Rosyjski dron uderzył w budynek mieszkalny w Gałaczu w Rumunii, raniąc dwie osoby. Incydent potępiony przez NATO i UE jako bezprecedensowa eskalacja. Zapowiedziano 21. pakiet sankcji i wzmocnienie wschodniej flanki.
W nocy z czwartku na piątek, 29 maja 2026 roku, doszło do wydarzenia, które natychmiast odmieniło geopolityczny krajobraz Europy Środkowo-Wschodniej. Rosyjski bezzałogowiec, najprawdopodobniej konstrukcji Shahed, uderzył w budynek mieszkalny w rumuńskim mieście Gałacz.
Miejscowość ta położona jest na wschodzie Rumunii, zaledwie około dwudziestu kilometrów od granicy z Ukrainą i mniej więcej trzydziestu od ujścia Dunaju do Morza Czarnego. W wyniku ataku dwie osoby zostały lekko ranne, a na miejscu wybuchł pożar, który udało się opanować po kilku godzinach akcji straży pożarnej.
To zdarzenie zostało natychmiastowo potępione przez zachodnich przywódców jako bezprecedensowa eskalacja ze strony Moskwy. Przewodnicząca Komisji Europejskiej, Ursula von der Leyen, nazwała wtargnięcie drona w przestrzeń powietrzną nad gęsto zaludnionym obszarem Rumunii „przekroczeniem kolejnej granicy” przez Rosję, podkreślając, że naruszenie integralności terytorialnej państwa członkowskiego NATO nie może pozostać bez odpowiedzi.
Kanclerz Niemiec, Friedrich Merz, zapewnił o gotowości Sojuszu Północnoatlantyckiego do obrony każdego centymetra terytorium sojuszników, oskarżając Rosję o „bezwzględne wtargnięcie”, które wymaga natychmiastowej, zbiorowej reakcji.
UE i NATO nie pozostawią tego incydentu bez reakcji
Unia Europejska i NATO zapowiadają dalsze, zdecydowane kroki. Komisja Europejska poinformowała, że przygotowuje już dwudziesty pierwszy pakiet sankcji wobec Rosji, który ma uderzyć przede wszystkim w sektor energetyczny oraz w podmioty odpowiedzialne za produkcję dronów i ich komponentów. Ma to być kolejna odsłona presji gospodarczej na Kreml, której celem jest ograniczenie zdolności do prowadzenia agresywnej polityki wobec sąsiadów.
Równocześnie sekretarz generalny NATO zapowiedział dalsze wzmacnianie zdolności obronnych, w szczególności wzdłuż wschodniej granicy Unii i całego Sojuszu. W najbliższych dniach do Rumunii mają zostać skierowane dodatkowe siły szybkiego reagowania, w tym baterie przeciwlotnicze Patriot i myśliwce pełniące służbę w ramach wzmocnionej misji powietrznej NATO.
To ważny sygnał
Eksperci wojskowi zwracają uwagę, że incydent w Gałaczu to nie tylko punkt zapalny, ale przede wszystkim sygnał, że zagrożenie ze strony Rosji staje się coraz bardziej bezpośrednie, wykraczając poza granice Ukrainy i uderzając w samo serce terytorium NATO. Dotychczas rosyjskie bezzałogowce wielokrotnie naruszały przestrzeń powietrzną Polski i Rumunii, ale zawsze były to incydenty krótkotrwałe, kończące się najczęściej zestrzeleniem obiektu nad niezamieszkanym terenem. Tym razem doszło do uderzenia w cel mieszkalny, co zmienia charakter zagrożenia.
W reakcji na te wydarzenia prezydent Rumunii zwołał nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, a minister obrony zapowiedział wzmożone patrole wzdłuż całego odcinka granicznego z Ukrainą. Sojusznicy z USA, Francji i Wielkiej Brytanii wyrazili solidarność z Bukaresztem, deklarując gotowość do udzielenia wszelkiej niezbędnej pomocy, w tym wojskowej, na podstawie artykułu piątego Traktatu Północnoatlantyckiego.
Fot. Euronews

