Spadek wydobycia węgla o 4 mln ton zmusza producentów maszyn górniczych do transformacji. Grenevia (dawny Famur) zmniejsza zależność od węgla do 25 proc. w 2030, rozwijając OZE, magazyny energii i e‑mobilność.
Sektor maszyn górniczych w Polsce od dłuższego czasu odczuwał skutki transformacji energetycznej, jednak rok 2025 przyniósł szczególnie dotkliwe sygnały ostrzegawcze. Mimo formalnie utrzymywanego wydobycia węgla na poziomie 44,6 mln ton w 2026 roku, dynamika inwestycji w nowe maszyny i urządzenia gwałtownie spadła. Polska Grupa Górnicza, największy odbiorca tego segmentu, już oficjalnie zapowiedziała redukcję nakładów inwestycyjnych, co bezpośrednio przekłada się na mniejszą liczbę zamówień dla producentów kombajnów, przenośników, układów wentylacyjnych i innych urządzeń górniczych.
Prezes spółki Grenevia, która powstała z przekształcenia Famuru, w liście do akcjonariuszy wprost stwierdziła, że trwająca restrukturyzacja górnictwa węgla kamiennego oznacza trwałą redukcję zapotrzebowania na inwestycje w sektorze, co stanowi istotne wyzwanie dla segmentu maszyn górniczych. Produkcja węgla spada systematycznie od 45 lat, a spółki wydobywcze zamiast inwestować w nowe wydobycie, koncentrują się na zamykaniu kopalń i osłonach socjalnych dla załóg.
To nowe otoczenie wymusza na dostawcach maszyn górniczych dywersyfikację przychodów, ponieważ dotychczasowi odbiorcy nie będą już w stanie generować stabilnego, długoterminowego popytu. Równolegle, według danych Polskiego Alarmu Smogowego, w 2025 roku koszt ogrzewania węglem dla przeciętnego gospodarstwa domowego wzrósł znacząco, przyspieszając proces odchodzenia od tego paliwa i zmniejszając zapotrzebowanie na urządzenia do jego wydobycia i transportu. W tych warunkach firmy, które nie podjęły działań dywersyfikacyjnych, zaczęły notować gwałtowne spadki przychodów i rosnące zadłużenie.
Przykład Grenevii
Najbardziej spektakularnym i zaawansowanym przykładem przekwalifikowania branży maszyn górniczych jest historia grupy Famur/Grenevia. W 2021 roku firma ogłosiła nowe kierunki strategiczne, zakładające przekształcenie się w holding uczestniczący w zielonej transformacji. W 2022 roku Famur podpisał list intencyjny z EDF Renewables, otwierając możliwość współpracy przy projektach lądowej energetyki wiatrowej, a jednocześnie zadeklarował, że do 2024 roku około 70 procent przychodów grupy będzie pochodzić ze źródeł niezwiązanych z węglem energetycznym. W 2023 roku dokonano symbolicznego kroku – zmiany nazwy na Grenevia, co miało podkreślić nowy, zielony kierunek działania.
Nowa struktura holdingu podzielona została na pięć głównych segmentów: maszyny górnicze, projekty OZE, e‑mobilność, elektroenergetyka oraz wiatr – serwis i komponenty. W segmencie fotowoltaicznym grupa skonsolidowała spółkę Projekt Solartechnik (PST), uzyskując 99,7 procent udziałów, co pozwoliło na pełną rewizję strategii i optymalizację działalności. W obszarze magazynów energii i rozwiązań dla e‑mobilności Grenevia rozwija spółkę Impact Clean Power Technology (ICPT), a w segmencie dystrybucji energii działa na bazie Elgór+Hansen, dostarczając stacje transformatorowe i rozwiązania dla operatorów sieci.
Wyniki finansowe pokazują, że transformacja holdingu przynosi efekty. W 2025 roku przychody grupy przekroczyły 2,37 mld zł, wobec 1,86 mld zł rok wcześniej, zysk operacyjny wzrósł z 256 mln zł do 411 mln zł, a zysk netto z 247 mln zł do 318 mln zł. Sukces ten nie oznacza jednak, że transformacja została zakończona – wręcz przeciwnie. W marcu 2026 roku akcje Grenevii zostały wycofane z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, a jedynym akcjonariuszem stał się fundusz TDJ Equity I. Decyzja ta wskazuje, że kontynuacja głębokiej restrukturyzacji wymaga elastyczności i długoterminowego horyzontu, który trudno utrzymać w modelu spółki giełdowej.
