dane z 2024 i 2025 roku nie pozostawiają złudzeń: meblarstwo traci na wszystkich frontach. Według danych Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli i agencji B+R Studio, produkcja sprzedana branży meblarskiej w 2024 roku wyniosła 64 mld zł, co oznacza spadek o około 4 proc. rok do roku – kontynuację trendu spadkowego utrzymującego się od dwóch lat. Wartość eksportu spadła o 6 proc., podczas gdy import do Polski wzrósł o 10 proc. – to sygnał, że krajowa branża traci pozycję na rzecz zagranicznej konkurencji.
Rentowność sprzedaży w meblarstwie spadła do 5,2 proc., co jest poziomem uniemożliwiającym przeprowadzenie niezbędnych inwestycji. Prezes Paged Meble, Jarosław Michniuk, podkreśla, że proste przewagi, które mieliśmy 15 lat temu, znikają. Na przykład tańsza siła robocza – w ciągu ostatnich trzech lat minimalna pensja krajowa wzrosła o 40 proc. Mamy również jedne z najwyższych kosztów energii elektrycznej w Europie. Nie ma więc już prostych przewag kosztowych i trzeba budować przewagę przez design, innowacyjność, nowoczesność, automatyzację, digitalizację procesów.
Zatrudnienie w sektorze zmniejszyło się o ponad 13 proc. w ciągu ostatnich lat – to najgłębszy spadek spośród analizowanych sektorów poza górnictwem. Redukcje obejmują zarówno duże firmy, jak i małych producentów. W styczniu 2026 roku producent mebli Forte ogłosił plany zwolnień grupowych do 230 pracowników, a spółka COM40 zapowiedziała zwolnienia w zakładzie w Ociążu.
Przyczyny kryzysu są wielowymiarowe. Po pierwsze, wysokie koszty energii, które w Polsce należą do najwyższych w Europie. Po drugie, wzrost kosztów pracy – minimalne wynagrodzenie wzrosło o 40 proc. w trzy lata. Po trzecie, konkurencja z Azji – Chiny i Wietnam oferują tańsze produkty, co osłabia pozycję polskich eksporterów. Po czwarte, problemy z dostępnością surowca – plany wyłączenia 20 proc. polskich lasów z gospodarki leśnej ograniczają podaż drewna, a ceny tego surowca w Polsce należą do najwyższych w Europie. Jak podkreśla Michniuk, jedna złotówka zarobiona na sprzedaży metra sześciennego drewna odpowiada mniej więcej 12 zł, które można zarobić w łańcuchu wartości dodanej w całym przemyśle – ale to wymaga przewidywalności cen surowca, której dziś brak.
Chemia. Polaryzacja między sukcesem a kryzysem
Przemysł chemiczny w Polsce – reprezentowany przez takie firmy jak PCC Rokita, Grupa Azoty czy Ciech – to sektor o skrajnie zróżnicowanej kondycji. Z jednej strony tradycyjne segmenty (nawozy, tworzywa) przeżyły głęboki kryzys, z drugiej – wyspecjalizowane działy (poliuretany, dodatki specjalistyczne) osiągały rekordowe wyniki.
Przykładem sukcesu jest PCC Rokita, która w I kwartale 2021 roku – w środku pandemii – wypracowała rekordowy skonsolidowany zysk EBITDA na poziomie 136 mln zł, co oznaczało wzrost o prawie 94 proc. rok do roku. Segment Poliuretany zanotował wzrost EBITDA o ponad 430 proc., co było efektem bardzo dużego zapotrzebowania na poliole polieterowe przy jednoczesnej ograniczonej podaży oraz wysokiego popytu branży meblarskiej. Segment Inna działalność chemiczna zanotował niemal dwukrotny wzrost EBITDA dzięki korzystnej sytuacji w branży produktów fosforopochodnych.
Z drugiej strony, Grupa Azoty – największy gracz – przeżywała głęboki kryzys. W III kwartale 2020 roku zysk EBITDA spadł do 250 mln zł z 332 mln zł rok wcześniej, a segment Tworzywa odnotował ujemną marżę EBITDA na poziomie -3,3 proc. Segment Chemia zanotował marżę na poziomie 0,1 proc., a jego wyniki zostały dotknięte spadkiem popytu na rynku meblarskim. Prezes Grupy Azoty, Mariusz Grab, przyznawał, że pozostałe segmenty pozostają pod silnym wpływem rozwoju pandemii, która przyczyniła się do zerowej marży w Chemii i ujemnej marży w Tworzywach.
