Poliuretan w kontenerach może być bombą. Eksperci biją na alarm po pożarze w Wielkopolsce

Rozwój magazynów energii w Polsce, choć niezbędny dla stabilizacji systemu elektroenergetycznego, odbywa się w warunkach narastającej niepewności regulacyjnej. Pożary baterii litowo-jonowych, które w ostatnich miesiącach wystąpiły zarówno w instalacjach domowych, jak i w kontenerowych systemach magazynowania energii, unaoczniły, że brak jednolitych wytycznych dotyczących konstrukcji, monitoringu i ochrony przeciwpożarowej stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo całego sektora.

7 maja 2026 roku w miejscowości Czajków w województwie wielkopolskim doszło do jednego z najpoważniejszych pożarów magazynu energii w Polsce. Zapalił się kontenerowy magazyn bateryjny ważący około 18 ton, zawierający ponad 107 tysięcy ogniw akumulatorowych, o łącznej mocy 2 MW. Doświadczenia z innych krajów, a także ostatnie incydenty w Polsce, wskazują, że odpowiedź na pytanie o regulacje powinna zapaść jak najszybciej, zanim dojdzie do tragedii, która na lata zdyskredytuje technologię magazynowania energii w świadomości społecznej.

W działaniach gaśniczych w Czajkowie uczestniczyło blisko 100 strażaków, a akcja trwała wiele godzin. Na miejsce skierowano między innymi grupy ratownictwa chemicznego, drony termowizyjne oraz robota gaśniczego. Szczególnie niepokojący był przebieg zdarzenia. Standardowe działania gaśnicze okazały się niewystarczające, ponieważ strażacy mieli do czynienia nie tylko z samym ogniem, ale także z ryzykiem termicznej ucieczki (thermal runaway) – reakcji chemicznej charakterystycznej dla baterii litowo-jonowych, w której pod wpływem wysokiej temperatury zapalają się kolejne ogniwa. Pojedyncze ogniwa mogą inicjować kolejne zapłony, temperatura gwałtownie rośnie, a sam proces może trwać wiele godzin lub powracać po pozornym ugaszeniu instalacji.

Mimo prowadzonych działań – obsypywania kontenera piaskiem, intensywnego schładzania i monitorowania temperatury – temperatura wewnątrz kontenera stale rosła. W związku z dynamiczną sytuacją oraz zagrożeniem dla osób znajdujących się w pobliżu podjęto decyzję o ewakuacji 65 osób z terenu zakładu i sąsiednich budynków. Ostatecznie w akcji uczestniczyły 24 zastępy Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało alert SMS do mieszkańców powiatu ostrzeszowskiego z apelem o pozostanie w domach i zamknięcie okien ze względu na dym i toksyczne gazy pożarowe.

Szczególnie istotny jest kontekst, w jakim doszło do pożaru. Naczepa z kontenerowym magazynem przyjechała na teren zakładu produkcyjnego dzień wcześniej i miała zostać zainstalowana następnego dnia. Zakład potrzebował 1 MW mocy przyłączeniowej, ale dostępne przyłącze było znacznie mniejsze – stąd decyzja o leasingu bateryjnego systemu akumulacji energii. Oznacza to, że w momencie pożaru magazyn nie był jeszcze uruchomiony – był to pożar kontenera zawierającego zapakowany do transportu, przewożony i przewidziany do uruchomienia magazyn energii. Ta okoliczność rodzi fundamentalne pytania o bezpieczeństwo transportu i magazynowania takich systemów jeszcze przed ich instalacją.

Zapisz się do newslettera!

Czego brakuje w polskich przepisach?

Jak podkreśla Syryczyński, polskie przepisy nie regulują wprost magazynów bateryjnych – wymagania określa się indywidualnie, często z odwołaniem do standardów takich jak NFPA 855 i UL 9540A. Tymczasem rozwój rynku magazynów energii wymaga jasnych standardów bezpieczeństwa. Ekspert wskazuje na kilka kluczowych obszarów, które powinny zostać uregulowane. Przedmiotem uruchomienia nie jest sam magazyn bateryjny, ale magazyn wsadzony w kontener. Projektowanie nowej instalacji powinno objąć także projektowanie tego kontenera. Ktoś powinien określić żądaną odporność ogniową ścian, na przykład 30 minut. Powinna to być odporność ogniowa wewnętrznych ścian kontenera, a na pewno nie uzyskamy jej, wypełniając je poliuretanem. W takiej sytuacji potrzebne są znane z sektora oil&gas twardniejące materiały, które przez wiele minut chronią konstrukcje przed ogniem.

