Fot. Unsplash.

Śnieg i mróz? OZE radzą sobie znakomicie, pod warunkiem dobrego zarządzania siecią

Eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego podkreślają, że śnieg i mróz nie utrudniają pracy odnawialnych źródeł energii w Polsce, w odróżnieniu od tzw. „ciemnej flauty” – okresu, gdy nie wieje i nie świeci słońce. Podczas przerwy świątecznej udział OZE w produkcji energii elektrycznej netto zbliżał się do 40%, najwyższego od października 2025 r.

  • Nowoczesne turbiny wiatrowe w Polsce wyposażone są w systemy zapobiegające osadzaniu się lodu i umożliwiające jego rozmrażanie, dzięki czemu pracują stabilnie nawet przy mrozach sięgających -20/-30°C.
  • Śnieg i mróz nie ograniczają pracy energetyki słonecznej – panele PV montowane pod kątem umożliwiają topnienie śniegu i osiąganie wysokiej produkcji energii.
  • Okresy słabego wiatru i niskiego nasłonecznienia („ciemna flauta”) pozostają największym wyzwaniem dla systemu energetycznego, zmniejszając udział OZE do kilkunastu procent lub mniej.
  • Dystrybucja energii pozostaje krytyczna w czasie ekstremalnej zimy – awarie sieci w regionach Warmii i Mazur pokazały, że intensywne opady śniegu i wichury zagrażają lokalnym liniom przesyłowym.
  • Eksperci PIE podkreślają rolę gazu i elektrowni szczytowych jako ostatecznego zabezpieczenia systemu, szczególnie przy rosnącej elektryfikacji ogrzewania i transportu.

Śnieg i mrozy nie utrudniają pracy odnawialnych źródeł energii w Polsce, w odróżnieniu od tzw. ciemnej flauty, czyli okresu, gdy nie wieje wiatr i nie świeci słońce, wskazali eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE). Według nich udział OZE w produkcji energii elektrycznej netto w Polsce podczas przerwy świątecznej zbliżał się do 40 proc.

Eksperci PIE zwrócili uwagę, że zimowa aura wpływa na profil pracy dużych elektrowni dyspozycyjnych, w tym gazowych i węglowych. Między 28 grudnia a 4 stycznia generacja netto z elektrowni opalanych węglem brunatnym rzadko przekraczała 3 GW, co wynikało m.in. z wysokiej wietrzności, wytężonej pracy elektrociepłowni oraz niższego zapotrzebowania na energię.

– Nowoczesne turbiny instalowane w Polsce wyposażone są w rozwiązania powstrzymujące osadzanie się lodu lub umożliwiające jego rozmrażanie, dzięki czemu są w stanie wytrzymać mrozy sięgające -20, czy -30 stopni C – wskazali.

Eksperci dodali, że pokrywa śnieżna nie stanowi głównego problemu dla energetyki słonecznej. W dniach 4 i 6 stycznia koło południa moc produkcji z paneli fotowoltaicznych osiągnęła 4,6 GW. Panele są montowane pod kątem, co pozwala, aby śnieg topniał pod wpływem słońca.

Istnieją korzyści z opadów śniegu

W opracowaniu Polskiego Instytutu Ekonomicznego zwrócono uwagę, że w okresie od listopada do stycznia kluczowym ograniczeniem dla produkcji energii, także przy cieplejszej pogodzie, są zachmurzenie i krótkie dni. Poprawa warunków następuje w drugiej części sezonu grzewczego, czyli od lutego do kwietnia, kiedy dni są dłuższe i występuje mniej przeszkód dla produkcji energii ze źródeł odnawialnych.

W dokumencie wskazano także korzyści wynikające z opadów śniegu dla energetyki wodnej.

– Choć w Polsce jej rola jest ograniczona, pokrywa śnieżna w krajach nordyckich i alpejskich stanowi cenny rezerwuar wody, który może wspierać kontynentalne systemy elektroenergetyczne w okresie wiosenno-letnim – zauważyli eksperci – przekazano.

Eksperci PIE podkreślili, że intensywne opady śniegu i wichury stwarzają zagrożenie dla dystrybucji prądu. W pierwszych dniach stycznia awarie dotknęły mieszkańców Warmii i Mazur. Zaśnieżone drzewa oraz spadające gałęzie uszkadzają lokalne sieci dystrybucyjne, co prowadzi do przerw w dostawach energii elektrycznej.

5 stycznia zaczął się trudniejszy test dla systemu

Trudniejszy test dla systemu energetycznego rozpoczął się 5 stycznia, kiedy spadającym temperaturom towarzyszyło osłabienie siły wiatru. 6 stycznia udział odnawialnych źródeł energii spadł do 14 proc. całkowitej produkcji.

– Podczas głębokiej ciemnej flauty współczynnik ten może spaść do kilku punktów procentowych. Nawet w latach 30. czy 40. obecnego stulecia ciężar utrzymania systemu będą brały na siebie głównie emisyjne elektrownie węglowe i gazowe, później również jądrowe – przyznano.

Eksperci podkreślili znaczenie stabilnego zaopatrzenia gospodarstw domowych w energię elektryczną, które nabiera coraz większego znaczenia wraz z elektryfikacją ogrzewania i transportu. Wskazali, że pompy ciepła stanowią najbardziej efektywne i ekologiczne źródło ciepła, ale ich rozpowszechnienie wymaga przygotowania systemu energetycznego, w tym elektrowni szczytowych i zabezpieczonych sieci.

– To właśnie źródła gazowe będą stanowiły ostateczne zabezpieczenie zarówno systemu elektroenergetycznego, jak i miejskich systemów ciepłowniczych oraz ogrzewania domów – wskazali eksperci PIE.

Specjaliści podali, że zależność domów od sieci można zmniejszać poprzez izolację termiczną budynku, magazyny ciepła, panele fotowoltaiczne oraz bateryjne magazyny energii z funkcją pracy off-grid. W odosobnionych domach mogą również sprawdzić się rezerwowy kominek na drewno czy agregat prądotwórczy. Zwrócono uwagę, że w przyszłości system gazowy musi przygotować się na zapotrzebowanie szczytowe, które może być nawet dwukrotnie wyższe niż dotychczasowe rekordy.

Źródło: PIE

Podłącz się do źródła najważniejszych informacji z rynku energii i przemysłu