22 marca 2026 roku szwedzka firma Kärnfull Next złożyła formalny wniosek o pozwolenie na budowę parku małych reaktorów modułowych w gminie Valdemarsvik w południowo-wschodniej Szwecji. To wydarzenie ma znaczenie symboliczne i praktyczne – jest to pierwszy wniosek o budowę elektrowni jądrowej w nowej lokalizacji w Szwecji od ponad 50 lat. Ostatni raz podobny proces miał miejsce w latach 70. XX wieku, kiedy powstawały obecnie działające elektrownie. Dla Polski, która w tym samym czasie przygotowuje się do wylania pierwszego betonu w Choczewie, to sygnał, że wyścig o atom w Europie Środkowo-Północnej nabiera realnych kształtów.
- Kärnfull Next złożyła wniosek o pozwolenie dla parku SMR w Valdemarsvik – pierwszy wniosek o budowę elektrowni jądrowej w nowej lokalizacji w Szwecji od lat 70. XX wieku. Park ma składać się z 4–6 reaktorów BWRX-300 (technologia GE Hitachi) o łącznej mocy 1200–1800 MW, produkujących 10–15 TWh rocznie. Teren pod inwestycję był już w latach 70. identyfikowany jako odpowiedni lokalizacyjnie dla elektrowni jądrowej, co może ułatwić proces formalny.
- Szwedzki rząd przyjął w 2023 roku mapę drogową rozwoju energetyki jądrowej, zakładającą nowe moce odpowiadające co najmniej dwóm dużym reaktorom do 2035 roku i docelowo 10 nowych reaktorów do 2045. W 2025 roku weszły w życie nowe ustawodawstwo upraszczające procedury oraz model finansowania z gwarancjami kredytowymi i kontraktami różnicowymi CfD. To pokazuje systematyczne usuwanie barier regulacyjnych – coś, czego Polsce wciąż brakuje.
- Pełny cykl od wniosku do uruchomienia reaktora w nowej lokalizacji w Szwecji może potrwać 10–12 lat, co oznaczałoby pierwszy prąd z SMR w Valdemarsvik około 2036–2038 roku. Dla porównania, w Polsce beton w Choczewie planowany jest na 2028, a pierwszy blok AP1000 ma ruszyć w 2036. W obszarze SMR Polska traci dystans – procesy dla SMR we Włocławku wciąż trwają, podczas gdy Szwedzi mają już formalny wniosek w systemie.
Park SMR w Valdemarsvik, realizowany w ramach programu ReFirm South, zakłada początkowo budowę od 4 do 6 małych lekkowodnych reaktorów modułowych, które łącznie dostarczałyby 10–15 TWh energii elektrycznej rocznie. Dla porównania, jedna typowa turbina wiatrowa na lądzie produkuje około 0,01 TWh rocznie – oznacza to, że cały park zastąpiłby kilkaset turbin wiatrowych, zajmując ułamek ich powierzchni.
Moc pojedynczego reaktora nie została wprost podana, ale biorąc pod uwagę partnerstwo Kärnfull Next z GE Hitachi Nuclear Energy, podpisane w marcu 2022 roku, technologią referencyjną jest BWRX-300 – reaktor wrzący o mocy 300 MW, opracowywany przez GE Hitachi. Przy 4–6 reaktorach daje to łączną moc w przedziale 1200–1800 MW, co odpowiada mniej więcej jednej trzeciej mocy polskiego programu jądrowego, który zakłada 3750 MW w trzech blokach AP1000 w Choczewie.
W lutym 2025 roku Kärnfull Next zabezpieczyła prawa do gruntu pod inwestycję. Co istotne – teren ten był już w latach 70. XX wieku identyfikowany jako odpowiedni lokalizacyjnie dla elektrowni jądrowej, co może ułatwić proces formalny. To ważna lekcja dla Polski: wybór lokalizacji, która ma już historię badań geologicznych i akceptację społeczną, może skrócić procedury o lata.
Kiedy SMR-y w Szwecji? Harmonogram napięty jak nigdy
Kärnfull Next nie przedstawiła oficjalnie szczegółowego harmonogramu budowy, ale kontekst szwedzkiej polityki energetycznej i realia procesów inwestycyjnych pozwalają na ostrożne szacunki. W marcu 2026 roku złożono wniosek o zgodę rządu – to pierwszy etap procesu. Równolegle trwają prace nad innymi lokalizacjami w ramach programu ReFirm South, a później w 2026 roku planowane jest złożenie kolejnych wniosków dla innych lokalizacji.