Obudowa kontenera powinna wytrzymać określone nadciśnienie – i to powinien określić projektant lub norma. Jednocześnie powinien zawsze istnieć element dekompresyjny, który wyrzuca nadmiar gazu w określonym kierunku po osiągnięciu na przykład 60 czy 75 procent ciśnienia równego wytrzymałości ścian. Certyfikowana płytka bezpieczeństwa powinna zadziałać, zanim zostanie przekroczona wytrzymałość najsłabszego elementu ściany. To oznacza, że powinno być projektowanie takiej obudowy, a nie wsadzanie magazynu w to, co jest pod ręką.

Taki specjalny kontener powinien mieć system do podłączenia na przykład mgły wodnej. Powinna istnieć analiza, czy to byłoby obowiązkowe wyposażenie – czyli potrzebny standard, oraz decyzja, czy stojące i uruchomione kontenery tego typu nie powinny mieć zdalnie przypiętej linii, aby strażacy mogli zacząć wciskać do nich mgłę po podłączeniu się z odległości kilku czy kilkunastu metrów.

Niebezpieczne precedensy

Syryczyński przywołuje także przykład z innej branży – choć jest to raczej anegdota niż udokumentowany fakt – który obrazuje, do czego może prowadzić rezygnacja z wymogów bezpieczeństwa. Opowiada on o pewnej stolicy, w której zamówiono wagony dla nowej linii metra, ale z powodu niechęci politycznej skreślono wymogi dawnego standardu GOST w specyfikacji zakupowej. Zaczęły jeździć wagony bez dodatkowej baterii i systemu awaryjnego otwierania drzwi, który miał działać w razie pożaru elektrycznego silnika wagonu. Awaryjny system pozwalałby na otwarcie drzwi, ponieważ zasilanie wagonu z zewnątrz zostało odcięte przy zapaleniu się silnika. Na szczęście przy pierwszym pożarze pasażerom udało się wyłamać drzwi i nikomu nic się nie stało. Potem po cichu domontowano te systemy w pozostałych wagonach.

Niezależnie od tego, czy historia ta jest prawdziwa w każdym szczególe, dobrze ilustruje ona mechanizm, który może powtórzyć się w przypadku magazynów energii: brak standardów i wymogów bezpieczeństwa w momencie projektowania i zakupu może prowadzić do sytuacji, w których bezpieczeństwo użytkowników i ratowników jest zagrożone.

Międzynarodowe standardy i doświadczenia

Rynek magazynów energii nie rozwija się w próżni. Wraz ze wzrostem liczby instalacji pojawiły się pojedyncze incydenty, które stały się impulsem do zmian technologicznych i regulacyjnych. Starsze instalacje, głównie oparte na chemii NMC, notowały pojedyncze incydenty pożarowe, co doprowadziło do zaostrzenia norm i stosowania bezpieczniejszych chemii, takich jak LFP. Wnioski wyciągnięte z tych zdarzeń doprowadziły do wyraźnego zaostrzenia standardów bezpieczeństwa.

Kluczowym dokumentem w tym obszarze jest NFPA 855 – standard amerykańskiej Narodowej Asocjacji Ochrony Przeciwpożarowej, który od 2026 roku przeszedł istotną aktualizację. Standard ten oferuje kompleksowe kryteria ochrony przeciwpożarowej dla instalacji systemów magazynowania energii (ESS), oparte na zastosowanej technologii, lokalizacji, rozmiarze i separacji instalacji oraz systemach tłumienia i kontroli pożaru. Edycja 2026 wprowadza znaczące zmiany, w tym nowy załącznik G.11 dotyczący testów ogniowych na dużą skalę, koncentrujący się na scenariuszach rozprzestrzeniania się ognia pomiędzy systemami BESS.