Zatrudnienie w sektorze chemicznym pozostaje stabilne, ale struktura inwestycji zmienia się. PCC Rokita inwestuje w Centrum Innowacji i Skalowania Procesów, które ma trzykrotnie zwiększyć powierzchnię laboratoryjną, oraz w instalacje do produkcji innowacyjnych produktów. Grupa Azoty kontynuuje flagową inwestycję Polimery Police, która – mimo opóźnień pandemicznych – ma zostać zakończona w 2023 roku.
Ponad 500 tys. specjalistów i nieprzerwany wzrost
Przemysł IT – choć nie jest tradycyjnie zaliczany do przemysłu w sensie produkcyjnym – stanowi kluczowy komponent polskiej gospodarki. Okres 2020–2025 był dla niego czasem nieprzerwanego wzrostu, choć nie bez wyzwań. Dynamika wzrostu polskiego sektora IT była jednym z najwyższych w Europie. Według danych z 2025 roku, wartość polskiego rynku IT sięgnęła około 100 mld zł, a sektor zatrudniał ponad 500 tys. specjalistów. Wzrost napędzany był przez trzy czynniki: cyfryzację przedsiębiorstw po pandemii, rozwój usług chmurowych oraz boom na rozwiązania z zakresu sztucznej inteligencji i cyberbezpieczeństwa.
Inwestycje w IT były najwyższe w historii. Polskie firmy technologiczne pozyskiwały rekordowe fundusze venture capital – w 2025 roku wartość inwestycji przekroczyła 5 mld zł – a globalne korporacje, takie jak Google, Microsoft czy Intel, otwierały w Polsce nowe centra badawczo-rozwojowe. Polskie firmy IT dynamicznie rozwijały eksport – wartość usług IT świadczonych za granicą sięgnęła w 2025 roku około 15 mld euro.
Zatrudnienie w sektorze IT rosło systematycznie, choć w tempie wolniejszym niż w latach 2015–2020. Wynagrodzenia w IT należą do najwyższych na polskim rynku pracy – średnia pensja programisty w 2025 roku wynosiła około 20–25 tys. zł brutto miesięcznie. Wyzwania dla IT to przede wszystkim kurcząca się dostępność wykwalifikowanych pracowników (luka kompetencyjna), rosnące koszty wynagrodzeń oraz konkurencja ze strony firm z USA i Azji. Mimo to sektor IT jest jedynym w analizowanym zestawieniu, który systematycznie zwiększał zarówno produkcję, zatrudnienie, jak i rentowność w całym okresie 2020–2025.
Analiza porównawcza. 3 wskaźniki, które decydują o odporności
| Sektor | EBITDA (2025) | Zmiana EBITDA (2020–2025) | Zatrudnienie (2025) | Zmiana zatrudnienia (2020–2025) | Inwestycje (trend) |
|---|---|---|---|---|---|
| Górnictwo | -5,2 mld zł | głęboko ujemna | 71,4 tys. | -25 proc. | znikome |
| Motoryzacja | stabilna (wzrost produkcji) | +3,3 proc. (produkcja) | 198,4 tys. | -1,3 proc. (r/r) | w automatyzację i elektromobilność |
| Meblarstwo | spadek rentowności do 5,2 proc. | -4 proc. (produkcja) | redukcja o 13 proc. | głęboki spadek | niewystarczające |
| Chemia | polaryzacja (Rokita: +94 proc., Azoty: -25 proc.) | skrajnie zróżnicowana | stabilne | stabilne | w innowacje (Rokita) / w moce masowe (Azoty) |
| IT | wzrost >10 proc. r/r | systematyczny wzrost | >500 tys. | +15–20 proc. (w okresie) | najwyższe w historii |
5 wniosków na przyszłość. Co decyduje o przetrwaniu?