Zgodnie z aktualizacją kierunków strategicznych z 2025 roku, Grenevia zamierza do 2030 roku rozszerzyć działalność z pięciu do co najmniej siedmiu segmentów, w tym wydzielić magazyny energii i maszyny dla sektora energetycznego jako odrębne jednostki. Celem jest osiągnięcie dodatniej marży EBITDA w każdym segmencie oraz redukcja udziału przychodów zależnych od węgla energetycznego do poziomu poniżej 25 procent. Grenevia planuje przy tym reinwestować wypracowane zyski w dalszy rozwój, co wskazuje na dojrzałe podejście do procesu transformacji – nie jako jednorazowej zmiany, ale ciągłego dostosowywania portfela do zmieniających się warunków rynkowych.
Ofiary braku dywersyfikacji
W przeciwieństwie do Grenevii, inne firmy z branży maszyn górniczych nie przeprowadziły skutecznej dywersyfikacji. Kopex, przez lata rywal Famuru, nie zdołał wypracować własnej ścieżki transformacji. Co prawda w 2022 roku pojawiły się doniesienia o zamiarze budowy mocy wytwórczych w OZE, ale plany te nie doczekały się realizacji na znaczącą skalę. W 2023 i 2024 roku spółka borykała się z poważnymi problemami finansowymi, co ostatecznie doprowadziło do przejęcia kontroli przez inwestorów, którzy nie kontynuowali transformacji w kierunku zielonej energii. Kopex pozostał w dużej mierze skoncentrowany na malejącym rynku maszyn górniczych, tracąc tym samym szansę na udział w rosnącym rynku OZE.
Inne mniejsze podmioty, takie jak Carboautomatyka czy Elgór+Hansen (ten ostatni został zresztą przejęty przez Grenevię), również stanęły przed podobnym dylematem. Niektóre z nich próbowały znaleźć nisze w sektorze OZE, na przykład dostarczając systemy sterowania i automatyki dla farm wiatrowych, ale brakowało im skali i zaplecza kapitałowego do przeprowadzenia pełnoskalowej transformacji. W rezultacie wiele przedsiębiorstw z branży maszyn górniczych na Śląsku notuje dziś straty, redukuje zatrudnienie lub staje w obliczu upadłości. Według danych z 2026 roku, jedna z firm w pierwszym kwartale tego roku odnotowała stratę netto w wysokości 5,6 mln zł, podczas gdy rok wcześniej osiągnęła zysk 6,9 mln zł – różnica ta wprost pokazuje, jak szybko może zmienić się sytuacja finansowa w sektorze silnie uzależnionym od górnictwa.
Różnica między Grenevią a jej konkurentami polega zatem nie tylko na skali kapitału, ale przede wszystkim na strategicznym podejściu. Podczas gdy Grenevia potraktowała transformację jako proces inwestycyjny i holdingowy, zakładający budowę całego portfela zielonych technologii, inne firmy nie zdołały wyjść poza doraźne reakcje na spadający popyt. To pokazuje, że samo posiadanie kompetencji inżynieryjnych i produkcyjnych nie wystarczy – konieczne jest również wypracowanie spójnej strategii biznesowej i zdolność do pozyskania odpowiedniego kapitału na inwestycje w nowe obszary.
Kompetencje technologiczne do przekwalifikowania i ich wykorzystanie w praktyce
Przemysł maszyn górniczych posiada wiele kompetencji technologicznych, które mogą zostać wykorzystane w produkcji komponentów dla OZE. Doświadczenie w projektowaniu i budowie przekładni, układów napędowych, systemów hydraulicznych i automatyki jest bezpośrednio transferowalne do branży energetyki wiatrowej i fotowoltaicznej.