Wprowadzono także wymóg analizy ograniczania zagrożeń (HMA) jako standardowego elementu oceny bezpieczeństwa dla większości instalacji BESS. Zaktualizowany standard wymaga również, aby instalacje BESS obejmowały środki kontroli i zapobiegania wybuchom, projektowane zgodnie z NFPA 69 lub poparte testami ogniowymi i wybuchowymi na poziomie instalacji. W Europie z kolei od stycznia 2026 roku obowiązuje zaktualizowana norma ISO 3941, która wprowadza nową klasę pożarów L dla pożarów związanych z ogniwami litowo-jonowymi i bateriami (bez metalicznego litu). Klasyfikacja ta jest szczególnie przydatna w kontekście oceny, ubezpieczania i kontroli ryzyka pożarowego w obszarach takich jak systemy magazynowania energii.

Pożary, które zmieniły branżę

Jednym z przełomowych momentów dla rynku były pożary magazynów energii w Korei Południowej i USA, których szczegółowa analiza stała się punktem zwrotnym dla całej branży. Wnioski wyciągnięte z tych zdarzeń doprowadziły do wyraźnego zaostrzenia standardów bezpieczeństwa. Jak podkreślają przedstawiciele sektora, większość incydentów była skutkiem błędów projektowych, niewystarczająco wydajnych systemów chłodzenia lub nieprawidłowego działania systemów zarządzania baterią (BMS), a nie samej technologii magazynowania energii.

Doświadczenia z rynków międzynarodowych pokazują, że o niezawodności systemów magazynowania energii decydują przede wszystkim wydajne systemy chłodzenia, odpowiednio wydzielone i zaprojektowane strefy pożarowe oraz zaawansowane rozwiązania umożliwiające wczesne wykrywanie potencjalnych zagrożeń. Dziś bezpieczeństwo nie jest już traktowane jako element dodatkowy, ale jako integralna część całego systemu.

Co powinno się zmienić w Polsce

Kontenery magazynów energii powinny mieć określoną klasę odporności ogniowej, a materiał izolacyjny nie powinien stanowić dodatkowego zagrożenia pożarowego. Poliuretan, jako materiał łatwopalny i toksyczny w procesie rozkładu, nie powinien być stosowany w bezpośrednim sąsiedztwie baterii litowo-jonowych.

Każdy kontenerowy magazyn energii powinien być wyposażony w certyfikowane płytki bezpieczeństwa lub inne elementy dekompresyjne, które umożliwiają kontrolowane uwalnianie gazów pożarowych, zanim ciśnienie wewnątrz kontenera osiągnie poziom zagrażający integralności konstrukcji. Kontenery powinny mieć standardowe złącza umożliwiające szybkie podłączenie systemów gaśniczych, takich jak mgła wodna, bez konieczności przebijania obudowy w warunkach pożarowych.

Po ustawieniu kontenera na docelowej lokalizacji powinien być natychmiast montowany system monitoringu, który umożliwia zdalną obserwację parametrów pracy baterii i wczesne wykrywanie nieprawidłowości. Należy określić minimalne odległości między kontenerowymi magazynami energii, uzależnione od typu baterii i ich mocy, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się pożaru między instalacjami. Wprowadzenie obowiązku wykupu ubezpieczenia pokrywającego koszty gaszenia pożaru i utylizacji zanieczyszczeń, analogicznego do OC w przypadku pojazdów mechanicznych, wydaje się niezbędnym krokiem.

Konsekwencje dla rozwoju rynku magazynów energii

Brak jasnych standardów bezpieczeństwa ma już realne konsekwencje dla rozwoju rynku magazynów energii w Polsce. Jak podaje nieoficjalnie E24, to właśnie brak norm przeciwpożarowych dotyczących konkretnie magazynów energii może zwiększać presję na stosowanie restrykcyjnych przepisów, które zahamują rozwój rynku. Ministerstwo rozważa propozycje zmian w warunkach technicznych, które mogą skutkować wdrożeniem przepisów ograniczających rozwój magazynów energii. Pojawiają się informacje o nowych przepisach, które mogą mocno wpłynąć na rynek magazynowania energii od 2026 roku.

Paradoksalnie, właśnie brak jasnych i przewidywalnych regulacji może doprowadzić do sytuacji, w której rynek magazynów energii w Polsce zostanie zahamowany – nie z powodu zbyt rygorystycznych norm, ale z powodu ich całkowitego braku, który rodzi niepewność inwestycyjną i ryzyko odpowiedzialności. Z drugiej strony, wprowadzenie standardów w sposób nieprzemyślany – bez konsultacji z branżą i bez uwzględnienia specyfiki różnych technologii – może równie skutecznie zahamować rozwój rynku.

Fot. Unsplash

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com