W 2014 roku ukazała się powieść kryminalna „Klasa”, w której polski kontrwywiad morduje szefów amerykańskiej korporacji, by nie dopuścić ich do eksploatacji suwalskich złóż. Na okładce wymieniono konsultantów: szefa Biura Służby Kryminalnej KGP i gen. Romana Polkę. Fikcja? Być może. Ale oficjalne dokumenty od trzydziestu lat nie dają odpowiedzi, dlaczego złoże tytanu, wanadu i niobu wciąż leży pod ziemią. Badania Unii Europejskiej z 2023 roku przepadły, a Państwowy Instytut Geologiczny mówi wprost: nie wyobrażamy sobie wydobycia.
- Powieść „Klasa” opisuje walkę polskich służb z amerykańską firmą górniczą, która chciała sięgnąć po suwalskie złoża. Autor korzystał z konsultacji szefa Biura Służby Kryminalnej KGP oraz gen. Romana Polki, byłego dowódcy GROM. To nie jest zwykła sensacja – w oficjalnych dokumentach od lat brakuje logiki i konsekwencji.
- Bilans zasobów kopalin Polski uznaje suwalskie złoża za pozabilansowe od 1994 roku. Decyzja nie była weryfikowana mimo wzrostu cen metali na światowych giełdach. Tymczasem w literaturze fachowej pojawiają się informacje o dokumentacji C-1, która potwierdza istnienie zasobów bilansowych. Obowiązujące przepisy wymagały, by do C-1 przejść dopiero po pozytywnej weryfikacji wstępnej dokumentacji C-2.
- W sierpniu 2023 roku w ramach unijnego projektu SEMACRET przeprowadzono badania z helikoptera i naziemne pomiary elektromagnetyczne na obszarze 200 kilometrów kwadratowych w rejonie Suwałk. Wyniki miały być ogłoszone w maju 2025 roku. Do dziś nie ujrzały światła dziennego, a instytucje odpowiedzialne za projekt milczą. Nikt nie wyjaśnia, dlaczego jedne z najnowocześniejszych badań surowcowych w Polsce zostały uznane za tajemnicę.
Pod koniec czerwca 2014 roku ukazała się obszerna powieść kryminalna „Klasa”, której głównym motywem jest walka polskiego kontrwywiadu wojskowego o niedopuszczenie amerykańskiej firmy górniczej do eksploatacji złoża w rejonie Suwałk. Pod względem formalnym jest to pasjonująca historia podglądających, podsłuchujących i ścigających się koterii, służb, ministerstw i generałów na czele z samym premierem. W powieści tej nasi dzielni i szlachetni dowódcy skutecznie rujnują amerykańską korporację, mordują jej szefów i powodują, że złoże nadal leży sobie spokojnie pod ziemią, gdzie trwa tam przynajmniej od setek milionów lat. Na początek kradną Amerykanom skromne 1,6 miliarda złotych, co skutecznie uniemożliwia im rozpoczęcie wszelkich prac. Kryminalna fabuła zajmuje tu 99,9 procent jej treści. Rzeczowe informacje dotycząc złoża potraktowane są tu całkowicie marginalnie. O co chodzi w tej masakrze, gdzie trup ścieli się gęsto dowiadujemy się dopiero pod koniec książki.
Sekretarz ambasady
Dlaczego polskie służby miałyby to robić? Z narażeniem życia bronili oni postanowień Natura 2000. Ani jedna trawka, ani jedna mucha nie może zginąć, za to ludzie nikną jak muchy. Na koniec dowiadujemy się, że żołnierzom BOR kończącym tę ponurą historię, aktywnie pomagał pan Władimir Bodeński – pierwszy sekretarz ambasady Federacji Rosyjskiej w Polsce.
Jak w każdej powieści wiele tu fantazji i improwizacji. Jednak wymienieni na okładce jej konsultanci wskazują, że coś w tej powieści jest na rzeczy. Najważniejszym z nich były szef Biura Służby Kryminalnej Komendy Głównej Policji. Informację o zainteresowaniu Amerykanów naszym złożem tytanu na początku tego wieku podała rozgłośnia RMF. Możliwość zaistnienia rzeczywistej akcji opisanej w książce na okładce potwierdził gen. Roman Polko – były dowódca jednostki wojskowej Grom. Na tym tle warto zauważyć niepokojący brak logiki, który od dawna pojawia się w oficjalnych dokumentach na temat suwalskich złóż.