Famur w swoim czasie podkreślał, że posiada oparte na wieloletnim doświadczeniu kompetencje w projektowaniu i budowie urządzeń dla przemysłu, w tym zaawansowanych przekładni, które mogą znaleźć zastosowanie poza segmentem maszyn górniczych. To właśnie te kompetencje stały się podstawą współpracy z EDF Renewables, gdzie grupa mogła zaoferować swoje zdolności produkcyjne i inżynieryjne jako uzupełnienie doświadczenia dewelopera OZE w projektowaniu i budowie farm wiatrowych.
W praktyce jednak sama zdolność do wytwarzania precyzyjnych komponentów nie wystarczy, aby wejść na rynek OZE. Grenevia musiała również zbudować od podstaw kompetencje deweloperskie – czyli zdolność do lokalizowania, przygotowywania i komercjalizacji projektów farm fotowoltaicznych i wiatrowych. W 2025 roku segment OZE grupy mierzył się z trudnym otoczeniem, w tym spadającymi cenami energii, wysokimi stopami procentowymi i ograniczonym popytem ze strony inwestorów, co pokazuje, że sama produkcja komponentów to tylko jeden z elementów układanki. Aby odnieść sukces, firma musi być obecna na wielu poziomach łańcucha wartości – od projektowania, przez finansowanie, budowę, aż po serwisowanie gotowych instalacji.
W segmencie elektroenergetycznym Grenevia wykorzystuje kompetencje Elgór+Hansen do produkcji stacji transformatorowych dla OZE. Są to urządzenia kluczowe dla przyłączania farm wiatrowych i fotowoltaicznych do sieci dystrybucyjnej. Kompetencje te bezpośrednio wywodzą się z doświadczenia w budowie podobnych rozwiązań dla górnictwa i przemysłu ciężkiego, co potwierdza, że przekwalifikowanie jest możliwe, ale wymaga odpowiedniego ukierunkowania i inwestycji. Jednocześnie jednak sama produkcja komponentów nie zapewnia jeszcze stabilności przychodów – w 2025 roku grupa odnotowała niższą efektywność farm fotowoltaicznych spowodowaną częstymi wyłączeniami przez operatorów, co przełożyło się na niższe przychody z tego segmentu.
Rola sektora elektroenergetycznego i magazynowania energii w procesie przekwalifikowania
Przekwalifikowanie przemysłu maszyn górniczych nie musi ograniczać się wyłącznie do produkcji komponentów dla OZE. Równie dużym, a być może większym wyzwaniem jest modernizacja i rozbudowa sieci elektroenergetycznych. Każda nowa instalacja OZE – czy to farma wiatrowa, fotowoltaika, czy magazyn energii – musi zostać przyłączona do sieci. Operatorzy systemów dystrybucyjnych i przesyłowych w Polsce, tacy jak Energa-Operator, PGE Dystrybucja, Tauron Dystrybucja i Polskie Sieci Elektroenergetyczne, potrzebują ogromnych ilości nowych stacji transformatorowych, rozdzielnic, systemów sterowania i zabezpieczeń. To właśnie tutaj firmy z doświadczeniem w produkcji ciężkich maszyn i systemów automatyki mogą znaleźć nowy obszar działania.
Grenevia już podjęła działania w tym kierunku, integrując w swoim portfelu spółkę Elgór+Hansen, która specjalizuje się w rozwiązaniach dla sektora dystrybucji energii. Według planów grupy, segment elektroenergetyczny ma odegrać kluczową rolę w osiągnięciu celu redukcji uzależnienia od węgla do poziomu poniżej 25 procent w 2030 roku. Rynek transformatorów i innej infrastruktury sieciowej rośnie w szybkim tempie, ponieważ Polska musi nadążyć z modernizacją sieci za lawinowo rosnącą liczbą instalacji OZE. Na koniec 2025 roku moc zainstalowana OZE w Polsce przekroczyła 37 GW, a pod koniec lutego 2026 roku osiągnęła już blisko 39 GW, co oznacza wzrost o 12,5 procent w ciągu zaledwie roku. Każdy z tych dodatkowych gigawatów wymaga odpowiedniej infrastruktury przyłączeniowej, stwarzając tym samym zapotrzebowanie na komponenty, które mogą być produkowane przez przekwalifikowane zakłady maszyn górniczych.