Analiza porównawcza pięciu sektorów w okresie 2020–2025 prowadzi do kilku kluczowych wniosków o charakterze strukturalnym. Odporność sektorów zależy od zdolności do przenoszenia kosztów na odbiorcę. Sektory produkujące towary o niskiej marży, z silną konkurencją cenową – meblarstwo, górnictwo – były najbardziej wrażliwe na wzrost kosztów energii i pracy. Sektory o wyższej marży i większej sile rynkowej – IT, wyspecjalizowana chemia – radziły sobie znacznie lepiej.
Odporność zależy od stopnia dywersyfikacji rynków zbytu. Motoryzacja – silnie uzależniona od rynku niemieckiego – odczuła spowolnienie za Odrą. Meblarstwo – uzależnione od eksportu do Europy Zachodniej – zostało dotknięte spadkiem popytu w kluczowych krajach. IT – obsługujący globalnych klientów – zyskał na dywersyfikacji geograficznej.
Odporność zależy od poziomu automatyzacji i innowacyjności. Sektory, które zainwestowały w automatyzację – części motoryzacyjne – i innowacyjność – specjalistyczna chemia – potrafiły utrzymać rentowność mimo spadku zatrudnienia. Sektory opierające się na taniej sile roboczej – meblarstwo – zostały brutalnie zweryfikowane.
Odporność zależy od polityki publicznej. Górnictwo przetrwało tylko dzięki systemowemu wsparciu publicznemu – programom osłonowym, dopłatom do wynagrodzeń, subsydiom do wydobycia. Bez tego sektor upadłby już w 2022 roku. Meblarstwo nie otrzymało analogicznego wsparcia – i upada.
Przyszłość należy do sektorów, które łączą kompetencje tradycyjne z cyfrowymi. IT jest oczywistym liderem, ale motoryzacja, która inwestuje w elektromobilność i oprogramowanie, oraz chemia, która rozwija innowacyjne produkty, również mają szansę. Meblarstwo, które nie inwestuje w automatyzację i design, oraz górnictwo, które nie ma realnej ścieżki transformacji, są skazane na dalszy upadek.
Mapa odporności polskiego przemysłu. Kto wygrał, a kto przegrał?
Okres 2020–2025 zweryfikował polski przemysł w sposób brutalny, ale też odkrywczy. Najlepiej przetrwały sektory, które weszły w ten okres z wysoką marżą, silną pozycją rynkową, zdywersyfikowaną strukturą odbiorców i zaawansowaną automatyzacją. IT spełnia wszystkie te kryteria – i to on wyszedł z kryzysu najsilniejszy. Motoryzacja, mimo spadku zatrudnienia, utrzymała skalę produkcji i rekordowy eksport komponentów – to sektor, który ma szansę na stabilizację, jeśli przyspieszy transformację w kierunku elektromobilności i oprogramowania.
Najgorzej przetrwały sektory oparte na taniej sile roboczej, niskiej marży i silnej konkurencji cenowej. Meblarstwo – polska wizytówka eksportowa – przeżywa najgłębszy kryzys od dekad, tracąc zatrudnienie, rentowność i rynki. Górnictwo – tradycyjne zagłębie polskiej gospodarki – jest w fazie planowanej likwidacji, a jego przyszłość to wyłącznie kwestia polityki społecznej, nie ekonomicznej.
Chemia pokazuje, że przyszłość leży w specjalizacji i innowacyjności. Firmy, które postawiły na wyspecjalizowane produkty, rozwijały się, mimo kryzysu. Te, które pozostały przy masowej produkcji, popadły w tarapaty. To kluczowa lekcja dla całego polskiego przemysłu.
Dla decydentów gospodarczych wnioski są jednoznaczne: Polska musi przyspieszyć transformację energetyczną, by obniżyć koszty energii, inwestować w automatyzację i innowacyjność, dywersyfikować rynki zbytu oraz wspierać te sektory, które mają realną szansę na utrzymanie konkurencyjności w nowej, zielonej gospodarce. Sektory, które nie podołają tym wyzwaniom, podzielą los górnictwa i meblarstwa. Te, które podejmą wyzwanie, mogą – jak IT – nie tylko przetrwać, ale i rozkwitnąć.
Opracowano na podstawie: danych Agencji Rozwoju Przemysłu, Głównego Urzędu Statystycznego, Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli, raportów PCC Rokita i Grupy Azoty, analiz dotyczących rynku IT oraz wypowiedzi przedstawicieli branż.
Fot. Unsplash.

