Kanada zmaga się z drugim najgorszym sezonem pożarowym w swojej historii, który pochłonął już 7,8 miliona hektarów ziemi w 2025 roku. Pożary, napędzane zmianami klimatycznymi, dotknęły szczególnie zachodnie prowincje, takie jak Saskatchewan, Manitoba, Kolumbia Brytyjska i Alberta, ale także regiony atlantyckie.
Kanada przeżywa jeden z najcięższych sezonów pożarowych w swojej historii, który według danych z sierpnia 2025 roku strawił już 7,8 miliona hektarów ziemi, ustępując jedynie rekordowemu sezonowi z 2023 roku. Pożary, które szaleją w prowincjach takich jak Saskatchewan, Manitoba, Kolumbia Brytyjska i Alberta, a także w regionach atlantyckich, takich jak Nowa Fundlandia i Nowa Szkocja, zmusiły do ewakuacji dziesiątki tysięcy osób, w tym tysiące rdzennych mieszkańców. Eksperci z Natural Resources Canada ostrzegają, że wysoka temperatura i ekstremalna suchość mogą sprawić, że pożary będą trwały aż do jesieni.
Skala pożarów w Kanadzie
Sezon pożarowy 2025 roku w Kanadzie jest drugim najgorszym w historii kraju, z 7,8 miliona hektarów ziemi strawionych przez ogień, co stanowi niemal 78% więcej niż średnia z ostatnich pięciu lat (4,1 miliona hektarów). Najbardziej dotknięte są zachodnie prowincje: Saskatchewan, Manitoba, południowa Kolumbia Brytyjska i Alberta, gdzie pożary osiągnęły ogromną skalę, niszcząc lasy, infrastrukturę i zmuszając do masowych ewakuacji. W odróżnieniu od poprzednich lat, w tym sezonie ogień dotarł również do prowincji atlantyckich, takich jak Nowa Fundlandia i Nowa Szkocja, które wcześniej rzadziej zmagały się z pożarami na taką skalę.
Według Kanadyjskiego Międzyagencyjnego Centrum Pożarów Lasów (CIFFC), w całym kraju aktywnych jest ponad 740 pożarów, z czego 304 sklasyfikowano jako „poza kontrolą”. Skala zniszczeń jest porażająca – od 2023 roku pożary pochłonęły łącznie ponad 25 milionów hektarów kanadyjskiej ziemi, co odpowiada niemal 6% całkowitej powierzchni leśnej kraju. Dym z pożarów, unoszący się na tysiące kilometrów, dotarł nawet do południowych Stanów Zjednoczonych, powodując pogorszenie jakości powietrza i zakłopotanie w codziennym życiu mieszkańców.
Ryzyko dalszych pożarów
Eksperci z Natural Resources Canada ostrzegają, że obecne pożary mają „wysokie prawdopodobieństwo” utrzymania się aż do jesieni 2025 roku. Julienne Morissette, przedstawicielka resortu, wskazała, że wyższe niż zwykle temperatury i wyjątkowa suchość stwarzają idealne warunki dla dalszego rozprzestrzeniania się ognia. Analiza Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych w Shibuya w Japonii potwierdza, że wiosna 2025 roku była o 2,5°C cieplejsza niż średnia, co wydłużyło sezon pożarowy i zwiększyło częstotliwość wyładowań atmosferycznych, odpowiedzialnych za około połowę pożarów w Kanadzie.
Cieplejszy klimat powoduje również wysychanie roślinności, tworząc łatwopalne warunki, w których ogień może szybko się rozprzestrzeniać.
– Wyższe temperatury wysysają wilgoć z martwej roślinności i dna lasu, tworząc idealne warunki do pożarów – wyjaśnił naukowiec Mike Flannigan. Dodał, że pożary o takiej intensywności są coraz trudniejsze do opanowania, co sprawia, że gaszenie ich staje się niemal niemożliwe. Skutki tych pożarów są odczuwalne nie tylko w Kanadzie, ale także w innych częściach świata, ponieważ dym przemieszcza się przez Atlantyk, docierając nawet do Europy, w tym do Polski.
## Skutki dla ludności
Pożary w Kanadzie wywołały masowe ewakuacje, które szczególnie dotknęły rdzenne społeczności. Około 13 000 osób z Pierwszych Narodów, w tym członkowie plemienia Pimicikamak w Manitobie, pozostaje poza swoimi domami z powodu zagrożenia pożarowego. Ewakuacje objęły łącznie ponad 40 000 osób, a kanadyjskie siły zbrojne, w tym lotnictwo i straż przybrzeżna, wspierają transport poszkodowanych do schronisk i hoteli, często oddalonych o tysiące kilometrów od ich miejsc zamieszkania. Na przykład w Manitobie ewakuowano 17 000 osób, a w Saskatchewan 15 000 mieszkańców otrzymało polecenie opuszczenia domów.
Powrót ewakuowanych jest utrudniony przez uszkodzenia infrastruktury, szczególnie w trudno dostępnych regionach. Drogi, linie energetyczne i budynki użyteczności publicznej, takie jak szkoły czy szpitale, zostały zniszczone lub poważnie uszkodzone, co wymaga wieloletniej odbudowy. W prowincji Manitoba pożar w okolicach Flin Flon pochłonął ponad 3200 hektarów lasu, a w Labrador City w Nowej Fundlandii ogień strawił 9700 hektarów, zmuszając do zamknięcia szpitala i ewakuacji tysięcy mieszkańców. Społeczności lokalne borykają się nie tylko z utratą mienia, ale także z traumą i niepewnością związaną z długotrwałym przesiedleniem.
Wpływ zmian klimatycznych
Urzędnicy federalni Kanady, w tym Corey Hogan, sekretarz parlamentarny ministra energii i zasobów naturalnych, podkreślają, że zmiany klimatyczne są kluczowym czynnikiem napędzającym obecny kryzys pożarowy. Kanada ociepla się dwukrotnie szybciej niż średnia globalna, a jej regiony arktyczne nawet trzykrotnie szybciej, co prowadzi do dłuższych okresów suszy i wyższych temperatur. Raport „Canada’s Changing Climate Report” z 2019 roku wskazał, że od 1948 roku średnia temperatura w Kanadzie wzrosła o 1,7°C, a w regionach takich jak Prerie Kanadyjskie czy północna Kolumbia Brytyjska nawet o 2,3°C.
Cieplejszy klimat wydłuża sezony bezśnieżne, zmniejszając ilość wody zmagazynowanej w postaci śniegu i lodu, co prowadzi do większej suszy i łatwopalności roślinności. Utrata pokrywy śnieżnej zmniejsza także albedo, czyli zdolność ziemi do odbijania promieni słonecznych, co dodatkowo przyspiesza ocieplenie. Według raportu Programu Środowiskowego ONZ, do 2090 roku intensywność pożarów na świecie może wzrosnąć o 60%, a w regionach borealnych, takich jak Kanada, pożary mogą przyspieszyć uwalnianie węgla z wiecznej zmarzliny, co jeszcze bardziej napędzi globalne ocieplenie.
– Pożary są coraz częściej wydarzeniem całorocznym, a my, jako Kanadyjczycy, musimy być ogniowi przez cały rok – stwierdził Hogan, podkreślając konieczność adaptacji do nowej rzeczywistości klimatycznej.
Źródło: Reuters