Równie dużym polem do przekwalifikowania są magazyny energii, których rozwój jest niezbędny do bilansowania zmiennej produkcji z OZE. Magazyny potrzebują systemów zarządzania temperaturą, konstrukcji wsporczych, systemów zabezpieczeń i automatyki. Kompetencje w projektowaniu i produkcji tych elementów są zbliżone do tych, które były wykorzystywane w przemyśle górniczym. Grenevia planuje wyodrębnić magazyny energii jako odrębny segment swojej działalności do 2030 roku, co wskazuje, że dostrzega ona w tym obszarze znaczący potencjał wzrostu.
Jednocześnie na rynku działają już inne podmioty, takie jak Impact Clean Power Technology (część grupy Grenevia), które rozwijają systemy bateryjne dla e‑mobilności i magazynów energii. W 2026 roku spółka ta ma plany rozbudowy zakładu produkcyjnego w Pruszkowie i dalszego zwiększania mocy produkcyjnych, co potwierdza, że popyt na magazynowanie energii rośnie, a firmy z doświadczeniem w produkcji przemysłowej mogą skutecznie wejść w ten segment.
Wyzwania stojące na drodze powszechnego przekwalifikowania
Mimo że Grenevia udowodniła, że transformacja jest możliwa, jej przykład nie jest łatwo powtarzalny dla całego sektora. Po pierwsze, przeszkodą są wysokie koszty inwestycji. Przekształcenie zakładu produkującego maszyny górnicze na produkcję komponentów dla OZE wymaga zakupu nowych maszyn, przekwalifikowania kadry i często zmiany całej linii technologicznej. Dla małych i średnich przedsiębiorstw, które nie posiadają zaplecza kapitałowego podobnego do Famuru, jest to bariera często nie do pokonania. Grenevia mogła sfinansować transformację dzięki wcześniejszej konsolidacji rynku i wsparciu funduszu TDJ, który zapewnił stabilne finansowanie na lata. Mniejsze firmy nie mają takich możliwości.
Po drugie, barierą jest niedobór wykwalifikowanej kadry. Przekwalifikowanie inżyniera górnictwa na specjalistę od turbin wiatrowych nie jest procesem automatycznym – wymaga szkoleń, certyfikacji i często zmiany podejścia do projektowania. Dotychczasowy model pracy w przemyśle górniczym, oparty na dużych, ciężkich, wolnoobrotowych maszynach, różni się od wymagań stawianych przez wysokosprawne turbiny wiatrowe czy precyzyjne systemy śledzenia słońca w fotowoltaice. Wiele firm skarży się na brak odpowiednio wykwalifikowanych pracowników, gotowych do pracy w nowych technologiach, co spowalnia proces transformacji.
Po trzecie, barierą jest sama struktura rynku OZE. W przeciwieństwie do górnictwa, gdzie istniał jeden dominujący odbiorca (państwowe spółki węglowe), rynek OZE jest rozdrobniony i zdominowany przez deweloperów zewnętrznych. Projekty są realizowane przez wyspecjalizowane firmy, często spoza Polski, które mają własnych, sprawdzonych dostawców komponentów. Wejście w ten łańcuch dostaw wymaga nie tylko odpowiedniej jakości produktów, ale także certyfikacji i referencji, które nowi producenci muszą dopiero zdobyć. W branży OZE liczy się również szybkość realizacji i elastyczność, co stanowi dodatkowe wyzwanie dla firm przyzwyczajonych do długoterminowych kontraktów z jednym odbiorcą.
Po czwarte, w 2025 i 2026 roku rynek OZE w Polsce zmagał się z własnymi problemami. Wysokie stopy procentowe, spadające ceny energii na rynku spot oraz ograniczony popyt inwestorów przełożyły się na obniżenie wyceny gotowych projektów. Grenevia w swoim liście do akcjonariuszy wprost przyznała, że w segmencie OZE presja rynkowa doprowadziła do obniżenia wartości projektów, a komercjalizacja farm fotowoltaicznych budowanych przy wysokich cenach komponentów stała się trudniejsza. Oznacza to, że nawet firmy, które pomyślnie przeszły transformację, muszą mierzyć się z niepewnością rynkową i wahaniami koniunktury.

