Prezes PSE ocenia, że dzięki rynkowi mocy polski system elektroenergetyczny będzie bezpieczny przez kilka lat, choć po 2028 r. potrzebne będą nowe rozwiązania.
- Prezes PSE Grzegorz Onichimowski ocenił, że rynek mocy zapewnia bezpieczeństwo systemu w najbliższych latach.
- W aukcjach rynku mocy zakontraktowano nowe elektrownie gazowe PGE i Taurona o mocy 600 MW każda.
- Po 2028 r. większość elektrowni węglowych straci wsparcie z rynku mocy, co tworzy lukę na lata 2029–2031.
- PSE i rząd proponują Komisji Europejskiej nowy model rynku mocy, obejmujący elastyczność i mechanizm dekarbonizacyjny.
- Koszt rynku mocy rośnie i w 2026 r. może sięgnąć ok. 10 mld zł, co zwiększa presję na jego efektywność.
Przez najbliższe kilka lat funkcjonowanie polskiego systemu elektroenergetycznego ma być zabezpieczone, między innymi dzięki mechanizmowi rynku mocy. Taką ocenę przedstawił prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorz Onichimowski, odnosząc się do ostatnich rozstrzygnięć aukcji tego rynku.
– Myślę, że jesteśmy na drodze, która już dzisiaj nie wydaje się aż tak stroma, jak jeszcze wydawała się dwa lata temu. Najbliższe parę lat jest bezpiecznych – powiedział Grzegorz Onichimowski.
Z opublikowanych wstępnych wyników grudniowej aukcji rynku mocy na rok dostaw 2030 wynika, że PGE zbuduje dwie elektrownie gazowe o mocy po 600 MW, a Tauron jedną jednostkę o takiej samej mocy. Źródła te mają pełnić rolę dyspozycyjnych mocy szczytowych. Oprócz nich planowana jest budowa kilku innych instalacji gazowych o mocy sięgającej kilkuset megawatów. Wcześniej, w lipcu 2025 roku, aukcję uzupełniającą na rok 2029 wygrały cztery duże projekty elektrowni i elektrociepłowni gazowych.
Prezes PSE zwrócił jednocześnie uwagę na okres kolejnych lat, po wygaśnięciu obecnych mechanizmów wsparcia dla większości jednostek węglowych.
– Wtedy skończy się wsparcie dla wszystkich elektrowni węglowych poza pięcioma blokami, które są zakontraktowane w rynku mocy do 2035 r. Dalej jest znak zapytania, co w tych latach zrobić – wyjaśnił Grzegorz Onichimowski.
Jak wskazał, zagadnienie zapewnienia stabilnych mocy w latach 2029–2031 pozostaje przedmiotem dalszych prac i rozmów, w tym na poziomie krajowym oraz z instytucjami unijnymi.
3 odrębne elementy
Zgodnie z obowiązującymi przepisami elektrownie węglowe mogą korzystać ze wsparcia z rynku mocy do 2028 roku. Oznacza to, że w tym okresie będą mogły nadal działać nie tylko w celu produkcji energii, ale również po to, by zapewniać stabilną i poprawną pracę krajowego systemu elektroenergetycznego. Po 2028 roku dostęp do tego mechanizmu wsparcia ma pozostać jedynie dla kilku najnowszych i najbardziej efektywnych bloków węglowych.
Prezes Polskich Sieci Elektroenergetycznych Grzegorz Onichimowski poinformował, że PSE wspólnie z Ministerstwem Energii oraz Pełnomocnikiem ds. strategicznej infrastruktury energetycznej prowadzą rozmowy z Komisją Europejską dotyczące koncepcji nowego rynku mocy. Propozycja zakłada wprowadzenie rozwiązania opartego na trzech odrębnych elementach. Pierwszym z nich ma być rynek mocy oparty na obecnym modelu, ale z dodatkowymi zmianami mającymi zwiększać poziom konkurencji.
– Na przykład gdy w aukcji będzie za mało ofert, to możemy redukować ilość kupowanej mocy, żeby zapewnić pewien poziom konkurencji – zaznaczył prezes PSE.
Drugim elementem proponowanego rozwiązania ma być wydzielony obszar dotyczący elastyczności systemu. Zakłada on stworzenie osobnego rynku dla magazynów energii, funkcjonującego na innych zasadach niż rynek mocy przeznaczony dla jednostek wytwórczych.
– Chodzi o to, żeby magazyny energii nie były na tym samym rynku mocy, co jednostki wytwórcze, tylko na własnym rynku o odmiennych parametrach – wyjaśnił.
Trzeci filar planowanego systemu określany jest jako mechanizm dekarbonizacyjny. Według przedstawionej koncepcji możliwe byłoby wsparcie dla podmiotów budujących nowe źródła gazowe, jeżeli na czas realizacji inwestycji miałyby zakontraktowane inne moce wytwórcze.
– Trzeci element nazwaliśmy mechanizmem dekarbonizacyjnym. Być może zapłacimy tym, którzy dopiero budują źródła gazowe, jeśli na czas budowy będą mieli zakontraktowane inne źródła. Te inne to oczywiście węgiel, ale my nie widzimy w tym nic złego. Dopóki jest to moc używana przede wszystkim jako rezerwa, jako uzupełnienie systemu, dopóki technicznie te urządzenia są sprawne i mamy gwarancję, że kiedy je przywołamy, to rzeczywiście ruszą, to warto to zrobić – powiedział prezes PSE.
Jak dodał, przedłużenie funkcjonowania takich jednostek węglowych nie miałoby prowadzić do istotnego wzrostu emisji.
– One i tak nie będą zbyt często pracować. Ale po co trzymać w głębokiej rezerwie specjalnie budowane do tego bloki gazowe, skoro możemy w tej głębokiej rezerwie trzymać węgiel, który już mamy – wyjaśnił.
Moc jako towar handlowy
Rynek mocy funkcjonuje w Polsce jako mechanizm, w którym określona ilość mocy elektrycznej jest kontraktowana z wyprzedzeniem, aby zapewnić bezpieczeństwo dostaw energii. Zgodnie z obowiązującymi przepisami moc traktowana jest jak towar, który można kupować i sprzedawać. Jednostki wytwórcze są wybierane w drodze aukcji i zobowiązują się do utrzymywania gotowości do dostarczania energii do systemu, a w okresach zagrożenia także do faktycznej jej dostawy. Za realizację tego obowiązku otrzymują wynagrodzenie. Operatorem odpowiedzialnym za kontraktowanie mocy jest Polskie Sieci Elektroenergetyczne.
– Rynek mocy już dziś kosztuje dość dużo, możemy zakontraktować pewnie jeszcze sporo elektrowni gazowych, ale to będzie jeszcze bardziej podwyższało jego koszty – zaznaczył prezes PSE, dodając, że należy dążyć do jego efektywności i to jest coś, nad czymś wspólnie z Komisją Europejską powinniśmy się pochylić.
Koszty funkcjonowania rynku mocy są pokrywane przez odbiorców energii elektrycznej w formie dodatkowych opłat doliczanych do rachunków. W 2024 roku łączny koszt tego mechanizmu przekroczył 6,1 mld zł netto. W 2025 roku planowany koszt wynosi 6,4 mld zł, natomiast w 2026 roku ma sięgnąć około 10 mld zł netto. Środki te przeznaczane są na wynagrodzenia dla jednostek objętych obowiązkiem mocowym, które utrzymują zdolność do dostarczania energii do systemu elektroenergetycznego.
Źródło: PAP