Szwedzki rządowy plan zakłada uruchomienie nowej mocy jądrowej odpowiadającej co najmniej dwóm dużym reaktorom do 2035 roku. Docelowo, do 2045 roku, Szwedzi chcą mieć do 10 nowych reaktorów – dużych lub SMR. Proces zatwierdzania obejmuje kilka etapów: zgodę rządu, która jest przedmiotem obecnego wniosku, następnie ocenę środowiskową, pozwolenie na podstawie prawa atomowego oraz decyzje planistyczne. Pełny cykl od wniosku do uruchomienia reaktora w nowej lokalizacji w Szwecji może potrwać 10–12 lat, co oznaczałoby pierwszy prąd z SMR w Valdemarsvik około 2036–2038 roku.
W szerszym europejskim kontekście Komisja Europejska zakłada, że pierwsze komercyjne SMR w UE mogą zostać uruchomione na początku lat 30. XXI wieku. Kanada jest dziś najdalej zaawansowana – pierwszy BWRX-300 w Darlington ma rozpocząć komercyjną działalność w latach 2029–2030. Dla Polski oznacza to, że jeśli procesy w Choczewie nie przyspieszą, to Kanadyjczycy, a nie Polacy, mogą być pierwsi w Europie z komercyjnym SMR.
Rząd tak, opozycja sceptyczna. Polityczny spór o atom w Szwecji
Szwedzki rząd, na czele z Ulfem Kristerssonem z Moderaterna, przyjął w listopadzie 2023 roku mapę drogową rozwoju energetyki jądrowej. Zakłada ona nowe moce jądrowe odpowiadające co najmniej dwóm dużym reaktorom do 2035 roku, docelowo do 2045 roku równowartość 10 nowych reaktorów, w tym SMR, nowe ustawodawstwo upraszczające procedury, które weszło w życie w 2025 roku, oraz wprowadzenie modelu finansowania z gwarancjami kredytowymi i kontraktami różnicowymi CfD.
W lutym 2026 roku rząd zaproponował kolejne zmiany, które mają jeszcze bardziej przyspieszyć procesy decyzyjne. W sierpniu 2025 roku weszła w życie ustawa o pomocy państwa dla nowej energetyki jądrowej, a pierwszy wniosek o takie wsparcie wpłynął już w grudniu 2025 roku – dotyczył budowy reaktorów w Ringhals. To pokazuje, że Szwecja nie tylko mówi o atomie, ale systematycznie usuwa bariery regulacyjne.
Opozycja, a konkretnie liderka Socialdemokraterny Magdalena Andersson, zajęła wyraźnie sceptyczne stanowisko wobec lokalizacji SMR w nowych miejscach, takich jak Valdemarsvik czy Motala, gdzie również prowadzone są studia wykonalności. W wywiadzie dla Motala & Vadstena Tidning w lutym 2026 roku stwierdziła, że nie jest realistyczne lokalizowanie nowej energetyki jądrowej w nowych miejscowościach jak Motala czy Valdemarsvik. Tam, gdzie można to zrobić najszybciej, są istniejące lokalizacje, które mają już pozwolenia środowiskowe, lokalną akceptację i infrastrukturę do gospodarowania odpadami.
Andersson nie wyklucza całkowicie nowych lokalizacji w przyszłości, ale w perspektywie najbliższej dekady opowiada się za koncentracją na rozbudowie istniejących elektrowni w Forsmark, Oskarshamn i Ringhals. To stanowisko jest istotne dla Polski – pokazuje, że nawet w kraju z długą tradycją atomową budowa w nowej lokalizacji budzi polityczne kontrowersje.
Lokalne kontrowersje. Mieszkańcy Valdemarsvik nie chcą atomu
Sprawa budzi silne emocje w samej gminie Valdemarsvik. Działa tam stowarzyszenie Nej till kärnkraft i Valdemarsvik – Nie dla energetyki jądrowej w Valdemarsvik – które od dłuższego czasu prowadzi kampanię informacyjną i opiniotwórczą przeciwko inwestycji. Argumenty przeciwników to obawa o wpływ na środowisko naturalne i chronione wybrzeże, ryzyko dla turystyki i rekreacji, brak konsultacji społecznych na wczesnym etapie oraz przekonanie, że lepiej inwestować w istniejące lokalizacje.