Bilans zasobów złóż kopalin
Jest to dokument powszechni uznawany za najbardziej wiarygodne źródło informacji o złożach wszystkich surowców występujących na terenie kraju. Zainteresowanie gospodarcze tymi złożami określono w dokumencie tym jednym zdaniem.Zasoby osadowych rud żelaza zostały skreślone z krajowego bilansu zasobów kopalin decyzją Ministra Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa w 1994 r., gdyż parametry tych złóż nie spełniają warunków dla rud bilansowych. Od trzydziestu paru lat decyzja ta nie była weryfikowana, mimo znaczących wzrostów cen tych metali na światowych giełdach.
W ramach projektu badawczego „Zrównoważone poszukiwanie złóż surowców krytycznych ze skał magmowych w UE: Wyznaczenie sposobu przejścia na zieloną energię (SEMACRET)”, w sierpniu 2023 roku. przeprowadzono badania z helikoptera, sprzętem zawieszonym 30 metrów nad ziemią przez od 6 do 12 dni pomiarowych. Dodatkowo wykonano naziemne badania elektromagnetyczne, polegające na rozłożeniu specjalnych urządzeń pomiarowych na polach. Wytyczony obszar badań to 200 km2. Wyniki tych badań miały być ogłoszone w maju 2025 roku. Jednak z nieznanych przyczyn nie zostały one ujawnione do dnia dzisiejszego. Wobec milczenia na ten temat zainteresowanych instytucji zachodzi obawa o bezterminowym wstrzymaniu informacji na ten temat.
Sprzeczności
W literaturze zawodowej potwierdza się informacja o opracowaniu dla tego złoża dokumentacji w kategorii C-1. Obowiązujące od dawna przepisy prawne w tej sprawie zezwalały na opracowanie takiej dokumentacji tylko pod warunkiem, że wcześniejsza mniej dokładna dokumentacja w kategorii C-2 potwierdzi występowanie zasobów bilansowych uzasadniających ekonomicznie opłacalne ich wydobycie. Teraz mówi się, że obie te dokumentacje zawierają zasoby pozabilansowe, co jest sprzeczne z prawnymi podstawami ich wykonania. Być może, że, kiedy powstawały te dokumentacje inne były kryteria bilansowości. Co winno być wyjaśnione.
Jest to tym bardziej konieczne, że w gospodarce rynkowej rządowe kryteria są anachronizmem w stosunku do rynkowej opłacalności ich wydobycia. Tym bardziej, że w krajach UE decyzje o wydobyciu podejmowane są na podstawie aktualnych i prognozowanych cen, a nie jak w tym przypadku na ocenach z przed pół wieku. Można domyślać się, że tego rodzaju metale jakie zawarte są w tym złożu, jak wanad, tytan, niob i pierwiastki ziem rzadkich są surowcami o znaczeniu strategicznym i wojskowym, dlatego nie podaje się ich danych do publicznej wiadomości.
Jest to jednak zastrzeżenie mało prawdopodobne, gdyż za czasów PRL, kiedy prawie wszystko było tajemnicą państwową, pisały o tym gazety, a wspomnianedokumentacje nie były objęte klauzulą tajności.
Spierać się na argumenty
Rok temuportal TVN24 wyemitował wypowiedź specjalistki z Państwowego Instytutu Geologicznego (PIG) w Warszawie dr Olgi R. Która powiedziała: „Na pewno nie jest naszym celem wydobycie, my jako instytut nie jesteśmy od tego. Ja sobie nie wyobrażam w tutejszych warunkach, żeby ktokolwiek, nawet pomijając względy środowiskowe, żeby ekonomicznie chciał się takiego przedsięwzięcia podjąć”. Pomijając fakt, że Pani doktor oficjalnie nie reprezentuje władz państwa, trzeba odnotować, że statutowo instytut ten właśnie po to został powołany.
Jeżeli sam zrzeka się tej roli nic nie stoi na przeszkodzie, aby został rozwiązany, gdyż podone studia naukowe prowadzą liczne wyższe uczelnie krajowe, na czele z Akademią Górniczo – Hutniczą w Krakowie. Dodatkowo stwierdzony w tej wypowiedzi brak wyobraźni nie jest żadnym argumentem naukowym, ani nawet rzeczowym, tylko osobistym przekonaniem niepopartym żadnym uzasadnionym dowodem. którego należało się spodziewać po tego rodzaju wypowiedzi eksperta. Na czasie jest również w tej sprawieaktualny apel Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (SDP), aby spierać się na argumenty. Jest on skierowany do wszystkich odpowiedzialnych za informacje podawane do publicznej wiadomości.

