Rosyjski ekonomista punktuje Putina. Gospodarka Rosji na chwiejnych nogach

Sankcje Zachodu działają powoli, ale skutecznie – Rosja przejada rezerwy i dokonuje masowego dodruku pieniądza o wartości 800 miliardów dolarów. Władimir Putin zabił rosyjską gospodarkę, a jej przyszłość zależy od tego, czy uda się zakończyć wojnę w tym roku – uważa Wiaczesław Szirajew, rosyjski analityk ekonomiczny przebywający na emigracji w Wilnie.

Sankcje coraz bardziej negatywnie wpływają na stan rosyjskiej gospodarki. Klęską okazała się polityka zastąpienia zachodnich towarów własną produkcją – głównie z powodu zbyt małego rynku i braku konkurencji. Monopole nie są efektywne ekonomicznie, to tylko topienie pieniędzy państwowych. Putin, zamiast pracować nad jakością życia obywateli, trwa w imperialnych marzeniach.

Odcięcie Rosji od światowego systemu kredytowego sprawiło, że jedyną rezerwą kapitałową stał się dodruk pustego pieniądza. Od rozpoczęcia agresji masa pieniężna wzrosła o 100 procent. Inflacja za pierwsze trzy miesiące tego roku to już ponad 4,5 proc., a w skali roku może przekroczyć 15 proc. Samochody podrożały o 200 proc., makarony – o 100 proc. Ludzie stali się biedniejsi, choć na początku wojny tego nie odczuli dzięki zwiększonym transferom finansowanym dodrukiem.

Koniec epoki gazu i ropy?

Rosja ma pięć podstawowych towarów eksportowych: gaz, ropę, metalurgię, drewno i węgiel. Te trzy ostatnie sektory są już praktycznie bankrutami. Chińczycy nie są zainteresowani tymi produktami, a Europa od 2027 roku wprowadza pełne embargo na rosyjskie surowce energetyczne. Gazprom nie ma gdzie sprzedać gazu – do Chin trafia nie więcej niż 30 miliardów metrów sześciennych rocznie, podczas gdy Europa kupowała wcześniej około 200 miliardów. Putin nie przewidział determinacji politycznej Europejczyków.

Obecnie 60 proc. rachunków eksportowo-importowych rozliczanych jest w rublach, ale to w praktyce barter – partnerzy nie ufają rosyjskiej walucie. Rosjanie uciekają do gotówki w euro i dolarach, co prędzej czy później doprowadzi do załamania kursu rubla. Szirajew ocenia, że Putin zabił rosyjską gospodarkę, bo oparł ją na szantażie energetycznym, który się nie powiódł.

Kiedy skończy się wojna?

Wydaje mi się, że to ostatni rok wojny – mówi Szirajew. Zakończenie agresji w tym roku daje jeszcze nadzieję na odrodzenie gospodarki. Przedłużenie wojny na rok następny to totalna katastrofa: dotknie każdą gałąź gospodarki i siłę nabywczą ludności. Gdy kryzys wejdzie w sektor bankowy, zaczną się masowe zwolnienia i opóźnienia wypłat. Już teraz zatrudnienie ogranicza co najmniej 25 proc. firm.

Putin niby chce pokoju, ale na swoich warunkach oznaczających kapitulację Ukrainy. Sytuacja na froncie jest dla Rosjan bardzo zła – wpływ na to ma kryzys naftowy wywołany atakami na rafinerie. Europa w pełni zastąpiła USA w pomocy Ukrainie, a Trump nie może już nic zrobić dla Putina. Nawet po zakończeniu walk Rosja będzie borykać się z kryzysem ekonomicznym, bo może rozkwitać tylko dzięki współpracy z Europą. Elity rosyjskie to rozumieją i nie wierzą już Putinowi.

Źródło: WNP.PL, Fot. Shutterstock / arch. Wiaczesława Szirajewa

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com