Część mieszkańców i lokalnych polityków, zwłaszcza z Moderaterna i Sverigedemokraterna, popiera projekt, widząc w nim szansę na rozwój gospodarczy, nowe miejsca pracy i stabilne dochody podatkowe dla gminy. W sąsiedniej gminie Västervik, gdzie Kärnfull Next również prowadziła wstępne rozmowy w sprawie lokalizacji na wyspie Stora Askö, lokalne władze, w tym burmistrz z Moderaterna, jednoznacznie odrzuciły pomysł, argumentując ochroną aktywnych obszarów rekreacyjnych i dużą liczbą domów letniskowych. W Valdemarsvik jednak samorząd jest bardziej otwarty – to tu wybrano lokalizację dla pierwszego wniosku.
Rządowe propozycje zmian w ustawodawstwie zakładają możliwość lokalizowania elektrowni jądrowych również na tak zwanym obrutna kusten – chronionych, nieprzerwanych odcinkach wybrzeża. Valdemarsvik leży w takim obszarze, co budzi sprzeciw organizacji ekologicznych i części samorządów. To dylemat, który wkrótce może stanąć przed Polską, gdy pojawią się kolejne lokalizacje dla SMR na wybrzeżu.
Co mówią eksperci? KTH sceptyczne, ekonomiści widzą szansę
Królewski Instytut Technologiczny w Sztokholmie w swojej analizie wskazał, że międzynarodowo niemal wszystkie kraje koncentrują nową energetykę jądrową w istniejących lokalizacjach. Eksperci KTH uznali za niezrozumiałe, dlaczego Szwecja miałaby odstępować od tej praktyki. To ważny głos dla Polski – sugeruje, że budowa w nowej lokalizacji, jak Choczewo, jest wyjątkiem, a nie regułą, i niesie ze sobą dodatkowe ryzyka.
W debacie głos zabiera m.in. Sven Olof Hederoth, publicysta i analityk związany z branżowym portalem Energinyheter.se, który argumentuje, że dyskusje o kosztach i czasie budowy są drugorzędne wobec nadrzędnego celu, jakim jest zapewnienie dostaw energii. Przypomina, że decyzje infrastrukturalne, jak budowa linii kolejowych czy sieci telekomunikacyjnych, nie były nigdy poprzedzane kłótliwym rachunkiem opłacalności, lecz wynikały z wizji rozwoju kraju.
Na marcowej konferencji Fermi Energia w Tallinie, poświęconej SMR-om, eksperci z całej Europy podkreślali, że kluczowym wyzwaniem jest obecnie nie tyle technologia, co finansowanie i regulacje. Szwedzki model finansowania – oparty na kredytach państwowych do 75 procent nakładów, kontraktach różnicowych CfD oraz podziale ryzyka między państwem a inwestorami – jest uważany za jeden z najbardziej zaawansowanych w Europie, ale wciąż czeka na ostateczne zatwierdzenie przez Komisję Europejską w kontekście zasad pomocy publicznej.
Robert Bergqvist, ekonomista, w wypowiedzi dla British-Swedish Chamber of Commerce wskazuje, że energia przestała być linią kosztową, a stała się strategicznym ryzykiem na poziomie zarządów firm. Jego zdaniem Europa potrzebuje obecnie dyscypliny przemysłowej: standaryzacji, powtarzalności, wczesnego kwalifikowania dostawców i zamówień opartych na programach wieloreaktorowych, a nie pojedynczych projektach. Regiony, które szybciej pozwolą, sfinansują, wyprodukują, zbudują i podłączą nowe moce, wygrają inwestycje w centra danych, zelektryfikowany przemysł i czyste łańcuchy dostaw.
Szwedzkie SMR a Polska i Węgry. Kto postawi pierwszy?
W obszarze dużych reaktorów Polska ma przewagę. Program Polskiej Energetyki Jądrowej zakłada budowę trzech bloków AP1000 o łącznej mocy 3750 MW w lokalizacji Lubiatowo-Kopalino. Wylanie pierwszego betonu jądrowego planowane jest na grudzień 2028 roku, a pierwszy blok ma ruszyć w 2036 roku. Równolegle trwają prace nad SMR-ami – Orlen Synthos Green planuje budowę BWRX-300 we Włocławku, ale procesy pozwoleniowe są na wcześniejszym etapie niż w Szwecji. Polska jest członkiem europejskiego konsorcjum oceniającego bezpieczeństwo SMR.
Węgry – Paks II, dwa bloki VVER-1200 w rosyjskiej technologii, jest w budowie, ale to duże reaktory, nie SMR. W obszarze małych reaktorów Węgry również uczestniczą w europejskich pracach nad standaryzacją, ale konkretny projekt SMR nie jest tak zaawansowany jak szwedzki.
Wnioski porównawcze są następujące. W Szwecji złożono pierwszy formalny wniosek o pozwolenie na budowę SMR w nowej lokalizacji. To stawia Szwedów przed Polską i Węgrami w obszarze procedur administracyjnych dla małych reaktorów. W Polsce bardziej zaawansowany jest program dużych reaktorów – termin betonu 2028 jest realny, podczas gdy w Szwecji pierwszy beton dla SMR w nowej lokalizacji to raczej perspektywa 2030–2032. W obszarze SMR Szwecja ma przewagę proceduralną – pierwszy wniosek jest już w systemie, a w Polsce procesy dla SMR we Włocławku wciąż trwają. W unijnym wymiarze Szwecja, Polska i Węgry uczestniczą we wspólnych pracach nad regulacjami dla SMR, co zwiększa szansę na synchronizację procesów.
Czy Szwedzi będą pierwsi? Scenariusze na najbliższą dekadę
Najbardziej prawdopodobny scenariusz to podział ról. W obszarze dużych reaktorów Polska wyprzedzi Szwecję, która koncentruje się na SMR, a nie na budowie nowych dużych bloków poza potencjalną rozbudową istniejących lokalizacji. W obszarze SMR Szwecja ma przewagę dzięki złożeniu pierwszego formalnego wniosku o pozwolenie w marcu 2026 roku, gotowości finansowania i modelowi kontraktów różnicowych CfD, ustawodawstwu upraszczającemu procedury, które weszło w życie w 2025 roku, oraz większej akceptacji politycznej na szczeblu centralnym.
Główne ryzyko dla Szwecji to procesy sądowe, protesty społeczne w gminie, gdzie działa silna lokalna opozycja, oraz ostateczne zatwierdzenie modelu finansowania przez Komisję Europejską. Bez tego projekt może utknąć. Dla Polski kluczowe jest utrzymanie harmonogramu dla AP1000 i równoległe przyspieszenie prac nad SMR we Włocławku, by nie stracić dystansu do Szwecji w segmencie małych reaktorów.
Ostateczna odpowiedź na pytanie, kto będzie pierwszy, brzmi: w wyścigu o pierwszy uruchomiony SMR w nowej lokalizacji w Europie Szwecja ma dziś przewagę nad Polską i Węgrami, głównie dzięki zaawansowaniu proceduralnemu. Jednak w wyścigu o pierwszy prąd z jakiejkolwiek nowej elektrowni jądrowej – dużej lub małej – Polska, z betonem w 2028 roku i uruchomieniem bloku AP1000 w 2036 roku, może wyprzedzić Szwecję, jeśli szwedzkie SMR-y napotkają opóźnienia. Obie ścieżki są napięte, a finisz – jak to w energetyce – odbędzie się za około 10–12 lat. Dla polskiego rządu i inwestorów kluczowe jest, by nie spocząć na laurach. Szwecja pokazuje, że procedury można upraszczać, a atom w nowej lokalizacji – mimo kontrowersji – jest możliwy.
Opracowano na podstawie: komunikatu Kärnfull Next z 22 marca 2026 roku, informacji o programie ReFirm South, danych GE Hitachi Nuclear Energy, szwedzkiej mapy drogowej rozwoju energetyki jądrowej z listopada 2023 roku, wypowiedzi Magdaleny Andersson dla Motala & Vadstena Tidning, analiz Królewskiego Instytutu Technologicznego, materiałów z konferencji Fermi Energia w Tallinie oraz raportów British-Swedish Chamber of Commerce.

